Kopuły zamiast… tabletki cz. I

Kopuły zamiast… tabletki cz. I

Dobrze skonstruowane i zbudowane z naturalnych materiałów domy kopułowe są lekiem samym w sobie. Życie w tak holistycznym i wspierającym wnętrzu jest czystym zdrowiem i radością…


A zatem, dlaczego dotąd takich domów masowo nie wznosiliśmy? Między innymi z powodów technicznych. Po pierwsze trudno było uzyskać pozwolenie na budowę czegoś, co nie mieściło się w ramach klasycznych, kwadratowych i prostokątnych budynków mieszkalnych. Nie mieliśmy także świadomości, że kopuła to uzdrawiająca przestrzeń. Jedno i drugie ściśle się wiąże.

Wiedza ta była przed nami ukrywana, bo gdybyśmy ją nie tyle posiedli, co sobie o niej przypomnieli, nagle, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, stawalibyśmy się coraz zdrowsi, bardziej witalni, odmłodzeni…

A przecież nikomu na tym nie zależy, bo silnym, świadomym człowiekiem trudno zarządzać.

Jednak wspaniała wiadomość jest taka, że właśnie teraz wiele tajemnic i ukrywanych przed nami informacji zaczyna wychodzić na światło dzienne. Dotyczą one także budowania holistycznych domów, nie tylko pozbawionych chemii, ale przede wszystkim z zastosowaniem całej wiedzy o prawach natury, żywiołów, przepływie energii, itp.

Nie trzeba daleko szukać, wystarczy logicznie pomyśleć: dlaczego większość świątyń ma kopułowy dach i zaokrąglone sklepienie?

Bo w tego typu przestrzeni energia krąży inaczej, jej przepływ jest naturalny. Taki kształt budynku idealnie rezonuje z naszym ciałem, bo jest to perfekcyjna forma występująca w przyrodzie. W kopułowym wnętrzu od razu czujemy się lepiej, gdyż emitowana energia wpływa nie tylko na nasze ciało fizyczne, ale również na pozostałe: mentalne, emocjonalne, eteryczne… Oczyszcza się nasze biopole, poszerza aura, szybciej goją rany, lepiej też śpimy i łatwiej ze sobą komunikujemy…

Z budynkiem o tego typu kształcie, wiąże się niezwykła historia. Otóż, w latach 60 - tych ubiegłego wieku, amerykański mechanik lotniczy, George van Tassel, na podstawie unikatowych planów, jakie podobno otrzymał od mieszkańców Wenus, zbudował nietypowy budynek. Dom postawiony na pustyni Mojave, niedaleko największego głazu na Ziemi, zwanego Giant Rock, nazwano go „Integratronem”. Jego górna część miała 12 metrów wysokości, 12 metrów średnicy oraz 16 boków. Można ją było wprawiać w ruch wirowy, a to, co się wtedy działo wewnątrz budynku, przekraczało wszelkie zrozumienie, nawet wysokiej klasy specjalistów! Do dziś - chociaż przecież upłynęło około 60 lat -nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego, wirowanie kopuły, aktywowało zjawiska magnetyczne podobne do tych, które towarzyszyły Tesli przy przeprowadzaniu doświadczeń z wysokimi napięciami. Te wysokie wibracje w kopułowej przestrzeni nie tylko natychmiast uzdrawiały i trwale odmładzały, ale nawet tworzyły możliwość… odrastania niegdyś amputowanych kończyn.

Niemożliwe? To przyjrzyjmy się życiu jaszczurek. Wyrwany ogon nie sprawia, że gad umiera. W ciągu miesiąca ta część ciała odrasta. Co prawda już nie w tak doskonałej formie, ale jednak odrasta i nikogo to nie dziwi.

Nic zatem dziwnego, że Integratron był przedmiotem wnikliwej obserwacji służb. Regeneracja, odmłodzenie, uzdrawianie… Czyż nie tego najbardziej pragniemy podczas naszego ziemskiego życia?

Twórca budynku tylko raz uruchomił kopułę. Później plany zaginęły, zaś on sam zmarł w tajemniczych okolicznościach.

Nawet jeśli kopuła nie wiruje, to i tak właściwości, jakie generuje w swoim wnętrzu, są niezwykle pożądane. Ci, którym udało się taki budynek postawić, a później w nim żyć (w Polsce jest kilkadziesiąt mniejszych i większych domów kopułowych), twierdzą, że kopuły są niczym wzmacniacze. A zatem potęgują nie tylko nasze zdrowie i witalność, ale i efekty indywidualnej działalności, pomnażając materię i obfitość…

Rozmowy z drzewami cz. 2

Rozmowy z drzewami cz. 2

Relacja z drzewami rozwija w człowieku zapomniane zmysły. Możemy je odkryć na nowo, jeśli uciszymy myśli, a otworzymy serca. Wtedy zaczynamy słyszeć, co do nas mówią brzozy, sosny, buki…
I nie jest to tylko poetycka metafora - przekazy, rady i wskazówki od drzew są konkretne i unikatowe.



Zwróćmy uwagę na dawne słowa w językach słowiańskich, w których rdzeń zawiera historię relacji człowieka i drzewa. Choćby słowo „gaj” (a przecież właśnie w świętych gajach Słowianie gromadzili się, by modlić się, medytować, łączyć z Naturą), wywodzi się ze słowa „goić”, czyli leczyć, harmonizować.

Pradawni Słowianie, ale nie tylko oni, bo i kapłani celtyccy - druidzi - wiedzieli, że drzewa są naszymi własnymi emanacjami, zaś każde z drzew niesie ludziom cząstkę boskiej świadomości. Przez drzewa można dostać się do świadomości własnej duszy. Przecież na poziomie duchowym wszyscy jesteśmy połączeni, bo wszelkie żyjące istoty mają energetyczne, elektromagnetyczne serce.

Warto dodać, że tak, jak ludzie wyposażeni są w uszy i głośnię, dzięki którym odbierają i przetwarzają dźwięki, tak identycznym organem u drzew jest kora.

Ona jest ich oczami i uszami, poprzez korę drzewa odbierają wszelkie informacje. Drzewa, podobnie jak ludzie, mają mózgi, które ukryte pod ziemią, komunikują się ze sobą nieustannie. Mowa rzecz jasna o całym systemie korzeni. Przypomina ludzką sieć neuronową i faktycznie pełni identyczną funkcję. Mimo tego, drzewa i ludzie, różnią się od siebie.

Czy zatem jest możliwa międzygatunkowa komunikacja?

Weronika Dąbrowska, w książce „Rozmowy z drzewami” pisze, że drzewa przekazują, iż ten system istnieje od - mówiąc ludzkim językiem - wieków i jedyne co trzeba zrobić, to tylko go uruchomić. Jest uniwersalny, gdyż oparto go o język pojęć i obrazów istniejących w polu informacyjnym wszystkich żywych, ziemskich istot.

Aby aktywować naszą pradawną umiejętność, musimy zrównoważyć w sobie wszystkie zmysły. Oto przykład: ludzie, którzy dużo palą, używają mocnych perfum, pracują w zanieczyszczonych miejscach, itp., muszą zadbać o detoks, jeśli chcą zrozumieć „nosem” mowę drzew. Gdy wciąż otaczamy się hałasem, słuchamy głośnej muzyki, zagłuszamy wiadomościami, posługujemy się na co dzień młotem pneumatycznym, piłą itp., również powinniśmy zrównoważyć ten czas przebywaniem w ciszy, wsłuchiwaniem się w jej smak, koloryt, w sam jej rdzeń.

Drzewa i rodziny drzew, mają swoje „specjalizacje uzdrawiania”, bo przecież każdy gatunek powiązany jest albo żeńską, albo męską energią, innym żywiołem, rolą, jaką pełni, a także zainteresowaniami, jakie przejawia.

Na przykład dąb reprezentuje energię męską, uruchamia w nas wewnętrzną moc, pomaga właściwie ukierunkować strumień energii życia, materializować przyszłość. Kontakt z dębami przywraca witalność. Według druidów, wspierają wizjonerstwo, właściwą diagnozę sytuacji.

Z kolei jabłoń to energia żeńska. Jabłonie nas stabilizują, pozwalają pozbyć się lęków dotyczących posiadania, pobudzają do twórczego myślenia w zakresie materii. Kontakt z jabłoniami polecany jest ludziom złamanym przez życie, wyczerpanym brakami egzystencjalnymi, biednym. To drzewo pokazuje potencjał dobrobytu i docenienie obfitości. Naprawia nasze DNA.

Topola biała zwana Białodrzewem, to także energia żeńska, a drzewo to potrafi oczyszczać nawet wówczas, gdy człowiek pozbył się prawie całej energii życiowej. Dlatego kontakt z topolami polecany jest tym, którzy cierpią na silne infekcje, wysokie gorączki, stany zapalane, nadciśnienie, otyłość. Dodatkowo pomoc uzyskają wszyscy, którzy cierpią z powodu utraty bliskich, topole bowiem wspierają w zamknięciu procesu żałoby.

Klony, reprezentanci delikatnej energii męskiej, pomogą tym z nas, którzy czują, że nie panują nad swoją agresją. Również rozpraszanie panicznego lęku przed biedą i zrównoważenie proporcji między pracą, a życiem osobistym to domena tych wspaniałych drzew, tak odpornych na niekorzystne warunki glebowe…

Jodły z kolei należą do drzew uduchowionych. Ułatwiają nam stawać się sobą, zdejmować maski i pozbywać narzuconych ról, gdyż to blokuje uruchomienie osobistego potencjału.

Najbardziej polskim, związanym z naszymi terenami drzewem, jest wierzba pospolita. W językach starosłowiańskich rdzeń nazwy tych drzew pochodzi od słowa „wiedzieć”. Te drzewne istoty współczują człowiekowi, są niczym psycholożki i szamanki, których zadaniem jest byciem przewodniczką między światami. Jeśli chcemy uruchomić swoją wrażliwość, obudzić duchowość, kontakt z wierzbą będzie wspaniałym pomysłem. Nie jest ona jednak polecana cierpiącym na depresję.

Brzozy charakteryzuje empatia, leczenie, współczuje. Przychodzą z tzw. pierwszą pomocą, gdyż mają umiejętność „brania na siebie” chorób ludzi i zwierząt.

Drzewa niosą w sobie wiele tajemnic, kosmicznej mądrości, rozwiązań, na jakie trudno nam wpaść, oraz wiele sposobów na obudzenie naszych talentów.

Tylko trzeba nauczyć się ich języka, dostroić do drzewnej wibracji.

A wtedy już zawsze możemy liczyć na ich wsparcie i opiekę…

Gdy rozprasza Cię świat, wejdź do środka siebie… Droga serca - lekcja jedenasta.

Gdy rozprasza Cię świat, wejdź do środka siebie… Droga serca - lekcja jedenasta.

W tej lekcji Mistrz Jezus wyjaśnia, jak opaść w głęboką wewnętrzną Ciszę, by zaznać tam błogości i absolutnego spokoju.


Największy duchowy Mistrz, jaki chodził po tej Ziemi, mówi, iż jedyna różnica między nim, a każdą inną, ludzką Istotą jest taka, iż On zawsze mieszka w cichym miejscu Serca, zaś my czasami wierzymy, że mieszkamy gdzie indziej. Czyli gdzie? W świecie, który wydaje się tak prawdziwy, tak realny i wyraźny, że trudno dać nam wiarę, iż to tylko… iluzja.

W jedenastej lekcji Drogi Serca nasz duchowy przewodnik daje ważną wskazówkę, jak zacząć odnajdywać w sobie Ciszę - jedyne miejsce, gdzie możemy się z Nim spotkać, a tym samym spotkać się ze Źródłem, gdyż jest to tożsame.

Możemy zacząć, od obserwacji naszych myśli. Kto z nas wie, skąd przychodzą i dokąd idą? Nie wiemy tego. A ponieważ myśli pochodzą z umysłu, należą do Świata. Pozwólmy myślom przepłynąć i zniknąć. Nie musimy niczego kontrolować, wszystko wydarza się samo. Trawa rośnie, Słońce oświetla Ziemię, krew krąży w naszym ciele. Czy musimy wiedzieć, jak to się dzieje, aby trzymać nad tym bezustanną pieczę? Nie. To przecież wydarza się samo. A zatem czas odpuścić, wycofać energię ze Świata.

Ten pierwszy krok, to zdanie sobie sprawy, że nie jesteśmy ani myślami, ani nawet tym, kto myśli. Jesteśmy obecnością, cichymi obserwatorami, tego co wydarza się w polu świadomości.

- Pochodzimy z jednej substancji, jednego Świata, jednej Prawdy - tłumaczy Mistrz - Tylko tutaj mieszka rzeczywistość, tylko tu niepodzielnie rządzi Miłość.

W świecie pełnym chaosu i zamętu nie znajdziemy ukojenia. Nie ma innej drogi, jak zwrócenie się do wewnątrz. W tym miejscu bowiem wszyscy jesteśmy jednakowi, utkani z tej samej tkaniny. Czym zatem jesteśmy, kiedy żyjemy w świecie? Jezus pięknie nazywa to „myślą Miłości wyrażoną w formie”. I dalej tłumaczy: „Mieć formę, nie oznacza mieć ciała. Oznacza jedynie to, że Umysł, który jest rzeczywistością istnienia Miłości, mieszka na równi w każdym z nas”. Jak można się o tym przekonać?

- Jeśliby tak nie było, nie mógłbyś mnie rozpoznać - wyjaśnia Jezus - I gdy wypowiadam jakieś słowo lub zdanie czy akapit, który rezonuje z Tobą jako coś prawdziwego, nie rozpoznałbyś tego, gdyby ta sama Prawda nie mieszkała już w Tobie jako rzeczywistość Twego istnienia…

Czyż to nie piękne? Wszyscy jesteśmy tacy sami, bo pochodzimy z jednego, boskiego Źródła. Różnice między nami wynikają (w naszym wyobrażeniu) z umysłu. W polu serca, gdzie istnieje wyłącznie Miłość, one nie istnieją.

Jak więc z tego umysłu wychodzić, by coraz częściej i dłużej przebywać w głębi siebie? Jest wiele metod, wiele sposobów, by zakorzeniać się w wewnętrznej Ciszy. Na przykład pozwolenie sobie na to, by myśli oraz to, co czujemy, widzimy, słyszymy, przelewało się przez nas, przenikało, a następnie znikało, rozpuszczało. To pozwoli nam schodzić coraz głębiej i głębiej. To pozwoli nam opaść coraz niżej, zatopić się w Ciszy.

Mistrz mówi: zauważysz wówczas łagodną przestronność i spokój, który pojawia się, choć przecież Ty nic nie zrobiłeś.

I jeśli nawet za chwilę świat znów zwabi nas swoim hałasem i błyskotkami w taki sam sposób, możemy za moment ponownie wrócić do wewnątrz.

Za każdym razem, zanurzenie w niej będzie coraz dłuższe i dłuższe.

Mistrz zaleca powtarzanie zdania: „Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości”. Pomaga szczególnie wtedy, gdy czujemy się ponownie rozproszeni, zwabieni widokami, dźwiękami i obrazami świata.

A kiedy już naprawdę głęboko i mocno zapuścimy korzenie w przestrzeni serca, możemy prosić o co tylko chcemy. Tu otrzymamy każdą informację, każdą wiedzę. To oczywiste, gdyż będziemy wówczas w samym centrum świadomości.

Jednak, aby się w niej znaleźć, musimy być gotowi na pozostawienie za sobą wielu rzeczy, potrzeb, przekonań. Na przykład przekonania o tym, że zawsze mamy rację. Na przykład lęku przed odrzuceniem, przed śmiercią…

Aby wejść do wewnętrznej Ciszy, trzeba pozostawić za sobą każdą myśl, jaką kiedykolwiek mieliśmy na temat konkretnych ludzi, zjawisk czy życia po prostu. Niełatwe zadanie. Ale tylko dla Umysłu. Nasze Serce zawsze to umiało. Dlatego niczego nie trzeba się uczyć, wystarczy tylko odkryć to, co od eonów w sobie nosimy…

Rozmowy z drzewami cz. 1

Rozmowy z drzewami cz. 1

Drzewa są niczym kosmiczny Internet. Jednak tym się różnią od sieci, z której korzystamy na co dzień, że nie przechowują w sobie żadnych destrukcyjnych śmieci. Tym, którzy potrafią z nimi rozmawiać, przekazują wyłącznie mądre i unikatowe informacje.


- Dostaliśmy, jako Ziemianie, przedziwny dar od Boga, Braci Ziemian - drzewa - pisze w książce „Rozmowy z drzewami”, Weronika Dąbrowska, architektka, malarka, wizjonerka, a także pierwsza osoba w Polsce, która, precyzyjnie opisała, jak kontaktować się drzewami, jak nawiązać z nimi bliską więź i otrzymywać od nich wsparcie, zdrowie, wskazówki na życie.

Sama doświadczyła miłości drzew we wczesnym dzieciństwie. Później pomogły jej wyjść z ogromnych kłopotów. Wydaje się to abstrakcyjne, gdyż od dzieciństwa uczono nas, że drzewa to po prostu nieco większe rośliny, które mają korzenie ukryte pod ziemią, zdrewniały pień i koronę z gałęzi, które wieńczą liście. I nic poza tym. Uczono nas też, że rośliny nie myślą, nie mają w sobie inteligencji, możliwości przeżywania wyższych stanów duchowych. Czas zweryfikować tę absurdalną tezę, jak zresztą wiele innych tez, które w tym niezwykłym czasie, jakim przyszło nam żyć, rozsypuje się niczym zamki z piasku.

Drzewa, jako żywe Istoty połączone są z dwoma aspektami Źródła: Ziemią i Niebem, czyli żeńskim i męskim symbolem naszego istnienia. I tak jak my, ludzie, nosimy w sobie pamięć naszych przodków, tak samo drzewa niosą pamięć wszystkiego, co wydarzyło się w ich życiu. A ich życie - to i nasze. Wydaje się nam, że tylko stoją w milczeniu.

Ale może to my nie znamy, a raczej zapomnieliśmy języka, w jakim mówią?

- Drzewa są nieme, kiedy nie mają wystarczająco kreatywnych umysłów, gotowych ich zrozumieć - wyjaśnia autorka „Rozmów z drzewami” - A można z nimi porozmawiać naprawdę o wszystkim.

Jako ludzie, nosimy w sobie ogromny, niewykorzystany potencjał. Na przykład zmysłu telepatii, widzenia dalej i szerzej, niż tylko w granicach ultrafioletu i podczerwieni, słyszenia w większej, niż tylko w ograniczonej dla ludzkich uszu, skali muzycznej. Drzewa to potrafią. Więcej: uczą nas odzyskać pradawne umiejętności! Na czym zatem polega komunikacja z drzewami? Przede wszystkim, na otworzeniu się, wyłączeniu umysłu, pozwoleniu sobie na czucie. Dokładnie działa to tak, jakbyśmy dostosowywali się wibracyjnie do częstotliwości konkretnego drzewa. Konkretnego, gdyż, każdy gatunek ma inne, subtelne wibracje. To, że ludzie i drzewa należą do innych Istot, nie znaczy, że nie mogą się porozumiewać. Ludzie o wysokim poziomie wrażliwości czuciowej, usłyszą i zrozumieją je najszybciej.

W relacji z nimi, korzystamy z ich wiedzy, a jest przecież potężna, gdyż niektóre z nich mają setki, a nawet tysiące lat. Od drzew pobieramy DNA z wyższych niż mentalne, poziomów. Aby to się zadziało, nie trzeba znać specjalnych technik: wystarczy się do drzewa z miłością przytulić.

Nie tylko my korzystamy z tej relacji, one też uczą się od nas, od ludzi.

W tych cywilizacjach, gdzie postęp do końca nie zrujnował duchowości, wciąż otacza się czcią stare drzewa. Tak jest na przykład na Bali. Tam ubiera się je w specjalne szaty. To znak dla ludzi, że te drzewa są wystarczająco silne, by je prosić o pomoc, wsparcie, wskazówkę. Młodym drzewkom mogłaby zaszkodzić energetyka człowieka, ale ogromne, z gigantyczną koroną i takimi samymi korzeniami, poradzi sobie z każdą ludzką trudnością.

Jak prosić drzewa o wsparcie i jak pracują z ludźmi konkretne gatunki, w drugiej części Rozmów z drzewami.


Teraz Polska

Teraz Polska

„A iskra wyjdzie z Polski…” - to zdanie przewija się od lat w różnych przekazach i jasnowidzeniach. Jaka iskra, czego dotyczy, dlaczego akurat z Polski? I czy właśnie nadszedł ten czas, kiedy iskra - czyli inspiracja i moc - ma popłynąć z naszego kraju w świat?


Wiele jest teorii na temat prawdziwego pochodzenia Polaków. Setki książek dotyczące kultury słowiańskiej, wierzeń, twórczości, języka, nie zmieniają jednak niczego w szkolnym programie. Dzieci dowiadują się o istnieniu swoich przodków dopiero od roku 966, czyli Chrztu Polski.

Gdzie byliśmy wcześniej? Historia, przynajmniej jej główny nurt, milczy na ten temat. A przecież, kiedy pomyślimy logicznie, czy nie wyda nam się dziwne, że poznajemy historię Sumerów, jako rzekomo pierwszej cywilizacji na naszej planecie, zgłębiamy kulturę rzymską, grecką, mity i opowieści z tamtej części świata, a nie wiemy nic na temat naszych przodków, z którymi jesteśmy powiązani genetycznie, co przecież już udowodniono naukowo.

Dominująca na terenach polskich haplogrupa R1a1 sięga do czasów około 15 tysięcy lat temu, co pozwala stwierdzić, że my, Polacy (a także Białorusini i Rosjanie), to jednak najstarszy lud na Ziemi. Ariowie - oto pierwotna nazwa Słowian. Sumer, Mezopotamia, Egipt - to według szkolnych podręczników kolebka cywilizacji. Ale jak zatem wyjaśnić, że wydobytą w Bronocicach (okolice Krakowa), w latach 70-tych ubiegłego wieku wazę, oceniono na najmniej… 3.600 lat p.n.e.?

Na owej wazie widnieje rysunek pojazdu kołowego. Metodą prostej dedukcji łatwo stwierdzić, kto jest wynalazcą koła. Nie chodzi tu jednak o udowadnianie swojej wyższości, a o prawdę, która przez tysiąclecia była ukrywana. Komu zależało, by fałszować, deprecjonować, degradować pierwszą ziemską cywilizację jaką tworzyli Ariowie? Prawdopodobnie tym, którzy znali jej prawdziwe źródło i obawiali się potężnej mocy, jaką dysponujemy.

I to jest właśnie czas, kiedy ta moc zostaje „odpamiętywana”, budzona, kiedy może być wprowadzona w czyn.

Dramatyczna historia Polaków nie jest przypadkowa. Wojny, zabory, odbieranie tożsamości, bieda: to znamy wszyscy. Ale mało kto myśli o tamtych zdarzeniach, jako działaniach, które miały stłumić naszą pierwotną siłę, waleczność, kreatywność, mądrość płynącą z Natury.

Powszechnie sądzi się, że przyczyną tamtego stanu rzeczy była geopolityka, konflikty, splot wielu zewnętrznych okoliczności.

Niewątpliwie to również nie było bez znaczenia, jednak główny zamysł leżał w pozbawieniu nas korzeni, mocy, mądrości. Przez tysiąclecia wmawiano nam, że niewiele potrafimy, że jesteśmy narodem drugiej kategorii.

Do dziś, my sami często źle o sobie mówimy, nie cenimy i nie dostrzegamy tej nieprawdopodobnej siły, która pozwalała nam się podnieść z najtrudniejszych sytuacji.

Ale to właśnie się zmienia. Jeszcze tego nie widzimy na masową skalę, jednak to właśnie Polacy budzą się pierwsi na świecie. Oczywiście, nikt nam tego nie powie w głównych wiadomościach, musimy nauczyć się czytać między wierszami. A przede wszystkim - zacząć w końcu ufać sobie.

Na wielu kanałach na YouTube przekazywane są wiadomości, które poruszają dokładnie ten aspekt: budzącej się słowiańskiej siły.

Według tych przewidywań i potencjałów, to właśnie my, jako pierwsi, zaczniemy budować alternatywne społeczeństwo oparte na braterstwie, gdzie nie będzie miejsca na wyzysk, gdzie wszyscy będą działać z poziomu serca.

To właśnie Polacy stworzą nowe rozwiązania, będą autorami wielu niezwykłych technologii, które naprawdę posłużą człowiekowi.

Mówi o tym między innymi Monika Rajska, współautorka książki „Między chaosem a świadomością. Hiperfizyka”, która posiada umiejętność sczytywania potencjałów z przestrzeni (już niebawem będą potrafili to robić wszyscy ludzie). Podkreśla ona w swoich filmach, że mamy w sobie wiele ważnych treści wypracowanych przez setki lat.

Jakie to treści? Na przykład: odwaga, szlachetność, poświęcenie. Umiejętność poradzenia sobie w każdych okolicznościach, gdyż jako bardzo stara nacja (czy nawet cywilizacja), przeszliśmy przez wszystkie możliwe „próby bohatera”. Mamy w sobie pokorę, ale tylko wobec sił wyższych (Bóg, Absolut, Światło), jednak nie wobec ludzi, którzy z jakiegoś powodu wywołują na nas presję, do czegoś zmuszają. Wtedy budzi się w nas buntownik, anarchista. I to dzieje się właśnie teraz. Ta budząca się pozytywna anarchia, będzie tworzyć kolektyw, siostrzeństwo, braterstwo, wspólnoty ludzi, którzy czują tak samo.

Krok po kroku zaczniemy budować nową, pełną miłości, ludzką cywilizację.


Odpuść i nie biegnij za fałszywymi prorokami. Droga serca - lekcja dziesiąta.

Odpuść i nie biegnij za fałszywymi prorokami. Droga serca - lekcja dziesiąta.

W kolejnej, bezcennej lekcji Joszua mówi o własnym, mistycznym doświadczeniu. 
O tym, jak przekierować energię, by odkryć Prawdę, a także o tym, jak nie dać się zwieść duchowym ścieżkom, które prowadzą na manowce…


Wyobraź sobie dziecko, które bawi się zabawkami, ustawia wieże z klocków, wozi w wózkach misie. Ale przychodzi taki moment, że zabawki stają się nieatrakcyjne, zaś ich miejsce zajmują na przykład: komputer, książki, płyty.

Ta decyzja nie jest wynikiem zewnętrznego nakazu. Dziecka nikt przecież nie zmusza, by porzucił rzeczy, które do tej pory stanowiły sens jego życia, ono działa naturalnie, zgodnie z tym, co czuje.

Ten przykład posłużył Jezusowi na pokazanie nam, że nie jesteśmy przywiązani do niczego na stałe, że w każdej chwili, dzięki naszej świadomej decyzji, możemy zrezygnować z nadawania wartości rzeczy, która już nam nie służy. „Zwyczajnie to przekraczasz i masz to już za sobą - przekazuje niezwykłą mądrość w prostym obrazie - Nic wielkiego. Nikt tego nie robi za ciebie, po prostu sam podejmujesz decyzję. Wycofujesz wartość, jaką to obdarzałeś i obiekty, które były symbolami tego, co ceniłeś, a te zwyczajnie znikają z twego życia…”

I dalej, w piękny sposób, Joszua kontynuuje: dokładnie w ten sposób możemy odłożyć na bok… stan nieoświecenia, jakby był taką właśnie zabawką, z której wyrośliśmy.

Czyż nie jest to wspaniałe, zrozumiałe dla każdego porównanie?

W tej lekcji, Mistrz zwierza się z własnych mistycznych przeżyć, które miały miejsce w jego młodzieńczym życiu. Był człowiekiem, jak każdy z nas.

I jak każdy uczestniczył w istnieniu świata, który wchłania wszelkimi swoimi smutkami, problemami, radościami, szczęściami. Ku temu zewnętrznemu światu kierujemy całą naszą uwagę, gdyż myślimy, że to jedyne co mamy.

Ale Jeszua - wówczas mały, a później coraz starszy chłopiec - nosił w sobie głęboką potrzebę rozwikłania powodu, dla którego jesteśmy obecni na tej planecie, wielkie pragnienie poznania Prawdy, która mogłaby wyzwolić całą ludzkość. Dzięki medytacjom, modlitwom, trwaniu w ciszy i obserwacji własnego wnętrza, zaczęły przychodzić do Niego rozpoznania, wglądy i wspomnienia z innych wymiarów. Pojął, że jesteśmy czymś znacznie większym i potężniejszym, niż sądzimy. Ujrzał, iż nasza świadomość jest absolutnie kosmiczna i wykracza poza ciało, z którym się identyfikujemy.

Zobaczył także, iż ludzie myślą, że to, co przydarza się ciału, przydarza się im, że są w nim w jakiś sposób uwięzieni.

Jaki zatem jest - według Mistrza - sposób na uwolnienie się od pułapki ciała?

Dokładnie taki sam, jak w przytoczonym na początku przykładzie: zabierz swoją energię z miejsca, które już ci nie służy i przenieś do własnego wnętrza. Tylko tyle. I aż tyle. Nie wszyscy wierzą w najprostsze rozwiązania, bo właśnie świat zewnętrzny nauczył nas, iż cenne jest to, co skomplikowane, z trudem zdobyte, okupione bólem lub ciężką pracą.

Joszua mówi prosto: skieruj energię do wnętrza, a tam znajdziesz Prawdę.

Zaufaj sobie, zaufaj temu głosowi w sercu, bo to Bóg do Ciebie przemawia.

Oczywiście, że wielu duchowych nauczycieli, będzie nas od tego odwodzić, wszak odzyskanie naszej własnej mocy nie jest w ich interesie.

W czasie wysypu fałszywych proroków - a ten czas właśnie nadszedł - wcale nie tak trudno ich odkryć. Jezus mówi, że trzeba zadać sobie pytanie, czy człowiek, który naucza, ofiarowuje prostotę czy złożoność? Zwyczajny spokój czy konieczność otaczania się szeregiem rekwizytów rytualnych? Skomplikowane medytacje i modlitwy oraz listę zadań do wykonania, czy też po prostu przypomina o Prawdzie i prosi, abyśmy w niej spoczęli?

A może sugeruje, że konieczne jest wybranie się na wiele pielgrzymek?

Czy też raczej mówi, że Niebo jest obecne, kiedy robimy sobie rano filiżankę herbaty, jeśli tylko zechcemy pamiętać, kto zaparza tę herbatę?”

Jeśli wspierają nas, towarzyszą w wewnętrznych procesach i przypominają, że nie są wyżsi i więksi od nas, bo wszyscy jesteśmy równi, to dobry znak.

Jeżeli jednak mówią z lękiem i w lęku sugerują, że wiedzą jak kontrolować siły natury i siły umysłu, jak chronić się przed złem, to lepiej będzie odejść, by posiedzieć w ciszy własnej, wewnętrznej Prawdy.

Tylko w nas samych jest możliwość przemiany, uzdrowienia i totalnej transformacji. Tylko w nas - a Jezus nam to ułatwił - jest boska świadomość decyzji, by od tego momentu, od następnej sekundy być już kimś innym…

Pomyśl, zanim… pomyślisz.

Pomyśl, zanim… pomyślisz.

Wszystko wokół nas się zmienia. Nawet jeśli jeszcze tego nie dostrzegamy, bez wątpienia czujemy, że jest inaczej niż kiedyś. Co się dzieje obecnie, jaka jest przyszłość Ziemi i nas, jej mieszkańców, opowiada w serii filmów na YouTube dr Aleksander Woźny, fizyk jądrowy.


Kilkanaście lat temu do publicznej wiadomości dotarła informacja, że w centrum naszej galaktyki, która nosi, rzecz jasna, nazwę Drogi Mlecznej, jest tzw. Czarna Dziura, do której niechybnie się zbliżamy. Jednak zdziwienie, a nawet szok astrofizyków był ogromny, kiedy okazało się, że obiekt ten po roku 2014 znikł, a w jego miejsce pojawił się inny. Nazwano go Magnetar Lśnił niebieskim odcieniem, zaś pulsował w rytmie… walca. Zaobserwowano wówczas niezwykłe zjawisko: aktywowała się w naszych mózgach niebieska plama, umiejscowiona w okolicy tzw. hipocampu, nazywanego przez niektórych badaczy „sercem mózgu”. Ta jego część - jak zresztą i pozostałe- wciąż okryta jest tajemnicą. Rytmiczny puls niebieskiej plamy był zgodny z wartością bazową rytmu Magnetara. Kto lub co aktywowało w nas uśpiony do tej pory obszar?

Jest wiele hipotez, ale najbardziej spójna zdaje się mieć związek ze zmianą wibracji Ziemi. Apogeum, zwane skokiem kwantowym, miało miejsce 21 grudnia 2014 r. Wszystko zaczęło się błyskawicznie transformować, choć były to zmiany jeszcze dla wszystkich niezauważalne.

Jednak dla naukowców zajmujących się tzw. fizyką wysoką, czyli zarówno teorią cząstek elementarnych, jak i fizyką molekularną, stało się jasne, że wydarzyło się coś, czego w żaden sposób nie mogli zrozumieć stosując prawa trójwymiarowej przestrzeni. Otóż, atom wodoru, a konkretnie jego jądro, zaczęło zmniejszać, a później zwiększać swoją gęstość. W rezultacie proton - cząstka elementarna wodoru zmniejszył gęstość o 5 procent.

Ktoś mógłby zapytać: ale co to za informacja dla nas, ludzi? Jaki to ma na nas wpływ? Jeśli przyjmiemy, że wodór jest podstawowym pierwiastkiem występującym we Wszechświecie, my także jesteśmy z niego zbudowani.

Gdy zmienia się jego gęstość, zmienia się ona także w nas!

To według dr Aleksandra Woźnego kolejny etap procesu wielkich przemian, jakie nadchodzą. W wielu wywiadach potwierdzają to także inni naukowcy, choćby fizyk kwantowy Dieter Broers.

Ponadto, dr Woźny podkreśla, że badaniami nad tym fenomenem podjęli się fizycy z 12 niezależnych placówek badawczych i wszyscy potwierdzili, że cząstki (gdyż za protonem poszły kolejne) przeszły na inny poziom energii.

Kolejny skok kwantowy Ziemi, zanotowaliśmy 21 grudnia 2020 roku.

Bez wątpienia można zatem stwierdzić, iż żyjemy już na zupełnie innej planecie, zaś zmiany będą się wciąż pogłębiać.

A czym była wspomniana wyżej Czarna Dziura? Według dr Woźnego, czymś w rodzaju drzwi, gwiezdnych wrót, przez które przeszliśmy do wibracyjnie nowej rzeczywistości. Zmieniło się pole energetyczne, stało się bardziej „miękkie”, a tym samym, zmienił się nasz system nerwowy, co oznacza, że zaczynamy widzieć wielowymiarowo. Ma to bezpośrednie powiązanie z tzw. „ślepą plamką” w naszym oku. Zaczyna się rozpuszczać, co już pozwala - a przecież jesteśmy cały czas w procesie - bez ograniczeń postrzegać rzeczywistość…

Co jeszcze się zmienia? Przestajemy czuć strach. Do tej pory, zarządzał nami system limbiczny, co oznaczało, że w chwili strachu wybieraliśmy instynktownie walkę lub ucieczkę. Całe nasze życie było podszyte strachem, lękiem o egzystencję. Teraz pojawia się świadome postrzeganie chwili obecnej. I co najważniejsze - błyskawiczna materializacja tego, o czym pomyślimy. - Kiedyś byliśmy rozliczani z rzeczy, których dokonaliśmy, teraz będziemy rozliczani z naszych… myśli - podkreśla dr Woźny - Dlatego zanim cokolwiek pomyślimy, trzeba to rozważyć. I w dodatku wcale nie musimy wiedzieć jak to działa, to jak boski gratis ofiarowany ludziom…

W najbliższym czasie możemy doświadczać krótkotrwałej, kilkusekundowej utraty pamięci. Nie obawiajmy się tego. To znak, że nasz mózg, jako biokomputer, czyści dysk, rozpuszczają się stare pakiety danych. Nie będziemy już „lecieć na autopilocie”, dlatego to, co było wyuczone i wytrenowane, zniknie, pojawi się zaś „wiedzenie”, które będzie efektem podłączenia pod boski komputer, podłączenie pod samo Źródło Życia.

Czy to nie wspaniała wiadomość?

Jak możemy teraz pomóc sobie prostymi, praktycznymi działaniami?

Na przykład programując wodę, którą będziemy pić. Wystarczy, że na kartce papieru napiszemy „ mam całkowicie zdrowe ciało”, postawimy na tym napisie szklankę z wodą (u wezgłowia łóżka), a rano wypijemy. Możemy programować wodę taką informacją, jaką tylko chcemy.

Warto się dużo śmiać. Tak! Śmiech zmienia chemię mózgu, a tym samym podnosi naszą wibrację. No i warto wciąż sobie powtarzać zdanie w rodzaju: „W mojej rzeczywistości wszystko mi się udaje” lub „W mojej rzeczywistości mam wszystko, czego potrzebuję”… Lub jeszcze inne, które nas wspomoże, doda sił i wykreuje nam takie życie, jakie chcemy, na jakie - jako boskie istoty - zasługujemy…

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia