Woda jest życiem - technologia „ożywiania” wody  metodą Grandera

Woda jest życiem - technologia „ożywiania” wody metodą Grandera


Najlepsze rozwiązania są najprostsze i w dodatku w zasięgu możliwości każdego człowieka. Woda. Czy przyszłoby nam do głowy, że może skutecznie zwalczać infekcje wirusowe i bakteryjne? 


Mówimy teraz o wodzie Grandera, która została poddana wnikliwym badaniom naukowym, a efekty zaskoczyły nawet tych, którzy byli jej gorącymi zwolennikami. Prace są kontynuowane, ale już teraz, na sobie, możemy wypróbować skuteczność wody Grandera, która ma wyjątkowo dobroczynne i harmonizujące działanie na żywe organizmy, zarówno ludzkie, zwierzęce, jak i roślinne. Dzięki metodzie Grandera wzmocniona zostaje energia i właściwości informacyjne wody oraz przywrócona jej pełna wartość biologiczna.

Jak „ożywia” się wodę? 

Technologia Grandera opiera się na przekazie informacyjnym. Z wody niczego się nie usuwa ani niczego do niej nie dodaje. Zastosowanie tej technologii, strukturyzuje – „ożywia” wodę, pozwala jej odzyskać pierwotne właściwości, utracone w wyniku zanieczyszczeń i oddziaływań zewnętrznych: wzmocnioną siłę samooczyszczenia, naturalną energię i stabilność mikrobiologiczną. Dzięki zmianie i odnowie życia mikrobiologicznego w wodzie, zyskuje ona zupełnie nową jakość.

Jak system Grandera zmienia właściwości wody?
  • ma zwiększoną zdolność regeneracji,
  • jest odporna na szkodliwe oddziaływania,
  • posiada wydłużoną trwałość,
  • charakteryzuje się klarownością i miękkością,
  • odznacza się delikatnością smaku,
  • powstaje w niej potencjał energoinformacyjny.
Jak woda Grandera działa na organizmy żywe?
  • szybsze dostarczanie substancji odżywczych do komórek,
  • skuteczne usuwanie nagromadzonych toksyn,
  • redukcja bakterii i zwalczanie wirusów,
  • harmonizacja i regeneracja organizmu,
  • łagodzenie problemów skórnych i reumatycznych,
  • łagodzenie dolegliwości żołądkowych i jelitowych,
  • wzmocnienie procesu metabolicznego,
  • stabilizacja krążenia i poprawa składu krwi,
  • szybsze gojenie ran,
  • poprawa równowagi fizycznej i psychicznej,
  • poprawa smaku, zapewnienie dłuższej świeżości wody,
  • poprawa aromatu potraw przyrządzanych na jej bazie,
  • miękkość i gładkość skóry i włosów po kąpieli w ożywionej wodzie,
  • pozytywny wpływ na kondycję zwierząt i wzrost roślin.
Woda Grandera w hotelu Manor House SPA.

System „ożywiania” wody metodą Grandera, wprowadzony w całym kompleksie Manor House SPA,  zapewnia bezpieczeństwo i wysoką jakość wody w restauracji, pokojach hotelowych i całej strefie SPA. 
Cenne właściwości tej zrewitalizowanej, magnetycznej wody można odczuć w hotelu na wiele sposobów, m.in. podczas: 
  • spożywania potraw i napojów w restauracji,
  • zdrowych i przyjemnych kąpieli w zaciszu hotelowego pokoju,
  • korzystania z basenu, 
  • z bezzapachową i niezwykle czystą wodą „ożywioną” metodą Grandera,
  • kąpieli w jacuzzi oraz Swim SPA, 
  • korzystania ze źródła z pitną wodą Grandera w Łaźniach Rzymskich.
Woda to tajemnicza substancja, której właściwości dopiero poznajemy.

Rekalibracja człowieka

Rekalibracja człowieka

Zanim narodzi się nowe, stare musi umrzeć. To bolesny, ale konieczny proces. Nie bójmy się dziwnych objawów fizycznych, bo one są częścią tego procesu…


Czy jest ktoś teraz na Ziemi, kto nie zadaje sobie pytania: „Co się dzieje”? albo „ O co tu chodzi” ? Większość odczuwa strach. Ogromna grupa jest przekonana, że problem leży w wirusie, który zjawił się nie wiadomo skąd.
Sądzą, że to właśnie z jego powodu dochodzi na naszych oczach do katastrofy gospodarczej, jakiej na Ziemi nie było od setek lat. A może w znanej nam cywilizacji - nigdy?
Grupa najmniej liczna - można byłoby ich nazwać starymi duszami - widzi to, co dzieje się dookoła w zupełnie innym świetle. Kiedy tłumaczą swój punkt widzenia często słyszą - chociaż trzeba przyznać, że coraz rzadziej - że są to teorie spiskowe. W takim razie zacznijmy od czegoś, czego nie da się podważyć, bo stoi za tym wiedza, nauka. A konkretnie: fizyka.
Mowa o rezonansie Schumanna. Wolfgang Schumann był niemieckim fizykiem, który po raz pierwszy zapisał rytm, w jakim wibruje Ziemia. Było to 7,83 Hz. 
Naukowiec interesował się zjawiskiem wibracji naszej planety od końca lat 50 -tych, ale zapisu udało się dokonać dopiero wiele lat później.
Dzięki temu, wiadomo było, że od roku 2012 puls zaczął gwałtownie wzrastać. To było szokujące, bo uważano, że ta elektromagnetyczna częstotliwość Ziemi jest stała, niezmienna. Dlaczego zatem zaczęła się  podnosić? Tak jakby Ziemia nagle, gwałtownie przyspieszyła, jakby nie było już czasu, jakby się gdzieś spieszyła.
Nawet gdy wciąż są między nami tacy, którzy nie uważają Ziemi za odrębny, kosmiczny byt, który rozwija się tak samo, jak każdy z nas, nie da się podważyć, że żyjemy w pewnej kosmicznej strukturze, wzajemnej zależności.
Ziemia oprócz tego, że jest naszym planetarnym domem, przechodzi swoje własne, indywidualne procesy. Musimy wziąć w nich udział, bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie! Podniesienie wibracji z 7, 83 Hz do ponad 40 Hz ( a częstotliwość wciąż rośnie)  również i nam, ludziom, każe je podnosić.
Z czym to się wiąże?  Ze zmianą naszej biologicznej budowy komórkowej.
To gigantyczne zadanie nie uda się bez zmiany naszej świadomości i  kompletnej przebudowy wszystkiego, czym do tej pory dysponowaliśmy.
Powszechnie wiadomo, że każda „przechorowana” choroba, wzmacnia i uodparnia nasz organizm. A ponieważ wszyscy jesteśmy połączeni jednym polem informacyjnym, wspólne, zbiorowe „przechorowanie”, wzmacnia nas jako grupę, społeczeństwo, naród, a w obecnym przypadku jako mieszkańców jednej planety - Ziemian.
Gdybyśmy zrobili to w jednym czasie, pozwoliłoby nam to szybciej przejść wyżej, na kolejny poziom rozwoju, na utęsknioną przez stare dusze, piątą gęstość.
Zadajmy sobie zatem pytanie: komu zależy na zatrzymaniu nas w tym miejscu, w którym jesteśmy? Dlaczego przez wiele tygodni fundowano ludziom areszt domowy a ci, którzy przejrzeli ten makiaweliczny plan, poddawani byli i nadal są represjom ze strony władz? Kontakt człowieka z człowiekiem pozwoliłby na szybszą zmianę, działanie, ruch. Ludzi są silni energią grupy. Podzieleni są słabsi. Również - choć wydaje się to paradoksalnie - w biologicznym sensie.
Niezależnie jednak od sił ciemności, które od wieków zarządzały Ziemią, ewolucja musi trwać, stąd taka ogromna zmiana, rekalibracja wszystkich ciał, jakie posiadamy. Wielu ludzi nie rozumie i obawia się dziwnych objawów fizycznych, które pojawiają się i znikają. Na przykład bezsenność u kogoś, kto do tej pory spał całą noc mocnym snem. Albo odwrotnie: nagłego odcięcia od prądu, zupełnie tak, jakby nam ktoś wyjął wtyczkę i zmusił do głębokiej drzemki. Pojawiają się też bóle i zawroty głowy, napady wielkiego głodu lub przeciwnie - przez wiele godzin lub dni możemy nie jeść zupełnie nic.
Alergie, bóle kości i gardła, kołatanie serca, niesprecyzowany niepokój. Niektórzy mają dziwne, symboliczne sny. Warto je zapamiętać - przynoszą przekazy z naszej podświadomości. 
Ciekawe informacje na ten temat znajdziemy między innymi na stronie kryon.pl, gdzie zamieszczono channelingii od istoty wysokowibracyjnej, Kryona.
Być może dla niektórych samo sformułowanie „istota wysokowibracyjna” jest nie do przyjęcia, ale warto otworzyć się na nowe i posłuchać a później ocenić, tego co do nas przychodzi w postaci nowej informacji. Ale ocenić z przestrzeni serca a nie rozumu.
Nie możemy nie zauważyć, że świat, który znaliśmy, rozpada się na naszych oczach. Czas tworzyć nowy. A zatem każda mądra, pełna miłości do rasy ludzkiej podpowiedź  - jest cenna. Bo każda daje nadzieję na życie w nowym, lepszym świecie.

Dlaczego warto odwiedzać naturalne źródła dobroczynnej energii?

Dlaczego warto odwiedzać naturalne źródła dobroczynnej energii?

Przebywanie w Miejscach Mocy regeneruje siły i poprawia samopoczucie – uważają ich zwolennicy. Przeciwnicy mówią – magia, czary. Tymczasem, oddziaływanie energetyczne Ziemi to czysta, potwierdzona badaniami fizyka.



W punktach energetycznych Ziemi pulsujących stymulującymi siłami przyrody często znajdują się duże kamienie (jak w pogańskich miejscach kultu), stare kościoły i klasztory - do dziś przyciągające rzesze pielgrzymów oraz wiekowe zamki i pałace. To nie przypadek, że powstały właśnie w tych konkretnych lokalizacjach. Nasi przodkowie dobrze wiedzieli, że przebywanie w miejscach o wyższej energetyce wzmacnia organizm, sprzyja regeneracji sił i poprawie samopoczucia. Emanuje bowiem z nich subtelna, życiodajna energia, dzięki której chorzy szybciej wracają do zdrowia, przygnębieni odnajdują radość życia, a zmęczeni odzyskują utraconą witalność.

W najbardziej znanym polskim miejscu mocy na Wawelu krzyżuje się aż siedem linii energetycznych, które opasają Ziemię i łączą go m.in.: z Rzymem, Wilnem, Jerozolimą i Stonehenge. Serce ”Czakramu Wawelskiego” znajduje się w kaplicy św. Gereona w podziemiach zamku. Niezwykła jest intensywność występujących tu oddziaływań - sięga 140 tysięcy jednostek Bovisa – podczas gdy neutralna biowitalność dla zdrowego organizmu jest na poziomie około 6.500 jednostek w tej skali, a najlepsze do zamieszkania miejsce powinno mieć pomiędzy 6.500 do 8.500 j. Bovisa. Z Wawelem związane są liczne podania i legendy. Według jednej z nich bóg Sziwa rzucił 7 magicznych kamieni w 7 różnych stron świata. Każdy z nich był przyporządkowany jednemu z obiektów Układu Słonecznego (Rzym – Mars, Delhi – Księżyc, Mekka – Merkury, Jerozolima – Słońce, Velehrad na Morawach – Saturn, Delfy – Wenus, Wawel – Jowisz), a z miejsc, w których upadły kamienie, miała wydobywać się silna energia boska służąca ludzkości. Ziemia, podobnie jak ciało człowieka, posiada centra energetyczne (czakry) i łączące je kanały przepływu energii znane w akupunkturze jako południki (meridiany).

Leszek Matela, znany polski geomanta i autor książek o psychotronice i promieniowaniu ziemskim, uważa, że punkty o wysokim promieniowaniu energetycznym nieprzypadkowo wybierali dawni budowniczowie miast, zamków i klasztorów. Przykładów jest wiele: klasztor na Jasnej Górze, klasztor Cystersów w Lubiążu, który powstał na terenie o odpowiednim rozkładzie podziemnych cieków i dokładnie tam, gdzie wcześniej był pogański gród i miejsce kultu czy klasztor na Łysej Górze, który został zbudowany w miejscu słynącym z pogańskich obrzędów.
Ważnym punktem na energetycznej mapie Polski jest kompleks Manor House SPA - Pałac Odrowążów w mazowieckich Chlewiskach, który z historią sięgająca XII w. jest jedną z najstarszych posiadłości szlacheckich w Polsce. Jest on nazywany Polskim Centrum Biowitalności, bowiem promieniowanie ziemskie dochodzi tu nawet do 30.000 jednostek Bovisa, a przebywanie na jego terenie niesie wiele korzyści dla zdrowia.

Potwierdzają to badania wspomnianego już Leszka Mateli, które zostały zawarte w książce pt. „Naturalne energie dla zdrowia”. Autor wskazuje w niej pozytywne oddziaływania natury wpływające na zdrowie i osiągnięcie harmonii. Większość opisanych metod można wypróbować w kompleksie hotelowym Manor House SPA, m.in. podczas koncertów na misy i gongi tybetańskie, Terapii Biowitalnej, Terapii Harmonizacji Czakr, systemu balansującego Eemana oraz Systemu Zdrowia Keshego. Niezwykłym przeżyciem jest również spędzenie czasu w zabytkowym parku z Ogrodem Medytacji, gdzie można czerpać pozytywną energię natury skoncentrowaną w licznych Miejscach Mocy, takich jak:

  • Kamienny Krąg Mocy o starannie dopasowanych i spolaryzowanych kamieniach promieniując pozytywną energią 30.000 jednostek Bovisa pozwala dostroić się do energii Wszechświata. To idealne miejsce na oczyszczenie umysłu, głęboką medytację i ćwiczenia runiczne, w tym „powitanie słońca”.
  • Spirala Energetyczna – moc 18.000 j. Bovisa zapewnia silne energetyczne doładowanie, wzmacnia i harmonizuje cały organizm. Spacer w określonym porządku po spiralnie ułożonych kamieniach oczyszcza i aktywuje pozytywne energie.
  • Ogród Zen - replika sławnego ogrodu przy świątyni Ryoan-ji koło Kioto o mocy promieniowania 24.000 jednostek Bovisa sprzyja rozwojowi duchowemu, głębokiemu odprężeniu i obdarowuje pozytywną energią natury. Jego istotę określają cztery zasady: harmonia, szacunek, czystość i spokój
  • Piramida Horusa – zestrojona z biegunem magnetycznym Ziemi tworzy pole mocy w kształcie kuli o promieniu 250 metrów. Jej „uzdrowicielska” energia zwiększa siłę życiową, witalność, koncentrację, inwencję twórczą, komunikatywność, rozwój wewnętrzny, poziom świadomości całego organizmu i jego poszczególnych komórek, wzmacnia system immunologiczny i regenerację organizmu.
  • Energetyczna Mandala - jej nazwa oznacza "koło życia, cały świat, święty krąg". Wielobarwna kompozycja kwiatowa w kształcie koła, które uważane jest za symbol harmonii i doskonałości, posiada wyjątkowe oddziaływanie energetyczne. To idealna przestrzeń do wypoczynku, medytacji i wyciszenia, podobnie jak pobliskie kąciki i ścieżki medytacji.

Zmiana: egzamin dla duszy i ciała

Zmiana: egzamin dla duszy i ciała

Nic nie dzieje się w naszej rzeczywistości przypadkiem. Zwłaszcza wydarzenia na olbrzymią skalę. Takie jak to, którego właśnie doświadcza ludzkość na całym świecie. 


Poniżej prezentujemy artykuł Sonii Ross, eksperta Totalnej Biologii (Recall Healing):

O wirusie, pandemii i jego skutkach społecznych napisano i powiedziano już niemal wszystko, zarówno w tzw. mainstreamie, jak i w mediach  alternatywnych. Wciąż jednak brakuje sięgania do źródła, odszukiwania drugiego dna, łączenia tak pozornie, bezładnie rozsypanych kropek.
Być może pomocne będzie spojrzenie na całą sytuację raz jeszcze przez pryzmat Totalnej Biologii/Recall Healing, czyli wiedzy, która dociera do prawdziwych przyczyn chorób i zachowań, a później porównanie jej odkryć z faktami, jakie miały miejsce na przestrzeni lat. 
Powszechnie uważa się, że przyczyną chorób zakaźnych są bakterie i wirusy.  Totalna Biologia daje inne niż tradycyjna medycyna wyjaśnienie ich istnienia. Twierdzi, że „zaraźliwe” są nasze odczute doświadczenia, które przenikają z jednej ludzkiej nieświadomości do drugiej. Wszyscy  jesteśmy ze sobą połączeni. Przeżywamy podobne konflikty, a ten główny, to lęk o przetrwanie.
Boimy się o zdrowie swoje i swoich bliskich, drżymy z lęku przed utratą pracy.
Ten lęk towarzyszy każdemu z nas, ale… nie wszystkim w jednakowym stopniu. Kto boi się mniej lub prawie wcale? Ten, kto rozumie wewnętrzne procesy i zna prawa natury. Kiedy wiemy, że każda choroba przebiega w dwóch fazach (sympatykotonia i wagotonia),  znamy ich cechy charakterystyczne, rozumiemy, że kaszel, gorączka i ból jest już objawem fazy zdrowienia. W tym czasie zostają uruchomione nasze symbionty, czyli bakterie i wirusy, które są nam biologicznie znane.

„Hiszpanka” i radiotelegraf
Kiedy zjawia się coś nowego, nawet gdy nie pochodzi z natury, a jest sztucznie stworzone, mamy w sobie odporność i siłę by się z tym zmierzyć.
Dlaczego ? Bo stawanie w szranki z czymś nowym i nieznanym to można by rzec - specjalność ludzkości. Zauważmy: nic w naszym życiu nie jest stałe. Patrzymy na nie z perspektywy naszych ziemskich lat i z przerażeniem myślimy, że czegoś takiego nigdy nie było.
Ależ było! I to wiele razy :) Jako ludzkość nieustannie konfrontujemy się z nowymi zjawiskami, bo inaczej ewolucja nie byłaby możliwa. A przecież mierzymy się z nimi zarówno jako jednostki, jak i grupy, narody, i cały gatunek ludzki, cała populacja. I kiedy przychodzi „coś nowego”, to tak, jakby nadszedł wielki egzamin, na którym Życie zadaje nam pytania: Wiesz to czy nie? Rozumiesz o co chodzi? Dasz radę zmienić swoje myśli?
I teraz od nas zależy co zrobimy. Czy poszerzymy naszą percepcję o nowe myśli, idee i znajdziemy sposób na stworzenie nowej konstrukcji psychicznej, czy może zasłonimy maseczką nie tylko usta i nos, ale także oczy i uszy, by hibernować w zamrożonych lękiem ciałach? Decyzja należy do nas.
Totalna Biologia/Recall Healling przedstawia dowody, iż wielkie epidemie ludzkości „wybuchały” zawsze wtedy, gdy ludzie musieli zmierzyć się z nowymi zjawiskami i ideami, których nigdy wcześniej nie doświadczali.
Choćby Dżuma, która w XIV wieku zebrała swoje żniwo w postaci około 25 milionów ludzi w Europie. Dlaczego akurat wtedy? Średniowiecze chyliło się upadkowi a nowe myśli i koncepcje wypływały na szersze wody. Czas mroku mijał, pojawiło się światło Renesansu. Trzeba było transformować własne wnętrze, dostosowywać do warunków zewnętrznych. Warto wspomnieć, iż dżuma to choroba, która dotyka węzłów chłonnych.
Te organy - w świetle Totalnej Biologii, czyli Nowej Medycyny - mówią o konfliktach obniżenia własnej wartości w kontekście zrobienia określonego ruchu, zablokowania, ograniczenia.  Są także związane z naszą odpornością.  Ten ruch to nic innego, jak zmiana kierunku w życiu. Ludzie, którzy nie byli na to gotowi, musieli zniknąć.
Z kolei znana wszystkim grypa, zwana „hiszpanką” unicestwiła około 80 milionów ludzi (źródła nie są precyzyjne), zaś samych żołnierzy i cywilów zginęło podczas wojny około 20 milionów. Zakończenie wojny sprawiło, że ludzie odetchnęli i wyszli z konfliktu który dla grypy jest następujący: „boję się z powodu zagrożenia na moim terytorium”.  Tym zagrożeniem były same działania wojenne, ale też nowe zjawiska jakie się wówczas pojawiły: samoloty bojowe, nowa broń, również chemiczna. Po raz pierwszy wprowadzono także radiotelegraf. Ta technologia oparta na emisji fal elektromagnetycznych działa na ludzkie ciało, zmieniając jego wibracje.
Istota ludzka ma możliwość dostosowania się do nowych częstotliwości, ale to nie jest pakiet dostępny w standardzie: musimy jako ludzie wykonać pewną świadomą pracę, a nie każdy jest na to gotowy. Ci, którzy nie nadążają za zmianą wibracji w sposób psychiczny, nie nadążają także cieleśnie, stąd choroba, która może zakończyć się śmiercią ciała fizycznego. 
Warto wspomnieć o tym, że w tym samym czasie diametralnie zmieniał się świat na skalę globalną, między innymi z powodu rewolucji w Rosji i upadku  200 letnich rządów carskich. Ludziom usuwał się grunt pod nogami, tracili wszystkie punkty oparcia, znane im do tej pory. 

Śmiercionośne anteny 5 G
Zmiany geopolityczne plus technologia, nigdy nie są zawieszone w próżni, oddziaływają na ludzkie emocje i tym samym - ciała. Tak stało się, gdy pod koniec lat 50 - tych montowano radary. Wprowadzenie nowych fal do przestrzeni sprawiło, że ludzie masowo zachorowali na tzw.”grypę azjatycką”.
Z kolei rok 1981 przyniósł kolejną epidemię - AIDS. To wtedy zakładano anteny 1G. Z punktu widzenia Totalnej Biologii, temat jest złożony, zacytuję zatem tylko słowa dr Hamera, który na podstawie badań i statystyk stwierdził, że nikt nigdy nie zmarł na AIDS, jeśli wcześniej nie usłyszał, że ma HIV.
Działa to dokładnie tak samo jak w przypadku każdej innej choroby: negatywna percepcja tworzy konflikt diagnozy - prognozy, który natychmiast znacznie pogarsza nasz stan.
Rok 2002 i 2009 to SARS i świńska grypa. Kolejno montowano wtedy anteny 3 G i 4 G. Świat przyspiesza gwałtownie, zmienia się jak w kalejdoskopie. Wartości, które jeszcze wczoraj były aktualne, dziś przestają mieć znaczenie. Trzeba na bieżąco kształtować własną wizję życia.
Wszyscy wiemy o masowo instalowanych obecnie antenach 5 G, których działanie jest wyjątkowo intensywne i brutalne. Ludzki organizm, osłabiony zmodyfikowanym ludzką ręką ( tylko czy na pewno ludzką?) wirusem i atakowany falami elektromagnetycznymi o ogromnej sile, nie radzi sobie w nowych warunkach. I o to właśnie chodzi tym, którym zależy na depopulacji ludzi. Dobra wiadomość jest taka, że nie jesteśmy bezbronni. Z punktu widzenia choćby epigentyki, to ŚWIADOMOŚĆ wpływa na biologię naszego ciała! Mamy w sobie większą silę, niż większość z nas myśli.
Zanim podejmiemy działania społeczne, zajmijmy się własnym wnętrzem.
Tam tkwi nasza MOC.

Sonia Ross


Przytul się do drzewa – na zdrowie

Przytul się do drzewa – na zdrowie

Drzewa hojnie dzielą się z nami pokładami swojej energii, a kąpiele leśne mają lecznicze właściwości. Dla poprawy zdrowia i samopoczucia warto wypróbować silwoterapię.



Przebywanie na łonie natury, spacerowanie wśród drzew stało się popularne. Nie tylko jest przyjemne, ale też pożyteczne: wycisza, odpręża i relaksuje, rozładowuje napięcia, rozluźnia i uspokaja, poprawia stan psychiczny i fizyczny.

Silwoterapia lub sylwoterapia (silva z łac. las), inaczej drzewolecznictwo lub drzewoterapia, jest
oparta na kontakcie z przyrodą, czerpie z naturalnej energii Ziemi i drzew. Dobroczynny wpływ drzew na nasz organizm jest znany od dawna (nasi przodkowie byli świadomi ogromnego potencjału
przyrody, dążyli do życia w pełnej harmonii z nią). W wielu kulturach różnym drzewom i krzewom
przypisywano specyficzny wpływ na zdrowie i samopoczucie ludzi. Dziś wiemy więcej o ogromnym
potencjale drzew i ich roli w ekosystemie Ziemi. Są naturalnym źródłem tlenu, pochłaniają pyły
i toksyny, wytwarzają korzystne dla ludzi jony ujemne. Drzewa charakteryzują się bardzo silnym
biopolem, symbolizują witalność, życie i odrodzenie. Ich lecznicze działanie zostało też potwierdzone naukowo. Silwoterapię wykorzystuje się m.in. w leczeniu depresji i dolegliwości związanych ze starzeniem się. Zawarte w liściach, kwiatach i korzeniach wielu drzew substancje mają właściwości bakteriobójcze, przeciwbólowe i przeciwzapalne. A soki i olejki poprawiają samopoczucie i dodają sił.

- W silwoterapii każde drzewo ma swój przekaz dla nas, niesie coś nowego, dlatego warto skorzystać z różnych drzew po drodze – akacji, brzozy, lipy… Różne gatunki drzew mają różne właściwości: przełożenie na myśli, kondycję fizyczną, ruchomość naszego ciała. Należy wybrać drzewo zdrowe, bez zgrubień, huby i jemioły. Im okazalsze liście i grubszy pień, tym większy zapas życiowej energii. Zwykle wystarczy kilka minut, by doświadczyć przepływu energii w kontakcie z drzewem i po wyobrażeniu sobie ziemskiej "chi" wypełniającej całe ciało. Szczególnie pomocne są stare drzewa, bo ich korzenie sięgają daleko w głąb ziemi, więc energia żywiołu Ziemi doskonale ugruntowuje dając odwagę i siłę. Za pośrednictwem "chi" można "pożyczać sobie" od przyrody siłę, energię życiową i odwagę z ogromnego naturalnego magazynu zdrowia i pomyślności. Korzystajmy z darów natury. – mówi Marzanna Karkoszka, specjalizująca się w silwoterapii, ekspertka Biowitalnego SPA w Hotelu Manor House SPA.

Można trzymając się w kilka osób za ręce stanąć w kręgu wokół np. dębu, który ma wielką siłę, dzieli się pozytywną energią. Można też samemu przytulić się do drzewa, objąć je, albo przyłożyć do kory ręce, twarz lub głowę (czoło), pocierać dłońmi, oprzeć się o nie plecami, usiąść naprzeciw i dotknąć bosymi stopami. Warto pamiętać o głębokim i spokojnym oddychaniu. Każdy może mieć własną intencję. Czerpać dobrą energię z natury można nie tylko poprzez dotykanie drzew, ale też z naparów do kąpieli np. z kory dębu czy używania witek brzozowych podczas saunowania. Prozdrowotny wpływ mają też napoje, np. napar z kwiatów lipy czy sok z brzozy, który wzmacnia cały system obronny organizmu, poprawia samopoczucie, kondycję fizyczną i stan umysłu.

Drzewa, które leczą:
  • Akacja – wzmacnia organizm, likwiduje stres i napięcie, dodaje energii.
  • Brzoza – działa uspokajająco, wycisza, łagodzi napięcie mięśniowe, przyspiesza gojenie ran i pobudza krążenie. Jej energia wypełnia umysł i ciało harmonią. Pomaga w leczeniu dolegliwości kobiecych, takich jak bóle miesiączkowe, pobudza też intuicję, leczy depresję i bezsenność.
  • Buk – pomaga się odprężyć, poprawia koncentrację i nastrój, dodaje wiary we własne siły, pozwala przezwyciężyć nieśmiałość i własną słabość, daje wrażenie jasności umysłu, harmonizuje uczucia. Pomaga w leczeniu bólu gardła i bólu głowy, poprawia krążenie, funkcje nerek, wzmacnia organizm.
  • Dąb – redukuje i wzmacnia odporność na stres, poprawia koncentrację, kondycję i krążenie krwi. Wspomaga pozytywne myślenie i siłę woli, chroni przed zniechęceniem, dodaje energii, pomaga w depresji i zwątpieniach. Z kory dębowej przygotowuje się wywar, który rewelacyjnie działa na cerę trądzikową, wysypki i obrzęki.
  • Grab – odpręża, działa rozluźniająco na ścięgna i mięśnie.
  • Jesion - stymuluje do pracy nad sobą, pomaga poznać i zrozumieć własne uczucia i emocje, ułatwia ich akceptację. Pobudza układ kostny do samoleczenia, działa ochronnie. Wywar z jego liści i kory usuwa dolegliwości brzuszne, leczy choroby skórne i reumatyczne.
  • Kasztanowiec – rozluźnia mięśnie, leczy bezsenność i choroby krążenia, łagodzi stany lękowe, chandrę, rozjaśnia umysł i poprawia samopoczucie. Wpływa korzystnie na sferę intymną, obszar mowy, barwy i estetyki oraz na przyrost sił witalnych. Działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. Zewnętrznie przetwory z kasztanowca podaje się w postaci okładów w leczeniu oparzeń, odmrożeń, ubytków naskórka, zapaleń naczyń włosowatych skóry. W kosmetyce jest składnikiem kremów i szamponów.
  • Klon – odblokowuje okolice narządów płciowych, pobudza miłość cielesną, ale tylko wtedy, gdy dwoje ludzi faktycznie i szczerze się kocha.
  • Lipa – obdarzona dobrą energią, pozytywnie wpływa na psychiczne i fizyczne zdrowie człowieka, jej obecność przy domach sprzyja rodzinnej harmonii. Działa uspokajająco, odtruwa organizm, wspomaga pracę mózgu i odświeża go. Dostarcza nowej energii, przywraca stan wewnętrznej równowagi, leczy cierpienia duszy. Stymuluje pracę układu oddechowego i krążenia. Herbata z kwiatów lipy łagodzi kaszel, katar i zapalenie oskrzeli.
  • Olsza – wywiera dobry wpływ na układy krążenia i limfatyczny.
  • Sosna – działa uspokajająco, lekko nasennie, poprawia odporność organizmu, ułatwia oddychanie, usuwa objawy przemęczenia i osłabienia, łagodzi stres. Ma korzystny wpływ na układ oddechowy człowieka. Olejki eteryczne z sosny wykorzystuje się powszechnie z aromaterapii, olejek terpentynowy wspomaga leczenie przewlekłych schorzeń oskrzeli.
  • Wierzba – łagodzi stany depresyjne, ogrzewa zarówno w odczuciu fizycznym, jak i duchowym. Wycisza, sprzyja medytacji, ma duży wpływ na duchowy rozwój dzieci (niech bawią się pod nią), działa przeciwbólowo i rozkurczowo. Herbata z kory wierzbowej obniża gorączkę i pomaga przy artretyzmie i nerwobólach.

Pozytywne działanie na organizm mają także: czarny bez, czeremcha, czereśnia, jabłoń, jarzębina,
jawor, jodła, leszczyna, modrzew, orzech, świerk, wiąz czy wiśnia.

Do drzew niekorzystnie wpływających na zdrowie należy topola i osika.

Jak wykazują liczne badania naukowe, bezpośredni kontakt z naturą, a nawet sam jej widok pozytywnie wpływa na zdrowie. Dobrym nawykiem jest spędzanie czasu w otoczeniu przyrody – korzyści są nieocenione.

Nasiona to życie

Nasiona to życie

Wiosna to najlepszy czas, by uważnie i z miłością spojrzeć na… nasiona.
Należy im się szacunek, bo w nich zapisany jest potencjał życia!


Być może do tej pory myśleliśmy o nich jak o czymś zwyczajnym: to po prostu ziarenka, z których wyrastają rośliny. Jeśli tak, zmieńmy nasze nastawienie i spójrzmy na nie jak na świętość, bowiem to w nich kryje się DNA istnienia. Każdy z nas może powodować życie, może zasiewać, sadzić, zalesiać. Nawet jeśli nie mamy nawet kawałka własnej ziemi, każdy z nas ma doniczkę, a paczka nasion kosztuje kilka złotych. Zioła na parapecie, pomidory w skrzynce na balkonie mogą rosnąć z myślą… o nas.
I to wcale nie jest przenośnia. Osoby, które zetknęły się już z terminem permakultura, rozumieją w czym rzecz. Ekologiczne, wręcz holistyczne rolnictwo, oparte jest między innymi o niezwykłą wiedzę, jaką przekazała światu Anastazja - dziewczyna z syberyjskiej tajgi. Wiedzę, dotyczącą nie tylko roślin a wszelkich dziedzin życia, spisano w dziesięciu tomach i wydano pod wspólnym tytułem „Ogrody Anastazji. Dzwoniące cedry Rosji”. 
A oto, co niezwykła Anastazja proponuje w kwestii właściwego wysiewu. 
Nasiono, które chcemy posadzić, należy wcześniej potrzymać w ustach przez co najmniej 9 minut. Dokładnie wiadomo, dlaczego tak właśnie trzeba zrobić. Po pierwsze nasionko styka się wówczas ze śliną, która zawiera informację o naszym DNA. Po drugie liczba dziewięć mówi o pełnym cyklu, jaki powtarza się w życiu człowieka. 
Nasze dane zostają zapisane na „dysku” nasionka. Teraz wie, czego nam potrzeba, jakich witamin i minerałów musi nam dostarczyć. Kolejnym krokiem jest potrzymanie nasiona w dłoniach, później ogrzanie go swoim oddechem, a następnie położenie go tak lub - jeśli nasion jest więcej - rozłożenie ich w taki sposób lub, by mogły „zobaczyć” niebo i cały kosmos. To ważny moment: nasionko właśnie ustala najlepszy moment na wykiełkowanie. 
Teraz stańmy boso na ziemi, gdzie chcemy je umieść. Poprzez stopy, nasz pot razem z toksynami wsiąka w podłoże, a ziemia zapisuje wszelkie biochemiczne informacje o nas. Roślina, która wzrośnie w tym miejscu, będzie rosła „o nas”, czyli o naszych potrzebach. Gdy wyda owoce, staną się one nie tylko pożywieniem ale i lekarstwem.
Nie podlewajmy jej od razu po wysiewie, zróbmy to dopiero po trzech dniach. 
W czasie kiedy wzrasta podejdźmy do niej co jakiś czas, dotknijmy jej, jeśli jest to dla nas naturalne, możemy także do niej mówić. Najważniejsza jest jednak nasza dobra intencja: rośliny, tak jak i zwierzęta, odbierają nas telepatycznie. 
Ta prastara wiedza była kiedyś znana ludziom na ziemi, ale została zapomniana, wyparta przez nowoczesne, ogólnodostępne, łatwe w stosowaniu, ale często szkodliwe medykamenty. 
Każdy z nas mógłby zrobić coś dla Ziemi. To czas, gdy nasza planeta szczególnie tego potrzebuje i prosi o wsparcie. 
Wystarczy kupić torebkę nasion, kwiatów lub roślin, które łatwo się przyjmują i rozsiać je na ugorach. Pod lasem, na pustych skwerach, pod blokami, gdzie jest smutno, udeptana trawa lub w skrzynkach na klatkach schodowych, na własnych, pustych do tej pory, balkonach. 
Spójrzmy także inaczej na rośliny, które do tej pory nazywaliśmy chwastami. Natura nie dzieli swych zbiorów na lepsze i gorsze. 
Potrzebne jest wszystko. Dlatego zamiast je uporczywie wyrywać, podcinajmy je tylko. Warto wiedzieć, że każdy z „chwastów” pełni ważną rolę. Na przykład perz, którego kłącza są bardzo rozbudowane, wychwytuje i wiąże metale ciężkie.  
Inne z kolei mają za zadanie przekazywać roślinom uprawnym informacje dotyczące wzrostu, dlatego mechaniczne i bezmyślne ich usuwanie, nie służy nikomu. 

Zioła a koronawirusy

Zioła a koronawirusy

Ważną rolę w zmaganiu się z koronawirusami spełniają: lukrecja (Radix Glycyrrhizae), zmniejszająca zakres istniejącego zakażenia koronawirusem dzięki zawartości gliceryzyny, bodziszek korzeniasty (Geranium macrorrhizum), obniżający prawdopodobieństwo połączenia się wirusa z tkankami w organizmie oraz rzewień dłoniasty (Radix et Rhizome Rhei), potocznie zwany rabarbarem, i rdest wielokwiatowy (Radix Polygoni multiflori i Caulis Polygoni multiflori) blokujące możliwość wniknięcia wirusa do naczyń krwionośnych, a w następstwie do komórek organizmu.


Jak koronawirusy przedostają się do organizmu?
Naczynia krwionośne posiadają receptory konwertujące angiotenstynę typu 2 (ACE2). Aktywacja tego receptora wpływa na zmianę przepuszczalności naczyń krwionośnych, co pozwala organizmowi utrzymywać odpowiednie warunki między krwią, a resztą naczyń krwionośnych. Z receptorami ACE2  potrafią reagować koronawirusy takie jak SARS. Przedostając się tą drogą do wnętrza organizmu mogą wywoływać zakażenie miejscowe lub prowadzić do zakażenia uogólnionego. Wyniki badań amerykańskich naukowców, opublikowane w styczniu 2020 r., dowodzą, iż koronawirus z Wuhan wykorzystuje te same mechanizmy wchłaniania, co wirus SARS[1]. Badacze, na podstawie przeprowadzonych analiz, przewidują bowiem, iż koronawirus z Wuhan używa ACE2 jako receptora gospodarza.

Co utrudnia przenikanie koronawirusów do organizmu?
Receptory wirusa, łączące się z receptorami ACE2, zakończone są neuraminidazą. Proces tworzenia się białka recepturowego hamuje germakron zawarty w bodziszku korzeniastym. Połączenie się koronawirusów z receptorem ACE2 jest utrudnione w sytuacji, gdy w organizmie znajduje się emodyna. Substancja ta zawarta jest w rdeście wielokwiatowym, zarówno w korzeniu, jak i w łodydze, oraz w rzewieniu dłoniastym. Blokuje ona możliwość połączenia się receptorów wirusa z receptorami ACE2, przeciwdziałając tym samym wniknięciu wirusa do naczyń krwionośnych, a następnie do komórek, np. płuc. Materiał opublikowany przez zespół  naukowców w Tajwanie w 2007 r. dowodzi, iż emodyna zawarta w rdeście wielokwiatowym i rzewieniu dłoniastym znacząco blokowała interakcję białka S i ACE2 w sposób zależny od dawki[2]. Badacze sugerowali, iż emodynę można uznać za potencjalny wiodący środek terapeutyczny w leczeniu SARS.

Opracowanie na podstawie materiału lek. stom. Marka Skoczylasa:
https://www.youtube.com/watch?v=13ZrX3Cz7DE


[1]  American Society for Microbiology, 31.01.2020
[2]  Laboratorium Biologii Molekularnej, Graduate Institute of Chinese Medical Science, China Medical University, Taichung, Tajwan, 2007.


Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia