Wzór naszego istnienia cz. II - Którą drogą pójdziesz?

Wzór naszego istnienia cz. II - Którą drogą pójdziesz?

W końcu mamy szansę wyjść z makiawelicznej pułapki. Nie pojedyncze istoty, ale cała ludzkość.


W poprzednim poście opisaliśmy dwie linie rzeczywistości, które chociaż biegną równolegle i nakładają się na siebie, są oparte na innych wzorcach. Pierwsza - Kristal, organiczna, boska i nieśmiertelna, Druga oparta na metatronicznym kodzie, upadła i śmiertelna. Linie przetną się już w tym roku i zaczną zmierzać w różnych kierunkach, przestaną być też dla siebie widoczne. Dlatego już teraz musimy dokonać wyboru, i to wyboru na skalę kosmiczną. Wyboru, który trudno do czegokolwiek przyrównać, gdyż takie zjawisko nie miało wcześniej miejsca na Ziemi.

Te dwie linie, to dwa pola światła i dźwięku. Przypomnijmy: światło to promieniowanie elektromagnetyczne. Jesteśmy zbudowani ze światła i dźwięku. Jesteśmy świadomością, która przywdziała fizyczną powłokę.

Spirala Krystal i Spirala Fibonacciego różnią się wszystkim.

Przede wszystkim, ta pierwsza, zaopatruje nas w nieskończoną ilość potrzebnej nam energii, a druga - wręcz odwrotnie - wyciąga i pozbawia nas siły życiowej.

Co jednak spowodowało, iż zapomnieliśmy kim jesteśmy i ulegliśmy tak ogromnej manipulacji? Kiedyś mieliśmy wpływ na swoje ciało fizyczne i sami decydowaliśmy o jego śmierci (chodzi o śmierćciała, bo nasza świadomość jest wieczna), dziś uważamy, że śmiertelność, to coś naturalnego.

Najprościej można powiedzieć tak: każda żywa istota, jaka się tu zrodziła, ma wdrukowany w siebie fałszywy kod, który na tej planecie przeniknął wszystko, gdyż jest jak wszechobecny kurz, jakiego się nie dostrzega. Skoro manipulacja i fałsz jest na poziomie siatki planetarnej, nic dziwnego, że odciska się w naszym DNA, zgodnie z zasadą: co na górze, to na dole, co wewnątrz, to na zewnątrz.

Schodząc - jako świadomość - do tego ziemskiego ciała, nasza wiedza automatycznie zostaje odcięta, zamrożona. Dzieje się tak dlatego, bo wzorzec siatki Kathara nie jest kompatybilny ze sztucznym tworem Spirali Finonacciego. Musimy dostosować się do oprogramowania.

Brzmi to bardzo przygnębiająco, prawda? Tak, jakbyśmy byli na wieki uwięzieni i znikąd pomocy.

Patrząc na ziemski czas - to prawda. Aż do teraz. Teraz mamy bowiem szansę wszystko zmienić! Właśnie dlatego, że linie się rozdzielają, a na ziemię spływa taka ilość boskiego, organicznego światła, jak nigdy wcześniej!

A skoro zadbano, byśmy tkwili tu w uśpieniu około 26 tysięcy lat (według przekazów wiedzy keylontycznej), jako baterie i nieświadome owce, które cały czas są strzyżone, nic zatem dziwnego, że teraz rozgrywa się o ludzkie dusze ostatnia bitwa. Trzeba tylko umieć to dostrzec. Nie zrobimy tego jednak poprzez umysł, a wyłącznie przez czucie, serce.

I jeśli ktoś jeszcze wątpi w przewagę pola serca nad umysłem, warto by obejrzał w Internecie film: „6 sekund serca”…

Będziemy przekazywać w uproszczonej formie kolejne porcje wiedzy keylontycznej, ale zainteresowani jej pogłębianiem, mogą zajrzeć na kanał dr Nelly Radwanowskiej. Lekarka medycyny, która obecnie zajmuje się dźwiękopunkturą (autorska metoda uzdrawiania kamertonami nastrojonymi na dźwięki planetarne) w jasny i klarowny sposób przedstawia tę niełatwą, ale fascynującą, naukę w swoich video.

Wzór naszego istnienia cz. I -  Kwiat życia czy śmierci?

Wzór naszego istnienia cz. I - Kwiat życia czy śmierci?

Każde istnienie, posiada swój wzorzec, pierwotną matrycę.
Wygląda na to, że nasza, ludzka, jest inna, niż do tej pory sądziliśmy. I jeśli tak, to jest to rewolucyjne odkrycie, które zmienia wszystko!


Kwiat życia. Chyba każdy zna wzór 19, nakładających się na siebie okręgów, które na bazie sześciokąta, tworzą symetryczny, zdawałoby się, idealnie harmonijny wzorzec manifestowania wszelkiej materii.

Ta popularna mandala, symbolizująca prapoczątek, jest powszechnym patternem, jaki możemy zauważyć niemal wszędzie: na obrazach, naczyniach, podstawkach (również tych do programowania wody), tatuażach, wzorach na ubraniach, biżuterii… Według wiedzy opartej na prawach tzw. świętej geometrii, to właśnie wzorzec nas samych.

Jednak nauka tzw. keylontyczna, którą przekazuje Ashayna Deane (autorka wielu książek, między innymi „Podróżników”) zaprzecza temu. Według tej najstarszej nauki na Ziemi, wszystko w naszym świecie jest zniekształcone i zmanipulowane, gdyż na organiczną, boską i wiecznie żyjącą siatkę planetarną nałożono inną strukturę - destrukcyjną, śmiertelną siatkę kodu metatronicznego.

Aby to lepiej zrozumieć - a nie jest to wcale łatwe, gdyż trwamy jako ludzkość w tej manipulacji tysiące lat - możemy przyjrzeć się dwóm strukturom, dwóm liniom czasowym.

Pierwsza z nich to siatka Katara (Ka – światło, TA – dźwięk, Ra - jedność), organiczna, nieśmiertelna matryca życia, zwana linią Krystal. Na tym wzorcu przejawia się zewnętrzna manifestacja. Siatka ta, składa się z 12 centrów. Tworzy geometrię, na której osadza się spirala czasu. Spirala bierze swój początek z centrum i biegnie do dwunastego punktu, na szczycie siatki. Ten 12 punkt, to miejsce, w którym możemy, jako istoty, „przełączyć” się do innego wymiaru, innej przestrzeni, a mówiąc językiem wiedzy kaylontycznej - kolejnego, harmonicznego uniwersum. Można porównać to do schodów, którymi wspinamy się do góry: półpiętro, jest tym symbolicznym przeskokiem.

Geometria Spirali Kristal jest nośnikiem kodu kreacji (bo przecież wszystko, co chcemy stworzyć, wykreować, musi mieć bazę w pomyśle, wzorcu, koncepcji), który mieści się w samym środku matrycy.

Gdybyśmy podążali drogą tej spirali, nasz świat wyglądałby zupełnie inaczej.

Byłby przepełniony miłością i miłosierdziem - wibracją, jakiej Ziemia, jaką znamy, jeszcze nie doświadczyła. Brak chorób, brak jakichkolwiek niedoborów i zamiast wszechobecnego lęku - Miłość.

Tak się nie dzieje, gdyż obok wspomnianej spirali Kristal, biegnie równolegle druga. Znamy ją pod nazwą spirali Fibonacciego. Oparta o kod metatroniczny - czyli sztuczny i śmiertelny, prowadzi do upadku.

Te spirale biegły równolegle na współistniejących liniach czasowych, zaś rzeczywistości nakładały się na siebie. Stąd na naszej planecie tyle cierpienia, przemocy, wojen, agresji, lęku i braków. A jednocześnie - współistnieje przecież współczucie, troska, opieka, czułość, bezinteresowna miłość.

Spirala Kryst i anty-Kryst na załączonej grafice przecinają się w punkcie 144.

Co to oznacza? Absolutnie niezwykłą dla nas sytuację, jaka jeszcze nigdy nie wydarzyła się na Ziemi. Linie czasowe, biegnące od tysięcy lat tuż obok siebie - rozejdą się. Z wyliczeń wynika, że wydarzy się to w listopadzie (między 9 a 11) 2023 roku. Żyjące na Ziemi, ludzkie istoty, będą mogły - zgodnie z zasadą wolnej woli - dokonać wyboru. Podążanie spiralą Kryst będzie jednoznaczne z akceptacją wszystkiego, co niesie ona w swoim kodzie kreacji. I analogicznie, wybór spirali Fibonacciego - przyniesie inne owoce.

Musimy zdecydować, gdzie podążamy. Czy drogą boskiej, organicznej nieśmiertelnej matrycy, czy drogą destrukcji i w efekcie - upadku.

Im szybciej podejmiemy tę decyzję, tym lepiej dla nas.

A jak będzie wyglądało samo rozdzielenie? Oczywiście, nie stanie się to z dnia na dzień. Nikt też dokładnie nie wie, jak przebiegnie mechanizm rozłączenia linii czasowych. Być może przestaniemy się nawzajem dostrzegać? Być może zapomnimy o „starym życiu”?

Zanim to jednak nastąpi, będziemy świadkami wielkich zmian i burzenia społecznych struktur. Więcej o nadchodzących wydarzeniach w następnym wpisie...

Czy dość się już nacierpiałeś? Droga Przemiany - lekcja trzecia

Czy dość się już nacierpiałeś? Droga Przemiany - lekcja trzecia

Kiedy idziesz, patrzysz, działasz, ale też zwyczajnie wykonujesz najprostsze czynności, zawsze masz okazję dokonać wyboru: Lęk czy Miłość?


Tę naukę, Mistrz intrygująco zaczyna od słów: niepoczytalność.

- „Panie sędzio, mój klient jest niewinny, ponieważ był w stanie chwilowej niepoczytalności” - te słowa często padają w sądzie.

Taka sama niepoczytalność panuje w kosmicznych wymiarach naszego istnienia. Bóg, Źródło, Najwyższa Inteligencja - czy jakkolwiek chcielibyśmy nazwać przyczynę naszego istnienia - doskonale wie, że chociaż wszyscy mamy wolną wolę, wybieramy czasami chwilową niepoczytalność.

Nigdy jednak nie zostaliśmy, ani nie zostaniemy, za to potępieni.
Czyż to nie wspaniała wiadomość?
Mamy prawo, jako dzieci Boga, popełniać błędy.
Jednak w każdej sekundzie naszego życia możemy zdecydować o zmianie.

Dlatego Mistrz Jezus sugeruje powrót do lekcji trzeciej, Drogi Serca, gdzie wracamy do praktyki obecności, jako Chrystus. Warto ją sobie przypomnieć: chodzi o skupienie się i bycie świadomym, dosłownie każdej rzeczy, myśli, pragnienia, sytuacji, której doświadczamy.

Zmywasz naczynia? Skup swoją uwagę na wodzie, jaka dotyka twoich dłoni, strukturze garnka czy kubka. Poczuj, że sama, czy sam, stworzyłeś taką sytuację. Chodzi o dotarcie do myśli, że tylko my tworzymy swoje doświadczenie, że jesteśmy dosłownie twórcami wszystkiego, co nas otacza. A skoro stworzyliśmy jedno, stworzymy następne. I kolejne, i kolejne. Taki świadomy proces kreacji zaczyna coraz bardziej cieszyć, gdyż jest w sprzeczności ze słowem, jakie wciąż słyszeliśmy: „muszę”. Zamiast „muszę”, zaczynamy wybierać ”mogę”, a to jest już zupełnie inna perspektywa…

Na koniec tej 5-minutowej praktyki stwarzania jako Chrystus (przypominamy, że „Chrystus” to nie imię, tylko tytuł, do jakiego każdy z nas pretenduje), zamknij oczy i uświadom sobie prostotę przepływu twego własnego oddechu.

Wtedy po prostu pomyśl: Pozwalam, aby ten oddech poruszał się głębiej i wolniej… A następnie, w miarę jak zaczniesz odczuwać coraz głębsze rozluźnienie, utrzymuj myśl:

„Jako Chrystus, w doskonałym bezpieczeństwie, uwalniam całe napięcie. Jako Chrystus, w doskonałym bezpieczeństwie, roztapiam mój umysł w doskonałym Pokoju Boga”

Cały czas utrzymuj spokojny oddech. Poczuj, jak wypełnia twoje ciało. A następnie powiedz: Przyjmuję… Gdy zaś oddech opuszcza ciało (powiedz głowie, niekoniecznie na głos): Miłość Boga…
I znów: Przyjmuję… A następnie: Miłość Boga… Zrób tak kilka, kilkanaście razy.

Kontynuuj to przez mniej więcej pięć minut – wspiera nas wskazówka mistrz Jezus - niezależnie od tego, co egotyczny umysł będzie ci mówił, a z pewnością podniesie on nieco wrzawy. Ty po prostu powróć do tej prostej praktyki. Pod koniec tych pięciu minut pozwól, by modlitwa, którą ofiarowywałeś, zmieniła się ze słów w energię. Być może będziesz postrzegał ją jako złote, białe światło…Tę praktykę warto wykonywać rano i wieczorem, z tym, że wieczorem dobrze jest zamknąć ją zdaniem: Dziś przyniosłem światu pokój i ofiarowałem go mym towarzyszom na drodze.

Kolejne wskazówki Jeszuy, prowadzą nas do uświadamiania sobie, że świat, jaki wytworzyliśmy z innymi ludźmi… nie jest rzeczywisty. Mistrz pyta: Czy dość się już nacierpiałeś? Czy już wystarczająco głęboko doświadczyłeś ograniczeń, by wiedzieć, że już dłużej tego nie chcesz? Tylko lęk blokuje nas przed doświadczaniem Miłości. By to zmienić, potrzeba jest tylko nasza decyzja.

I nic więcej.

Nadchodzi kosmiczna świadomość.

Nadchodzi kosmiczna świadomość.

Wydarzyło się coś wielkiego. Największa w naszej kosmicznej historii eksplozja promieni gamma, całkowicie zmieniła ziemską atmosferę. To właśnie o tym czasie mówili starożytni Majowie. Szykujmy się na całkowitą zmianę! 


Co się właściwie stało 9 października 2022 r.? W odległości 2 miliardów lat świetlnych od Ziemi, zarejestrowano rozbłysk gamma o mocy, jaką trudno objąć nawet zaawansowanym naukowo umysłom: 18 teraelektronowoltów! 

Dla porównania, w oficjalnych przekazach z CERNU informowano, iż podczas przeprowadzania doświadczeń w Wielkim Zderzaczu Hadronów, udało się uzyskać moc o sile 13 teraelektronowoltów, czyli przybliżoną wartość, jaka towarzyszyła Wielkiemu Wybuchowi.  
Co można zatem powiedzieć w takiej sytuacji? Nie istnieją słowa, by opisać to bezprecedensowe wydarzenie. Otworzyły się wrota, portal do Nowej Ziemi - tak mówi o obecnej, kosmicznej sytuacji niemiecki fizyk, Dieter Broers, który regularnie udziela wywiadów Tomaszowi Kierzkowskiemu. 

Tomasz Kierzkowski prowadzi na YouTube kanał, na którym zamieszcza informacje łączące naukę z duchowością, a jego myślą przewodnią jest transformacja ludzkości i powrót do naszej naturalnej mocy.  
W rozbłysku z 9 października br. zaobserwowano także promieniowanie radiowe, widzialne i rentgenowskie. Według nauki, nie ma żadnych innych procesów fizycznych we Wszechświecie zdolnych do wytworzenia takiej energii. 
Jest ona wyrzucana w postaci wiązek, tzw. „jetów”, które poruszają się z prędkością zbliżoną do światła. Silnie skoncentrowane „jety”, do tej pory nie przecinały się z orbitą Ziemi, były zatem niewykrywalne. 
Aż do teraz. 

Gdzie jednak jest źródło tego promieniowania? Wyniki badań prowadzą do olbrzymiej gwiazdy, 30 razy większej od naszego Słońca. Jej wybuch wytworzył zjawisko czarnej dziury, która zasysa wszystko, łącznie ze światłem. Wybuch nadał cząstkom przyspieszenie do prędkości światła i właśnie ta energia dotarła do Ziemi. 
Nie można nie wspomnieć, że wybuchy gamma w ciągu 1 sekundy uwalniają tyle energii, ile Słońce w ciągu całego, szacowanego na 10 mld lat, istnienia. 
Niewyobrażalna siła. 

Ponieważ detektory zapisywały promieniowanie gamma przez 10 godzin, czyli 36 tysięcy sekund, można precyzyjnie obliczyć ile tej najbardziej przenikającej energii (bez trudu „przechodzi” przez kilkucentymetrową, metalową  płytkę) dotarło do Ziemi oraz przyjąć ze stuprocentową pewnością, że każdy z nas, każdy biologiczny organizm, wchłonął jej super dawkę. 
Jak wspomnieliśmy  - zgodnie z przekazem Dietera Broersa - razem z tym wybuchem wysłane w kierunku Ziemi zostały także fale radiowe, które rezonują z naszym DNA. Podczerwień i długi zakres ultrafioletu są częstotliwościami komunikacji komórkowej. Dostaliśmy potężny zastrzyk!
Co zatem to wydarzenie oznacza dla nas, ludzi? Wpłynie na aktywację uśpionych helis DNA! Ludzie zaczną się masowo budzić, odkrywać swoje talenty i możliwości. Zaczną się spektakularne samouzdrowienia. 

Nowa świadomość błyskawicznie wzrośnie. 
Już zresztą się to dzieje!

Warto wspomnieć, że spłynięcie tak ogromnej energii fal radiowych, wprowadziło zakłócenia w pracę urządzeń technicznych. Stacje radiowo-telewizyjne, internet i inne „komunikatory” nie działały prawidłowo. 
Według fizyka, Dietera Broersa, mamy właśnie do czynienia z początkiem… NOWEGO WSZECHŚWIATA. Powstała „czarna dziura”, to portal do nowego wymiaru, do Nowej Ziemi, o której od tak dawna i tak dużo się mówi. 
W tym momencie warto przyjrzeć się mechanizmowi skoku kwantowego. 
Elektron, który porusza się po orbicie wokół jądra atomu, po otrzymaniu energetycznego impulsu z zewnątrz, staje się tzw. elektronem wzbudzonym. Gdy poziom energii przekracza pewien pułap, elektron natychmiast - mówiąc najprostszym językiem - przeskakuje wyżej. 
Najprawdopodobniej, tak właśnie stanie się z całą ziemską materią. Elektron, po „przeskoku”, znajduje się w innym wymiarze i staje się niewidzialny. 

Czy stan po przejściu elektronu to wibracja Nowej Ziemi?
Nikt nie da nam gwarancji, ale wszystkie znaki wskazują na taki scenariusz. 
Majowie mówili o promieniu, który ma odmienić człowieka, zmienić jego DNA. 
A może nie tyle zmienić, co aktywować dawne funkcje i możliwości. 
Kim tak naprawdę jesteśmy? Tylko mały krok dzieli nas od tego bezprecedensowego odkrycia.   


Stwórz piękny obraz cz. II

Stwórz piękny obraz cz. II

Kiedy obrazujemy konkretny cel, bądźmy szczególnie czujni na synchroniczność zdarzeń, sploty okoliczności, znaki. To one wiodą nas do celu, chociaż bywa, że inną drogą niż sobie założyliśmy.




Przypomnijmy: obrazowanie to niezwykły proces na planie duchowo - energetycznym. Potrzebna nam ufność i pewność, że dysponujemy wystarczającą mocą kreacji, by wizje z własnej głowy przenieść na plan fizyczny, płaszczyznę „twardej materii”.

Ktoś powiedział, że logika to śmierć dla tej części nas, która dokonuje cudów.
Ktokolwiek to był, miał absolutną rację, gdyż oddając się w całkowite władanie rozumowi, czyli ego, tracimy kontakt z czymś znacznie większym - z boskością w nas.

Pięknie mówi o tym Adam Mickiewicz.
„Człowieku! Gdybyś wiedział, jaka twoja władza!
Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze.
Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza,
I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze (…)
Tak czekają twe myśli - szatan i anioły.
Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo
zaświecisz (…)
Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony.”


Może czytaliśmy ten wiersz w szkole. Może nawet robiliśmy to wielokrotnie. Jednak, prawdopodobnie, nawet nie przypuszczaliśmy, że dotykamy samej istoty boskości w nas. Sądziliśmy raczej, że poeta użył przenośni, że w ten alegoryczny sposób inspiruje do działania, wzbudza naszą ludzką, a nie boską moc. A jednak w tych słowach kryje się klucz do prawdziwej natury człowieka.
Pomyślmy: ile moglibyśmy zdziałać dla siebie, dla świata, gdybyśmy zjednoczyli siły w kreacji, skoro jeden świadomy człowiek, wibrujący miłością, może więcej, niż setki „śpiących”, pogrążonych w strachu, owładniętych lękiem?

Warto wciąż sobie przypominać, że prawa fizyki nie są stałe. Wpływamy na nie naszą wewnętrzną mocą, możemy je modyfikować i zmieniać.

Mistrzowie duchowi potrafili zostawiać odcisk swojej dłoni w skale na dowód panowania nad materią. A przecież byli takimi samymi ludźmi jak my, tyle że wcześniej dotarli do swojego centrum.

Jak więc myśleć, jak działać, by skutecznie obrazować? Część wskazówek zamieściliśmy w poprzednim wpisie. Dziś kolejne.

Zacznij od pytania: czego naprawdę chcę? Co jest dla mnie ważne? Do czego dążę? Zdecydowanie oddziel to, czego nie chcesz i od czego uciekasz, od prawdziwego dążenia i jasnej wizji swojego życia.

W obrazowaniu myśli mają być jak laser, jak wiązka energii, którą kierujemy intencjonalnie, a nie chaotycznie, w sprzeczności: może to, a może tamto?

Kiedy już mamy cel i klarowny obraz w głowie, nasycamy go swoją energią. Co to znaczy? To znaczy, że dajemy temu obrazowi uwagę. Możemy to robić na wiele sposobów. Jeśli czujemy się mocni w rysunkach, narysujmy to, czego pragniemy, zróbmy grafikę, mapę, obraz. Możemy też opisać nasz cel, zrymować wiersz, który będziemy powtarzać.

To, co jest ogromnie ważne, wręcz kluczowe - to świadomość istnienia prawa rezonansu. Nie otrzymamy niczego, z czym nie jesteśmy kompatybilni. Jeśli zatem pragniemy założyć firmę i zostać jej prezesem, ale nie wiemy czym mielibyśmy zarządzać, jesteśmy nieśmiali i kontakty z innymi są dla nas udręką - nasz zamiar raczej się nie powiedzie. A już na pewno nie od razu. Najpierw potrzebna będzie praca nad celem (jaka firma, po co, czemu ma służyć), później praca nad własnymi przekonaniami, ograniczeniami. Gdy w rezultacie wyłoni się nowy, świadomy, człowiek, przyciągnie takie okoliczności, które pozwolą mu na realizację zamierzeń.

Medytacja i oddech. To kolejne aspekty w dążeniu do obrazowania. Medytacja to nic innego, jak uspokojenie umysłu, zmiana jego wibracji, wyłączenie z ciągłego szumu. Prawidłowy oddech (jest wiele technik dostępnych w Internecie) przywraca nam witalność i energię, a to jest niezbędne do działania.

Kiedy wszystkie kroki wykonamy prawidłowo, pojawi się czas tzw. pustki. Chodzi o ciszę w nas, pozwolenie naszej wyższej świadomości na manifestację tego, do czego dążyliśmy.

Jako przykład, niech posłużą nam odkrycia i wynalazki. Zawsze przychodziły do ich autorów, jako pewnego rodzaju olśnienie, coś nagłego, niespodziewanego. Przeważnie działo się to po wielomiesięcznych czy nawet wieloletnich zmaganiach, poszukiwaniach, intensywnej pracy. Moment odpuszczenia po solidnie wykonanej robocie to właśnie nagroda: gotowy obraz, na jaki czekamy.

Stwórz piękny obraz cz. I

Stwórz piękny obraz cz. I

Wejdź do środka siebie. Usłysz ciszę. Poczuj i wchłoń każdą komórką swojego ciała bogactwo wewnętrznych odczuć. Tam znajdziesz intuicję, a ona Cię poprowadzi. A wtedy stworzysz obraz, jaki chcesz.


„Człowiek samym sobą przedstawia nic innego, jak zmaterializowany obraz, a będąc takim obrazem, sam może swoją myślą tworzyć i materializować kolejne obrazy. Właśnie w tym tkwi jego, niepokonana przez nic i nikogo, siła Wszechświata. Jeżeli człowiek nie rozumie, ani nawet nie uświadamia sobie zdolności i talentów danych mu przez Stwórcę, to blokuje swoją wielką moc, ulegając wpływom obrazów innych, materializując pomysły innych, aż do zniszczenia własnego „ja”, samego siebie, swojego rodu, kraju i całej planety”…

To słowa Anastazji, fascynującej kobiety z Syberii, której scenariusz życia i bezcenne przekazy zamieścił w swoich książkach Władimir Megre. Dla niektórych, są tak szokujące, że nie wierzą w istnienie kogoś tak odmiennego i pełnego mocy, mimo braku konta w banku i życiu w tajdze niemal pod gołym niebem.

Anastazja mówi, że świat przyrody, jaki nas otacza i który możemy zobaczyć nie istnieje - jak nam mówią - od miliardów lat, ale o wiele dłużej, ponieważ pierwotnie istniał w… niezmaterializowanym obrazie.

Jeśli wydaje się nam to zaskakujące, rozejrzyjmy się wokół. Stół, krzesło, lampa, książki, naczynia. Gdzie były te przedmioty, zanim zaistniały w świecie twardej materii? Jasne, że w ludzkich głowach, w przestrzeni mentalnej. W projekcji, marzeniu. I obrazie.

Obrazowanie, to nic innego, jak przenoszenie „obrazu” wytworzonego w głowie do rzeczywistości, niejako wyświetlanie tego, co stworzyliśmy i wykreowaliśmy wcześniej we własnych myślach.

Ten sposób kreacji znali nasi słowiańscy przodkowie. Dlaczego zatem dziś nikt o tym nie wie, nie mówi, nie jest to powszechnie stosowana, praktyczna wiedza?

Odpowiedź jest prosta: tym, którzy czerpią zyski z naszej niewiedzy na temat ogromnej mocy, jaką dysponujemy, nie zależy na tym, by nam o tym przypominać. Wręcz odwrotnie: przez stulecia wykonano ogrom pracy, byśmy uwierzyli w swoją małość, nicość i bezwartościowość.

Uważny obserwator, przebudzony lub budzący się człowiek, bez trudu znajdzie jednak niespójne elementy, fakty, które nie są faktami, informacje, jakie łatwo podważyć itp.

Jednym z takich ludzi jest Bartłomiej Góralski, który jako Prometej Wyzwolony na swoim kanale na YouTube, rozkłada nasz język na części, sięga do głębi, odkrywa pradawny zapis, który ułatwia zrozumienie kim naprawdę jesteśmy.

W niezwykle ciekawym odcinku na temat świadomego tworzenia - bo przecież tym w istocie jest obrazowanie - omawia ważne wątki, które pomagają nam podjąć praktyczne kroki do stworzenia takiej rzeczywistości, jakiej pragniemy.

Od czego zacząć? Od… odpowiedzialności za swoje życie.

No i już mamy pierwszą przeszkodę, gdyż większość z nas żyje w trybie ofiary. Zakładamy, że życie nam się przydarza i na nic nie mamy wpływu.

Jak z takiego poziomu być odpowiedzialnym twórcą?

Jeśli nie wierzymy, że mamy wpływ na cokolwiek, to co uda nam się stworzyć? Takie obrazy będą kalekie, słabe, niedoskonałe.

Człowiek, który chce kreować piękno, powinien pozbyć się strachu, zaś jego miejsce musi zająć miłość.

Warto sobie przypominać co jakiś czas zasadę załamywania funkcji falowej (efekt obserwatora), która dowodzi, że mamy wpływ na materię.

Skoro cząsteczki na poziomie subatomowym zachowują się inaczej niż w skali makro, to oznacza, że prawa fizyki nie są stałe. Kto je zmienia? Obserwator. Człowiek!

Do obrazowania potrzebne nam są także umiejętności skupienia i koncentracji. Nawet tak proste czynności jak robienie na drutach albo czytanie, podnosi nasze możliwości, a już wyższy poziom, czyli kaligrafowanie, uczenie się obcego języka albo gry na instrumencie, uruchamia w nas (oczywiście w dłuższej perspektywie, nie w ciągu tygodnia czy dwóch) możliwość działania niczym laser.

Warto przyjrzeć się także swoim posiłkom i zastosować odkwaszanie. Odkwaszony mózg bowiem lepiej nam posłuży.

A oto jedno z praktycznych zadań: stwórz w swojej głowie obraz i spróbuj „utrzymać” go tak długo, jak potrafisz. Na początku może to nie być łatwe, ale z każdym dniem będzie coraz bardziej „stabilny”…

Dalsze informacje na temat obrazowania, zamieścimy w kolejnym wpisie.

Wykorzystaj Czas na Miłość. Droga Przemiany - lekcja druga.

Wykorzystaj Czas na Miłość. Droga Przemiany - lekcja druga.

Wyuczono nas w czekaniu i poczuciu słabości. Wszystko jest inaczej!
Miłość nie musi czekać, by spełniono określone warunki dla jej przejawienia.
Była, jest i będzie.


Kiedy czekamy na lepsze okoliczności życia, często mówimy: niech tylko przyjdzie wiosna, obym się już rozwiodła, prawdziwe życie zacznie się, jak dostanę awans, itp. Wyznaczamy sobie jakiś cel, dążymy do niego, ale przez ten odcinek czasu, kiedy realizujemy swoje pragnienia, zapominamy… żyć.

Na tym spotkaniu, Joszua, przypomina nam o innym postrzeganiu czasu.

I wcale nie chodzi tu o to, abyśmy przenieśli się na odludzie i tam doświadczali życia w odosobnieniu.

Nie chodzi też o to, aby zmieniać okoliczności naszego istnienia, ale o inną perspektywę zdarzeń, jakich doświadczamy. A także rozpoznanie, że nic, żadne fakty, sytuacje, rzeczy, ludzie czy jakiekolwiek istoty, nie są w stanie oddzielić nas od Boga, gdyż nadrzędną władzę nad wszystkim dzierżymy tylko my.

Dla wielu może być to teoretyczne określenie, bo uczono nas, że jesteśmy niewiele warci, słabi, „grzeszni”. Takie działania miały tylko jeden cel: odciągnąć nas od swojej własnej mocy, decyzyjności i siły. Przecież tylko my sami możemy dokonać wyboru, by postrzegać inaczej, nikt nie zrobi tego za nas!

Nie pójdziemy dalej w naszym rozwoju, jeśli wciąż będziemy obarczać się winą za to, co wydarzyło się kiedyś, a może nawet całkiem niedawno, bo wczoraj czy dzisiaj.

Mistrz Jezus sugeruje, że nie jest to właściwy trop.

- Powiadam wam: wszystko, czego potrzeba, by zacząć, to gotowość zaakceptowania, że w owej wielkiej tajemnicy świadomości ty jesteś mocą i źródłem wszystkiego, co myślisz, wszystkiego, co widzisz, wszystkiego, co czujesz, wszystkiego, czym chcesz być i co chcesz czynić. Trwasz w tej wolności nieustannie - wyjaśnia wszystkim, którzy podjęli decyzję, że chcą kroczyć Drogą Przemiany.

I skoro na nią wkroczyliśmy, trzeba postawić sobie pytanie: jak chcę wykorzystać czas, w którym żyję? Można przecież żyć jak niewolnik, ale można też pamiętać o swojej wolności i widzieć rzeczy inaczej - z perspektywy Miłości. Nie czekać aż zmienią się okoliczności, bo właśnie wtedy wpychamy siebie w więzienie oczekiwania. Jesteśmy wolni już, teraz, w każdej sekundzie! A wynika to z naszego, boskiego i niczym nieograniczonego pola świadomości. Czym jest to pole? Miłością właśnie, czystą miłością. I jakkolwiek może to wciąż brzmieć dla nas abstrakcyjnie, warto czynić próby uświadamiania sobie siebie, jako boskiej obecności w tym wymiarze. Joszua przypomina o praktycznych ćwiczeniach (choćby 3 do 5 minut dziennie), które opisywaliśmy we wcześniejszych lekcjach, a które teraz tylko przypominamy: w ciszy i głębokiej obecności odczuj wszystko, cokolwiek Cię otacza, jako własne stworzenie, ale z poziomu twórcy, kreatora, z poziomu własnego stwarzania. I nawet jeśli tylko siedzisz na krześle, to sam fakt zauważenia, że to Ty stworzyłeś tę sytuację, da Ci zrozumienie, że masz możliwość wykreowania jakiejkolwiek innej.

Mistrz Jezus podkreśla, że każdy z nas ma tylko jeden skarb: siebie samego, jako obecność boskiej miłości. I tylko jedno zadanie: szerzenie jej w świecie. Droga Przemiany polega na odwróceniu wewnętrznego systemu przekonania, że coś lub ktoś na zewnątrz nas, wpłynie na wewnętrzną zmianę. Aby mogła ona trwale przeniknąć nasze ciało - umysł, nie wystarczy powtarzanie nowych formuł, mantr, modlitw - potrzebujemy praktyki!

Pomoże nam w tym powyższe zadanie, a także każda forma medytacji, jaką poczujemy. I kiedy to praktykujemy, wtedy właśnie dzieje się „cud” zupełnie innego odczuwania okoliczności, jakie wcześniej nazwalibyśmy trudnymi, smutnymi, tragicznymi.

Mistrz mówi, że jedyny wybór, jaki stoi przed nami, to wzięcie odpowiedzialności za wykorzenienie błędnego postrzegania na temat kogokolwiek i czegokolwiek, zaś przede wszystkim - siebie. W ramach tego postanowienia jest także przyjęcie pamięci o tym, że „ja i Ojciec jedno jesteśmy”.

Jest w tym poddanie i siła jednocześnie. A łączenie paradoksów, to domena boskości. Łączmy więc i idźmy drogą Miłości.

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia