Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga przemiany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga przemiany. Pokaż wszystkie posty
Czy dość się już nacierpiałeś? Droga Przemiany - lekcja trzecia

Czy dość się już nacierpiałeś? Droga Przemiany - lekcja trzecia

Kiedy idziesz, patrzysz, działasz, ale też zwyczajnie wykonujesz najprostsze czynności, zawsze masz okazję dokonać wyboru: Lęk czy Miłość?


Tę naukę, Mistrz intrygująco zaczyna od słów: niepoczytalność.

- „Panie sędzio, mój klient jest niewinny, ponieważ był w stanie chwilowej niepoczytalności” - te słowa często padają w sądzie.

Taka sama niepoczytalność panuje w kosmicznych wymiarach naszego istnienia. Bóg, Źródło, Najwyższa Inteligencja - czy jakkolwiek chcielibyśmy nazwać przyczynę naszego istnienia - doskonale wie, że chociaż wszyscy mamy wolną wolę, wybieramy czasami chwilową niepoczytalność.

Nigdy jednak nie zostaliśmy, ani nie zostaniemy, za to potępieni.
Czyż to nie wspaniała wiadomość?
Mamy prawo, jako dzieci Boga, popełniać błędy.
Jednak w każdej sekundzie naszego życia możemy zdecydować o zmianie.

Dlatego Mistrz Jezus sugeruje powrót do lekcji trzeciej, Drogi Serca, gdzie wracamy do praktyki obecności, jako Chrystus. Warto ją sobie przypomnieć: chodzi o skupienie się i bycie świadomym, dosłownie każdej rzeczy, myśli, pragnienia, sytuacji, której doświadczamy.

Zmywasz naczynia? Skup swoją uwagę na wodzie, jaka dotyka twoich dłoni, strukturze garnka czy kubka. Poczuj, że sama, czy sam, stworzyłeś taką sytuację. Chodzi o dotarcie do myśli, że tylko my tworzymy swoje doświadczenie, że jesteśmy dosłownie twórcami wszystkiego, co nas otacza. A skoro stworzyliśmy jedno, stworzymy następne. I kolejne, i kolejne. Taki świadomy proces kreacji zaczyna coraz bardziej cieszyć, gdyż jest w sprzeczności ze słowem, jakie wciąż słyszeliśmy: „muszę”. Zamiast „muszę”, zaczynamy wybierać ”mogę”, a to jest już zupełnie inna perspektywa…

Na koniec tej 5-minutowej praktyki stwarzania jako Chrystus (przypominamy, że „Chrystus” to nie imię, tylko tytuł, do jakiego każdy z nas pretenduje), zamknij oczy i uświadom sobie prostotę przepływu twego własnego oddechu.

Wtedy po prostu pomyśl: Pozwalam, aby ten oddech poruszał się głębiej i wolniej… A następnie, w miarę jak zaczniesz odczuwać coraz głębsze rozluźnienie, utrzymuj myśl:

„Jako Chrystus, w doskonałym bezpieczeństwie, uwalniam całe napięcie. Jako Chrystus, w doskonałym bezpieczeństwie, roztapiam mój umysł w doskonałym Pokoju Boga”

Cały czas utrzymuj spokojny oddech. Poczuj, jak wypełnia twoje ciało. A następnie powiedz: Przyjmuję… Gdy zaś oddech opuszcza ciało (powiedz głowie, niekoniecznie na głos): Miłość Boga…
I znów: Przyjmuję… A następnie: Miłość Boga… Zrób tak kilka, kilkanaście razy.

Kontynuuj to przez mniej więcej pięć minut – wspiera nas wskazówka mistrz Jezus - niezależnie od tego, co egotyczny umysł będzie ci mówił, a z pewnością podniesie on nieco wrzawy. Ty po prostu powróć do tej prostej praktyki. Pod koniec tych pięciu minut pozwól, by modlitwa, którą ofiarowywałeś, zmieniła się ze słów w energię. Być może będziesz postrzegał ją jako złote, białe światło…Tę praktykę warto wykonywać rano i wieczorem, z tym, że wieczorem dobrze jest zamknąć ją zdaniem: Dziś przyniosłem światu pokój i ofiarowałem go mym towarzyszom na drodze.

Kolejne wskazówki Jeszuy, prowadzą nas do uświadamiania sobie, że świat, jaki wytworzyliśmy z innymi ludźmi… nie jest rzeczywisty. Mistrz pyta: Czy dość się już nacierpiałeś? Czy już wystarczająco głęboko doświadczyłeś ograniczeń, by wiedzieć, że już dłużej tego nie chcesz? Tylko lęk blokuje nas przed doświadczaniem Miłości. By to zmienić, potrzeba jest tylko nasza decyzja.

I nic więcej.

Wykorzystaj Czas na Miłość. Droga Przemiany - lekcja druga.

Wykorzystaj Czas na Miłość. Droga Przemiany - lekcja druga.

Wyuczono nas w czekaniu i poczuciu słabości. Wszystko jest inaczej!
Miłość nie musi czekać, by spełniono określone warunki dla jej przejawienia.
Była, jest i będzie.


Kiedy czekamy na lepsze okoliczności życia, często mówimy: niech tylko przyjdzie wiosna, obym się już rozwiodła, prawdziwe życie zacznie się, jak dostanę awans, itp. Wyznaczamy sobie jakiś cel, dążymy do niego, ale przez ten odcinek czasu, kiedy realizujemy swoje pragnienia, zapominamy… żyć.

Na tym spotkaniu, Joszua, przypomina nam o innym postrzeganiu czasu.

I wcale nie chodzi tu o to, abyśmy przenieśli się na odludzie i tam doświadczali życia w odosobnieniu.

Nie chodzi też o to, aby zmieniać okoliczności naszego istnienia, ale o inną perspektywę zdarzeń, jakich doświadczamy. A także rozpoznanie, że nic, żadne fakty, sytuacje, rzeczy, ludzie czy jakiekolwiek istoty, nie są w stanie oddzielić nas od Boga, gdyż nadrzędną władzę nad wszystkim dzierżymy tylko my.

Dla wielu może być to teoretyczne określenie, bo uczono nas, że jesteśmy niewiele warci, słabi, „grzeszni”. Takie działania miały tylko jeden cel: odciągnąć nas od swojej własnej mocy, decyzyjności i siły. Przecież tylko my sami możemy dokonać wyboru, by postrzegać inaczej, nikt nie zrobi tego za nas!

Nie pójdziemy dalej w naszym rozwoju, jeśli wciąż będziemy obarczać się winą za to, co wydarzyło się kiedyś, a może nawet całkiem niedawno, bo wczoraj czy dzisiaj.

Mistrz Jezus sugeruje, że nie jest to właściwy trop.

- Powiadam wam: wszystko, czego potrzeba, by zacząć, to gotowość zaakceptowania, że w owej wielkiej tajemnicy świadomości ty jesteś mocą i źródłem wszystkiego, co myślisz, wszystkiego, co widzisz, wszystkiego, co czujesz, wszystkiego, czym chcesz być i co chcesz czynić. Trwasz w tej wolności nieustannie - wyjaśnia wszystkim, którzy podjęli decyzję, że chcą kroczyć Drogą Przemiany.

I skoro na nią wkroczyliśmy, trzeba postawić sobie pytanie: jak chcę wykorzystać czas, w którym żyję? Można przecież żyć jak niewolnik, ale można też pamiętać o swojej wolności i widzieć rzeczy inaczej - z perspektywy Miłości. Nie czekać aż zmienią się okoliczności, bo właśnie wtedy wpychamy siebie w więzienie oczekiwania. Jesteśmy wolni już, teraz, w każdej sekundzie! A wynika to z naszego, boskiego i niczym nieograniczonego pola świadomości. Czym jest to pole? Miłością właśnie, czystą miłością. I jakkolwiek może to wciąż brzmieć dla nas abstrakcyjnie, warto czynić próby uświadamiania sobie siebie, jako boskiej obecności w tym wymiarze. Joszua przypomina o praktycznych ćwiczeniach (choćby 3 do 5 minut dziennie), które opisywaliśmy we wcześniejszych lekcjach, a które teraz tylko przypominamy: w ciszy i głębokiej obecności odczuj wszystko, cokolwiek Cię otacza, jako własne stworzenie, ale z poziomu twórcy, kreatora, z poziomu własnego stwarzania. I nawet jeśli tylko siedzisz na krześle, to sam fakt zauważenia, że to Ty stworzyłeś tę sytuację, da Ci zrozumienie, że masz możliwość wykreowania jakiejkolwiek innej.

Mistrz Jezus podkreśla, że każdy z nas ma tylko jeden skarb: siebie samego, jako obecność boskiej miłości. I tylko jedno zadanie: szerzenie jej w świecie. Droga Przemiany polega na odwróceniu wewnętrznego systemu przekonania, że coś lub ktoś na zewnątrz nas, wpłynie na wewnętrzną zmianę. Aby mogła ona trwale przeniknąć nasze ciało - umysł, nie wystarczy powtarzanie nowych formuł, mantr, modlitw - potrzebujemy praktyki!

Pomoże nam w tym powyższe zadanie, a także każda forma medytacji, jaką poczujemy. I kiedy to praktykujemy, wtedy właśnie dzieje się „cud” zupełnie innego odczuwania okoliczności, jakie wcześniej nazwalibyśmy trudnymi, smutnymi, tragicznymi.

Mistrz mówi, że jedyny wybór, jaki stoi przed nami, to wzięcie odpowiedzialności za wykorzenienie błędnego postrzegania na temat kogokolwiek i czegokolwiek, zaś przede wszystkim - siebie. W ramach tego postanowienia jest także przyjęcie pamięci o tym, że „ja i Ojciec jedno jesteśmy”.

Jest w tym poddanie i siła jednocześnie. A łączenie paradoksów, to domena boskości. Łączmy więc i idźmy drogą Miłości.

Wyjdź poza ograniczenia. Droga Przemiany - lekcja pierwsza.

Wyjdź poza ograniczenia. Droga Przemiany - lekcja pierwsza.

Zaczynamy nowy cykl: Droga Przemiany. Jest to kontynuacja Drogi Serca, jaką podążaliśmy zgodnie ze wskazówkami Jeszuy.
Na tej ścieżce pogłębimy swoje duchowe doświadczenia i jeszcze mocniej osadzimy w nowej, boskiej świadomości. Jeśli taki tylko będzie nasz wybór.


Wierzymy, że jesteśmy ciałem. Dla ścisłości – tylko ciałem – fizycznością, która się porusza, je, komunikuje z innymi, cierpi, choruje. Łatwo w to uwierzyć, gdyż to właśnie wysuwa się na pierwszy plan. Nasza materialna cielesność, jaką możemy zaobserwować fizycznymi oczami, dotknąć i poczuć.

Joszua podkreśla jednak, że przede wszystkim jesteśmy czystymi duchami.

Jednak nie uwięzionymi w ciałach, ale korzystających z niego, by doświadczać w tej przestrzeni. To nie więzienie, ale decyzja, by uczyć się właśnie z tego punktu, z tej chwili, w jakiej jesteśmy, gdyż nigdy nic nie jest przypadkiem.

W tej lekcji Nauczyciel proponuje nam pewne doświadczenie. Ma na celu poszerzenie naszej świadomości i „wyjście” poza fizyczne ograniczenie.

Wyobraźmy sobie, że jedziemy samochodem i zatrzymujemy się na światłach. Obok nas jest inny człowiek w swoim samochodzie. Moglibyśmy spojrzeć na niego, jak na obce ciało, lecz zmieńmy perspektywę, zróbmy coś innego: popatrzmy na niego, jak na światło, jak na poszerzoną obecność. Joszua proponuje zabawę: „A jeśli, spoglądając na tę osobę, powiedziałbyś sobie, że to jest tylko jedna, nieznaczna forma, w jakiej się manifestuje? A następnie zadał sobie pytanie: zastanawiam się, co pojawia się na obrzeżach? Być może nagle przyjdzie do Ciebie myśl: „Boże, nie zdążyłam wyprasować mężowi koszuli, będzie zły…” Wiesz, że nie jest to Twoja myśl, po prostu ją usłyszałeś, poczułeś. Tak samo jak kolory, wibracje, światło. Właśnie te kolory i wibracje powiedzą Ci dużo więcej niż kiedykolwiek powiedziały słowa.

Czego to dowodzi? Że na obrzeżach naszej fizyczności, z którą się identyfikujemy, znajduje się ogromna przestrzeń, gdzie nasze Umysły są ze sobą połączone, nie ma nic ukrytego, wszystko jest zanurzone w jednym polu. A gdzie prywatność, gdzie prawo do odrębności? Nauczyciel odpowiada na to tak: Nie ma czegoś takiego, jak prywatność. W rzeczywistości nic nie jest ukryte. Gdy zaufasz temu, że głęboką naturą twego własnego jestestwa jest doskonała mądrość, doskonałe współczucie i doskonała Miłość, zaczniesz uwalniać się od lęku, którym obudowałeś niezwykłe zdolności, jakie już posiadasz - tłumaczy.

Wynika z tego, że „puszczenie” ułudy oddzielenia daje nam oddech, swobodę i lekkość, bo wówczas to nie my mozolnie idziemy przez świat, ale Duch nas prowadzi. Możemy się rozluźnić, odetchnąć, odpocząć.

- I jeśli umysł kogoś innego dotyka twego umysłu, a twój dotyka jego, to możesz posyłać mu Miłość. Możesz zauważać, co odbierasz od innych i bez otwierania fizycznych ust, posłać im odpowiedź mądrości, jakiej szukają - podpowiada Joszua.

A zatem, skoro mówimy o Przemianie, to na czym ona tak naprawdę polega?

Na pamiętaniu, że jesteśmy nieograniczonymi duchami, przebywającymi jednocześnie we wszystkich wymiarach. A skoro fizycznie jesteśmy tu, gdzie teraz, to znaczy, że doprowadziło nas do tego nasze postrzeganie.

Droga Przemiany to punkt wyjścia do przyjęcia odpowiedzialności za wszystko, za każdą sekundę naszego czasu. Nic nie jest rzeczywiste, choć się takie wydaje: samochody, budynki, rzeczy materialne, pieniądze.

- Są to tylko symbole takiej jakości doświadczenia, jakie postanowiłeś przywołać do siebie jako tymczasowe - wyjaśnia Mistrz.

Co stoi na przeszkodzie, byśmy stworzyli inne? Tylko nasze przekonanie.

Joszua nazywa to liniami na płótnie, które sami narysowaliśmy. To tworzy stan uwięzienia. Wychodźmy z niego z minuty na minutę, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień… Aż zmieni się wszystko.


Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia