Weź to, co zawsze było Twoje. Droga serca - lekcja dwunasta.

Weź to, co zawsze było Twoje. Droga serca - lekcja dwunasta.

Co myślimy o lęku, Miłości, osądzie, ograniczeniach? Warto zrobić sobie „duchową” powtórkę, zanim… ruszymy w dalszą drogę.


Zdarza nam się słyszeć, a czasem nawet samemu powiedzieć: co to za Bóg, który toleruje taki świat? Jeśli naprawdę jesteśmy bożymi dziećmi, to dlaczego nas nie ratuje od wojen, cierpienia i chorób?

Odpowiedź na to pytanie - jeśli szukamy - znajdziemy w wielu miejscach. Również, między innymi w 12. lekcji Drogi Serca.

- Nie możemy tego zrobić za Was, możemy tylko zrobić to z Wami, gdyż nic nie może być narzucone siłą umysłowi bożego dziecka - mówi Mistrz Jezus, Duch Święty nie czyni żadnych wysiłków, by uzurpować sobie lub odbierać Ci Twoją wolność…

A cała nasza moc w wolności. Co możemy zrobić, by ją uzyskać? Na pewno nie szukać, nie działać. Jedynie otworzyć się, poczuć się gotowym na przyjęcie, naszykować miejsce. Jak mówi Joszua – przygotować glebę poprzez swój wybór, by odkryć przeszkody dla Miłości.

I jakie to przeszkody? Jest tylko jedna, a wszystkie inne są jej pochodną: lęk. Lęk przyrównywany jest do korzenia chwastu, który rośnie w ogrodzie naszej świadomości. Ale kiedy już go usuniemy, to znów możemy posłużyć się językiem metafory: otrzymamy Deszcz Łaski. W dodatku wcale nie musimy na niego zasługiwać! Otrzymujemy go za darmo, tyle ile potrzebujemy.

A wspomniane krople deszczu, to nic innego, jak 12 lekcji kierowanych do naszej świadomości, by ją poruszyć, ożywić, pobudzić. Prawdopodobnie tylko część trafiła do nas, inne przekazy wciąż czekają. W miarę, jak będzie pogłębiała się nasza gotowość na uwolnienie się od lęku, będziemy także gotowi przyjąć kolejne krople…

W tej podsumowującej pierwszy etap wędrówki, Joszua sugeruje, by zweryfikować swój stan na teraz, bo kiedy pójdziemy dalej, wiele zależy od tego, co już udało się odkryć, poczuć i zrozumieć.

I znów możemy przywołać obraz ogrodnika, który szykując swoją ziemię pod uprawę, wybierał narzędzia. Mógł wybrać na tyle nieskuteczne, że gleba pozostała nieporuszona, niegotowa, by wchłonąć deszcz i nakarmić rośliny.

Ale mógł dokonać właściwego wyboru i wówczas owoce, jakie się pojawiły, przerosły wyobrażenia ogrodnika…

Mistrz Jezus zachęca, by w tej „duchowej powtórce”, udać się raz jeszcze do początku, do lekcji drugiej. Tam została nam podana pięciominutowa praktyka obserwacji wszystkiego, co się wydarza, jako przebudzony Chrystus.

A zatem przypomnijmy: zaczynamy od 3 - 5 minut poczucia absolutnej obecności i zauważenia stwarzania każdej czynności, każdej sekundy naszego istnienia. Choćby najprostszej: brania prysznica, parzenia kawy, patrzenia na kwiaty w wazonie, dotykania książki. Zatrzymanie się i zauważenie, że właśnie teraz, w tym momencie, stwarzamy określoną sytuację. A to właśnie, coraz mocniej zakorzeni nas w świadomości, że nikt inny, tylko my sami, poprzez Boga w nas, tworzymy wszystko.

Nie, to za łatwe! W czym niby taka praktyka miałaby mi pomóc? Oto prawdopodobnie niektóre z głosów. Skąd biorą się nasze wątpliwości?

Z egotycznego umysłu. Umysł Boga niczego nie komplikuje, wszystko jest proste! Jedyne co musimy, to zaprzestać działania, a otworzyć się z ufnością na otrzymywanie!

I co się stanie naprawdę, tak praktycznie? Oto kolejne nasuwające się pytania z ludzkiego postrzegania.

Joszua mówi: Korzenie lęku zostaną obluzowane na takie sposoby, jakich nie jesteś w stanie pojąć za pomocą myślącego umysłu.

Czyli: nie do nas należy tworzenie mechanizmu uwalniania z lęku (który jest zaprzeczeniem Miłości), nie do nas należy rozpaczliwe szukanie rozwiązań.

Do nas należy tylko otwarcie się na przyjmowanie.

Dla większości ludzi, to wciąż najtrudniejsze zadanie, bo przyzwyczajono nas, że rozwiązanie problemów ma związek z wysokością IQ, że tylko tu, w tajemniczych meandrach szarych komórek jesteśmy w stanie wymyślić coś skutecznego. Ale przecież nasz umysł wykracza poza materię.

Kiedy to pojmiemy, to w chwili porzucenia ciała - a przecież każdy z nas tego doświadczy - będzie to jak porzucenie zabawki, z jakiej już wyrośliśmy…

Jeszcze raz, zatem przyjrzyjmy się takim aspektom naszego życia, jak wspomniany już lęk, osąd (siebie i innych), ograniczenia.

Mistrz Jezus mówi, że każdy z nich musi być uwolniony na tym poziomie, na jakim został stworzony. W tym właśnie pomogą nam praktyki zawarte we wszystkich lekcjach Drogi Serca. Postanówmy więc sobie, że nie możemy ich przeoczyć. Bo to jak kamień węgielny naszej Istoty, ale także możliwość pójścia dalej, Drogą Przemiany.

Kopuły zamiast… tabletki cz. II

Kopuły zamiast… tabletki cz. II

Kiedy mówimy o zdrowym domu, mamy głównie na myśli materiał, z jakiego ma powstać. Jakość drewna, cegieł i innych tworzyw, brak chemii. Ale nikt nie mówi o najważniejszym kryterium. A jest nim… forma.  


Domy w kształcie jajka, położone poziomo lub spiczastą stroną do góry zostały opisane w głośnej książce „Misja” Michela Desmarqueta. Czyta się ją jednym tchem. Tym bardziej, że według autora, nie jest to literacka fikcja, ale rzetelny zapis 9 - dniowej podróży na planetę TJehooba, położonej w innej, niż nasza Ziemia, galaktyce. W książce poruszono wiele fascynujących wątków, między innymi właśnie rodzaj domów, w jakich tam się żyje.

Są one kuliste, „jajkowe”, okrągłe. I tylko takie. W tych kosmicznych budynkach nie ma okien i drzwi, wchodzi się do środka „przenikając” przez ściany. A będąc w środku, ma się wrażenie, że wciąż jest się na zewnątrz, jakby zanurzonym w bujną, zupełnie inną niż na Ziemi, przyrodę.

Grażyna Wrona, właścicielka kompleksu hotelowego Manor House SPA, nazywanego też Polskim Centrum Biowitalności, doznała olśnienia, kiedy kilka lat temu przeczytała książkę Desmarqueta. Wstęp do niej napisał dr Tomasz Chałko, uznany naukowiec w dziedzinie holografii laserowej, wykładowca akademicki w Melbourne w Australii. On sam zresztą wybudował dom kopułowy i mieszka w nim od wielu lat. Niewątpliwie wywarł na niego dobroczynny wpływ. Doktor Chałko uzyskał dyplom inżyniera w latach 70 - tych ubiegłego wieku, a wciąż wygląda młodo i witalnie. Taki jest również jego umysł, o czym można się przekonać, oglądając jego wywiady na You Tube…

Książka „Misja” zainspirowała Grażynę Wronę do poszukiwań wiedzy na temat kopuł i powodów, dla jakich warto je budować. No i dlaczego właściwie tego nie robimy - w naszej kulturze, budynek kopułowy wciąż jest dziwactwem…

Jednak wystarczy logicznie pomyśleć, trochę poczytać, obejrzeć zdjęcia z różnych epok i miejsc na świecie, by uświadomić sobie, że kształt domu kopułowego zaczerpnięto bezpośrednio z Natury. Takie domy budują zwierzęta. Ptasie gniazda nigdy nie są kwadratowe. Lisia nora, dziupla w drzewie, wydrapana w ziemi jama, wyścielona czymś miękkim, nie ma kątów prostych, ale „sklepienie” i okrągłe lub półokrągłe kształty. Zwierzęta tworzą swoje schronienia instynktownie. Pierwotne, ludzkie mieszkania, również były „zaokrąglone”. Życie w jaskiniach, jurtach, lepiankach było - mimo, że prymitywne - dobre dla naszego zdrowia psychicznego i fizycznego.

Okrągły kształt, to jak połączenie Nieba i Ziemi, symbolicznej jedności Matki i Ojca. To tworzy harmonię, której po prostu nie da się nie odczuwać!

Ciekawą historię przytacza Barbara Wojtkowska, architektka holistyczna, autorka wielu kopułowych projektów. Otóż, jeden z murarzy, który pracował przy samym sklepieniu, w wysokiej, bo 6 - metrowej budowli domu kopułowego, w pewnej chwili znalazł się w wewnętrznej przestrzeni i ciszy, jakiej nigdy nie doświadczył. Gdy o tym później opowiadał, nie umiał nawet znaleźć słów na swoje doznania - „Jakby mnie odcięło od świata, czułem taką błogość…”

A to właśnie naturalny stan naszego istnienia. To zostało nam z premedytacją zabrane…

Warto wiedzieć, że prawidłowo zbudowany dom kopułowy emituje radiestezyjne złote pasmo. Im wyżej sklepienia, tym głębiej zanurzamy się w tzw. torusa, czyli energetyczny lejek - mówiąc jak najbardziej obrazowo.

To właśnie w takiej przestrzeni możemy szybko wejść w odmienny stan świadomości, przekroczyć linię między światami.

Większość świątyń, przynajmniej tych budowanych wcześniej, ma kopulasty dach, półokrągłe sklepienia. To nie przypadek. Kiedyś budowniczowie znali tajemnice wibracji odpowiedniego kształtu i stosowali je w praktyce.

Na szczęście, wiedza ta, nie została całkowicie zapomniana i zatracona. Wraca z honorami, choć na razie jeszcze nie w masowym przekazie. Jednak kto chce, bez trudu dowie się, jak zbudować dom, który uzdrawia.

Również w Manor House SPA, szykuje się niezwykła gratka: lada moment rozpocznie się budowa dziewięciu małych kopuł! Będą to pokoje dla gości. A pomiędzy nimi stanie dziesiąta, większa kopuła, która będzie spełniała rolę wspólnej przestrzeni.

Noc w takim miejscu będzie niezwykłym przeżyciem. I każdy będzie mógł tego doświadczyć…

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia