Siedem poziomów świadomości - pól torsyjnych - według Szypowa

Siedem poziomów świadomości - pól torsyjnych - według Szypowa

Siedem poziomów, siedem spójnych ze sobą światów. Poznajmy teorię Gienadija Szypowa, bo już za chwilę może stać się ona oczywistością.  



To jasne, że geniusze wykraczają poza czas, przestrzeń i możliwości rozumienia ludzi, z którymi dzielą planetę. Nikola Tesla miał powiedzieć kiedyś: „Ciężko jest dać nieograniczoną energię ograniczonym umysłom”. Czy teraz mógłby coś podobnego rzec Gienadij Iwanowicz Szypow, rosyjski fizyk kwantowy, którego teoria siedmiu poziomów istnienia została wyśmiana przez kolegów po fachu, a on sam zmuszony do zejścia do naukowego podziemia? - Wszechświat jest wypełniony energią po brzegi. Jest ona niczym zamrożony wodospad. Wystarczy tylko znaleźć sposób na odmrożenie wodospadu, a świat raz na zawsze zapomni o problemach energetycznych” - powiedział Szypow. Nie mogło się to spodobać tym, którzy czerpią nieprawdopodobne zyski z wydzielania współmieszkańcom Ziemi energii, która ogrzewa, oświetla oraz wprawia w ruch, wszystko to, co chcielibyśmy, aby w nim było.
A zatem czego dotyczy odkrycie Szypowa? Otóż stworzył on tak zwaną teorię próżni i udowodnił (tak!), iż istnieje 7 planów rzeczywistości. Oto one: 
1. Ciało stałe.
2. Ciecz.
3. Gaz.
4. Plazma.
5. Próżnia.
6. Pierwotne pole wirowania.
7. Absolutne „Nic”. 
O ile od punktu pierwszego do czwartego nikt z naukowców nie wnosił zastrzeżeń, tak już poziom piąty nie mieści się - póki co - w ludzkich umysłach.  Czy to możliwe, że w przestrzeni tej znajduje się ogromna, nieograniczona wręcz ilość energii, a my o tym nie wiemy? Naprawdę wykorzystanie zaledwie jej 1 cm3 mogłoby zaspokoić dziesięcioletnie potrzeby wszystkich ludzi na naszej planecie? W twierdzeniach Szypowa coś musi być, bo mimo odstawienia go na boczny tor, od początku lat 90-tych, rząd korzysta z wynalazków geniusza, a sale wykładowe - kiedy tylko dzieli się swoją wiedzą - wypełniają się po brzegi. I to nie tylko zwolennikami jego teorii, ale również naukowcami z tytułami profesorskimi.
Ci pierwsi twierdzą, że kiedyś uważane za niemożliwe do skonstruowania perpetuum mobile - mieszczące się w dwóch dłoniach urządzenie, które działa nieustająco, choć nie da się wskazać źródła energii - istnieje naprawdę  oraz, że storzył je Szypow.. Na razie nie jest dostępne dla zwykłych ludzi, jednak ludzka świadomość wciąż rośnie, istnieje więc szansa, że urządzenie zostanie wykorzystane do celów, które wszystkim przyniosą dobro, a wibracja świata dzięki temu znacząco wzrośnie. 
Kolejny, szósty  poziom świadomości wg teorii Szypowa zakłada istnienie pierwotnych pól wirowania, zw. pól torsyjnych. To miejsce, gdzie tworzy się kosmiczna świadomość. Tu właśnie ruch wirowy przestrzeni przenosi informacje. Trudno wyjaśnić precyzyjnie ten proces, gdyż nauka dopiero szuka odpowiednich wyrażeń do opisania tych zjawisk. Gdybyśmy jednak chcieli przełożyć to na nasz codzienny język użytkowy, to trzeba byłoby sobie wyobrazić coś w rodzaju wirów energetycznych, na których osadza się myśl. W tej przestrzeni myśl jest materialna, „utwardzona” i stała.
Osoby zajmujące się ezoteryką i widzące energię (aurę), prawdopodobnie powiedziałyby, że tak tworzą się egregory, czyli zbiory energetyczne (programy energetyczne) wszelkich zjawisk, które są tym większe i tym potężniejsze, im więcej się o danym zjawisku mówi, im więcej daje się im uważności. Pola torsyjne nazywane są także polami świadomości. 
Ostatni, siódmy poziom, czyli Absolutne „Nic” udowadnia, że istnieje siła sprawcza tworząca wszystko. Przez ludzi wierzących nazywana jest Bogiem, przez naukowców - Najwyższą Inteligencją, Super Świadomością, Centrum Wszystkiego. W żaden sposób nie da się jej opisać słowami. A jednak udało się udowodnić istnienie tej siły w sposób matematyczny, tworząc wzór i równanie, z którego wynika niezbicie, iż taka siła była i jest niezbędna do stworzenia Wszechświata.


Pozdrawiam

S.

Zrozum swoje emocje i nie choruj

Zrozum swoje emocje i nie choruj

Dlaczego nasze emocje zapisują się w ciele i kiedy może się to wydarzyć? Zjawisko to opisane jest przez Totalną Biologię - wiedzę, której początek dał dr Ryke Hamer, odkrywca Praw Natury. 


Katarzyna od dzieciństwa zapadała na zapalenie krtani. Jej troskliwa mama chodziła do wielu lekarzy, a każdy z nich sugerował inne leki i inne zabiegi, by pomóc dziewczynce. Jednak nic nie skutkowało. Żaden z tych lekarzy nie zapytał, co dzieje się w życiu dziecka, jakie przeżywa emocje, czy doznała jakiejś traumy, a przede wszystkim: czego się boi, gdyż krtań powiązana jest ze strachem. Dla każdego z lekarzy prawdopodobnie krtań istniała niejako „osobno” - poza emocjami osoby, która przecież jest jej właścicielem.
Wiele lat temu mało kto mówił o somatyce, o tym, że wszystko, co nas  „dotknęło do żywego”, może po pewnym czasie pojawić się na ciele.
 Dziś już jest to dla większości osób oczywiste. A jednak wciąż nie łączymy naszych schorzeń w sposób celowy i precyzyjny z chorobami, jakie „nam się przytrafiły” - jak zwykło się mówić o chorobach.
Dlaczego tego nie robimy, skoro istnieje niezwykłe kompendium wiedzy, jakie stworzyli dr Hamer i wszyscy kolejni lekarze oraz terapeuci, którzy rozwinęli i pogłębili jego odkrycia?
Jedną z głównych przyczyn jest strach. Boimy się, że nie przetrwamy, a kiedy zaczynamy czuć się źle, niemal każda sytuacja w życiu podpowiada nam co mamy zrobić. Spotykamy ludzi, którzy zmęczeni i przerażeni mówią o swoich chorobach, trąbią o tym wszystkie reklamy w telewizji. Bliscy, zatrwożeni o nasze życie, wysyłają nas do lekarza, który albo zapisuje leki albo ordynuje drogie zabiegi lub kieruje na operację. A wszystkim rządzi strach, brak wiedzy, ale przede wszystkim chęć zysku. Pacjent, który wyzdrowiał nie przyniesie korzyści finansowej. Podobnie jak człowiek, który umarł. A zatem, „najlepsze” co można zrobić, to utrzymywać go w stanie między życiem a śmiercią, aby wciąż przychodził po poradę i nową receptę.
Nie chodzi tu o uwłaczanie medycznym autorytetom, o podważanie zasadności leczenia farmakologicznego, które w wielu przypadkach jest absolutnie konieczne i  ratuje życie. Chodzi o odwołanie się do świadomości każdego człowieka, do jego wewnętrznej mądrości. Każdy z nas ją ma, tylko o tym zapomnieliśmy, lub raczej - ktoś chciał, byśmy zapomnieli.
Ta wiedza jest już dostępna. Trzeba tylko umieć po nią sięgnąć, chcieć się czegoś dowiedzieć, wniknąć głębiej w zjawisko zwane chorobą.
Z punktu widzenia odkryć Totalnej Biologii, każda choroba dzieli się zawsze na dwie fazy: aktywną (sympatykotonia)  i zdrowienia (wagotonia).
Problem w tym, że w tej pierwszej objawy są niewidoczne. Nie pojawia się ani gorączka, ani obrzęk, ani złe samopoczucie fizyczne. Jedyne co odczuwamy, to spore napięcie psychiczne. Określona myśl nie daje nam spokoju, dzień i noc szukamy rozwiązania danej sprawy, jakiegoś dramatu jaki nas dotknął, czegoś, przed czym nie da się przejść do porządku dziennego.
W końcu jednak nasz ciągły stres mija. Coś się zakończyło, nareszcie możemy dobrze spać, wraca apetyt, a dłonie i stopy zimne w pierwszej fazie, stają się ciepłe.
O czym to świadczy? Że właśnie rozpoczął się u nas proces zdrowienia. Jednak my, a także często lekarz, do którego poszliśmy,  myślimy, że jesteśmy chorzy. Skoro pojawiła się gorączka, coś nas boli, kaszlemy, to znaczy, że dzieje  się coś niedobrego. Oczywiście faza zdrowienia bywa trudna. jednak wszystko co się wtedy wydarza ma głęboki, biologiczny sens.
Choćby zmęczenie. Czujemy je dlatego, że właśnie rozpoczął się proces naprawy tkanek. To naturalne, że wtedy nie możemy pracować ponad siły, że powinniśmy się oszczędzać, dać szansę na regenerację. To sygnał mówiący: uważaj na siebie, poleż, wypocznij.
Wróćmy do Katarzyny, naszej bohaterki, która w dzieciństwie wciąż chorowała na zapalenie krtani. Kiedy w końcu terapeuta zadał jej to właściwe pytanie: czego się bałaś?, ona rozpłakała się i powiedziała: bałam się psa sąsiadów, niestety codziennie musiałam przechodzić przez ich podwórko. Kiedyś poskarżyłam się tacie, a on mnie wyśmiał. Powiedział, że jestem wystarczająco duża, by poradzić sobie z małym kundlem.
Mała Kasia bez przerwy doświadczała tego konfliktu. Stan zapalny - czyli zapalenie krtani, jest już fazą zdrowienia. Gdyby tata Kasi potraktował  poważnie jej lęk, nie musiałaby całe dzieciństwo brać antybiotyków.
To właśnie dlatego, wiedza biologiczna ratuje nam życie. Poznajmy ją.

Pozdrawiam
S.


Dlaczego w Zasadzie Pareta 80/20 chodzi o… nasze zdrowie?

Dlaczego w Zasadzie Pareta 80/20 chodzi o… nasze zdrowie?


Sprawdźmy, czy jesteśmy Sekretor czy Non Sekretor. Od tego może zależeć zdrowie naszych bliskich.


Co to takiego - Zasada Pareta ? To zjawisko z ekonomii i zarządzania, które mówi o tym, iż 20 proc. badanych  obiektów zawsze związanych jest z 80 proc pewnych zasobów. Na przykład: 20% tekstu pozwala zrozumieć 80% jego treści, 20% kierowców powoduje 80% wypadków, 20% ubrań nosimy przez 80% czasu itp…

Ta zasada, ma również zastosowanie w immunologii. Okazuje się, że 80 proc. społeczeństwa należy do wydzielaczy (Secretor), zaś pozostałe 20 proc. - to niewydzielacze (Non Sekretor). 

Pierwsza grupa charakteryzuje się tym, że ich antygeny znajdują się w płynach ustrojowych, czyli wydzielinach ciała. Druga, iż antygeny są wyłącznie w krwiobiegu
Aby się dowiedzieć, do jakiej grupy należymy,  trzeba zrobić badanie na fenotyp Lewis. Koszt, to około 100 zł, ale wiedza czy należymy do pierwszej czy drugiej grupy - bezcenna.
W poprzednich wpisach opisuję przypadki jak na zdrowie i życie bliskich sobie osób wpływa przynależność do tych dwóch rożnych grup.

Pozdrawiam
S.


Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia