Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żywioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żywioły. Pokaż wszystkie posty
Jaka woda, taki człowiek ?

Jaka woda, taki człowiek ?

Co wiemy o wodzie ? Naprawdę niewiele. Zbyt mało, jak na tak ważną część otaczającej nas materii. Woda to wciąż wielka tajemnica.


Przyzwyczailiśmy się, że woda po prostu jest. Odkręcamy kurek i zmywamy naczynia, napełniamy wannę, bierzemy chłodny prysznic. Wydaje się nam to całkiem oczywiste, że mamy dostęp do bieżącego strumienia, a w każdej chwili, możemy wejść do sklepu i kupić zgrzewkę mineralnej.

Ale… kiedy wnikniemy w istotę wody głębiej, znajdziemy wiele ciekawych wątków i aspektów, o których na co dzień nie myślimy.

Choćby my sami: czyż nie jesteśmy zbudowani niemal w 80 procentach z wody?

Zdaje się, że tak samo rzecz się ma z naszą planetą. Ziemia posiada mniej stałego lądu niż obszarów zalanych wodą. Ta analogia nie jest przypadkowa.

W psychologii jungowskiej woda to nieświadomość, głębia, tajemnica.

To także symbol żeńskości. Psychobiologia udowadnia, że woda w nas „przewodzi” emocje, które ugęszczają się później w materii ciała.

O ile oczywiście, odpowiednio wcześnie, nie zareagujemy i nie uwolnimy ich z siebie.

A skoro woda zawiera w sobie informacje, co zostało wielokrotnie udowodnione choćby przez japońskiego badacza Masaru Emoto, oznacza to, że i my jesteśmy pełni różnych informacji i emanujemy nimi…

Do niezwykle ciekawych wniosków doszedł Bartłomiej Góralski, który na YouTube prowadzi swój kanał „Prometej Wyzwolony”. W autorskich filmach udowadnia, że nasz język jest spadkobiercą pierwotnego języka na Ziemi - języka źródłowego. W związku z tym, prócz podstawowej funkcji każdego języka - komunikacji, zawiera w sobie ukrytą wiedzę o nas samych, naszych możliwościach, naszej mocy. Tu kryje się także klucz do zrozumienia świata i mechanizmy jego funkcjonowania.

Czy nie jest zatem ciekawie spojrzeć na wodę z tej perspektywy?

Jednak do takiego zrozumienia będziemy potrzebowali choćby podstawowej wiedzy na temat znaczenia liter i ligatur, a zainteresowani mogą pogłębić temat i zajrzeć na wspomniany kanał.

W odcinku o wodzie Bartłomiej odnosi się do boskiej cząstki „ło”, która symbolizuje koło życia. Cząstka ta zawarta jest zarówno w słowie „człowiek”, jak i „ciało”, z czego można wyciągnąć logiczny wniosek, że my, jako ludzie (każdy pojedynczo), jesteśmy odbiciem Wszechświata, wspomnianego koła życia. I skoro woda ma pamięć i my tę pamięć w ciele manifestujemy, to jesteśmy dokładnie jak woda z koła życia.

A woda jest zatruta, skażona, pełna metali ciężkich. W czym kupujemy dziś przeważnie wodę? W czym ją przechowujemy? W plastikowych butelkach. Nic dziwnego. W naszym kole życia mnóstwo jest plastiku…

Być może wodę kiedyś nazywaliśmy „łodą”. Już sam ten dźwięk, jak i znaczenie liter niesie w sobie miękkość, łagodność. Dziś mówimy twardo „woda”. Słowo zaczynające się na twarde i ostre „w”- łączy się raczej z walką, wojną, warownią, wartą…

Tym samym i my jesteśmy pełni agresji, wiecznie walczymy o przetrwanie.

Ciekawe, że na przykład w języku angielskim, słowo woda, choć pisane przez „w”, wymawiamy miękko, przez „ło”.

Może warto o tym pomyśleć? Zastanowić się, jaką wodą jesteśmy dla świata i siebie samych…

Woda jest życiem - technologia „ożywiania” wody  metodą Grandera

Woda jest życiem - technologia „ożywiania” wody metodą Grandera


Najlepsze rozwiązania są najprostsze i w dodatku w zasięgu możliwości każdego człowieka. Woda. Czy przyszłoby nam do głowy, że może skutecznie zwalczać infekcje wirusowe i bakteryjne? 


Mówimy teraz o wodzie Grandera, która została poddana wnikliwym badaniom naukowym, a efekty zaskoczyły nawet tych, którzy byli jej gorącymi zwolennikami. Prace są kontynuowane, ale już teraz, na sobie, możemy wypróbować skuteczność wody Grandera, która ma wyjątkowo dobroczynne i harmonizujące działanie na żywe organizmy, zarówno ludzkie, zwierzęce, jak i roślinne. Dzięki metodzie Grandera wzmocniona zostaje energia i właściwości informacyjne wody oraz przywrócona jej pełna wartość biologiczna.

Jak „ożywia” się wodę? 

Technologia Grandera opiera się na przekazie informacyjnym. Z wody niczego się nie usuwa ani niczego do niej nie dodaje. Zastosowanie tej technologii, strukturyzuje – „ożywia” wodę, pozwala jej odzyskać pierwotne właściwości, utracone w wyniku zanieczyszczeń i oddziaływań zewnętrznych: wzmocnioną siłę samooczyszczenia, naturalną energię i stabilność mikrobiologiczną. Dzięki zmianie i odnowie życia mikrobiologicznego w wodzie, zyskuje ona zupełnie nową jakość.

Jak system Grandera zmienia właściwości wody?
  • ma zwiększoną zdolność regeneracji,
  • jest odporna na szkodliwe oddziaływania,
  • posiada wydłużoną trwałość,
  • charakteryzuje się klarownością i miękkością,
  • odznacza się delikatnością smaku,
  • powstaje w niej potencjał energoinformacyjny.
Jak woda Grandera działa na organizmy żywe?
  • szybsze dostarczanie substancji odżywczych do komórek,
  • skuteczne usuwanie nagromadzonych toksyn,
  • redukcja bakterii i zwalczanie wirusów,
  • harmonizacja i regeneracja organizmu,
  • łagodzenie problemów skórnych i reumatycznych,
  • łagodzenie dolegliwości żołądkowych i jelitowych,
  • wzmocnienie procesu metabolicznego,
  • stabilizacja krążenia i poprawa składu krwi,
  • szybsze gojenie ran,
  • poprawa równowagi fizycznej i psychicznej,
  • poprawa smaku, zapewnienie dłuższej świeżości wody,
  • poprawa aromatu potraw przyrządzanych na jej bazie,
  • miękkość i gładkość skóry i włosów po kąpieli w ożywionej wodzie,
  • pozytywny wpływ na kondycję zwierząt i wzrost roślin.
Woda Grandera w hotelu Manor House SPA.

System „ożywiania” wody metodą Grandera, wprowadzony w całym kompleksie Manor House SPA,  zapewnia bezpieczeństwo i wysoką jakość wody w restauracji, pokojach hotelowych i całej strefie SPA. 
Cenne właściwości tej zrewitalizowanej, magnetycznej wody można odczuć w hotelu na wiele sposobów, m.in. podczas: 
  • spożywania potraw i napojów w restauracji,
  • zdrowych i przyjemnych kąpieli w zaciszu hotelowego pokoju,
  • korzystania z basenu, 
  • z bezzapachową i niezwykle czystą wodą „ożywioną” metodą Grandera,
  • kąpieli w jacuzzi oraz Swim SPA, 
  • korzystania ze źródła z pitną wodą Grandera w Łaźniach Rzymskich.
Woda to tajemnicza substancja, której właściwości dopiero poznajemy.

Dlaczego warto odwiedzać naturalne źródła dobroczynnej energii?

Dlaczego warto odwiedzać naturalne źródła dobroczynnej energii?

Przebywanie w Miejscach Mocy regeneruje siły i poprawia samopoczucie – uważają ich zwolennicy. Przeciwnicy mówią – magia, czary. Tymczasem, oddziaływanie energetyczne Ziemi to czysta, potwierdzona badaniami fizyka.



W punktach energetycznych Ziemi pulsujących stymulującymi siłami przyrody często znajdują się duże kamienie (jak w pogańskich miejscach kultu), stare kościoły i klasztory - do dziś przyciągające rzesze pielgrzymów oraz wiekowe zamki i pałace. To nie przypadek, że powstały właśnie w tych konkretnych lokalizacjach. Nasi przodkowie dobrze wiedzieli, że przebywanie w miejscach o wyższej energetyce wzmacnia organizm, sprzyja regeneracji sił i poprawie samopoczucia. Emanuje bowiem z nich subtelna, życiodajna energia, dzięki której chorzy szybciej wracają do zdrowia, przygnębieni odnajdują radość życia, a zmęczeni odzyskują utraconą witalność.

W najbardziej znanym polskim miejscu mocy na Wawelu krzyżuje się aż siedem linii energetycznych, które opasają Ziemię i łączą go m.in.: z Rzymem, Wilnem, Jerozolimą i Stonehenge. Serce ”Czakramu Wawelskiego” znajduje się w kaplicy św. Gereona w podziemiach zamku. Niezwykła jest intensywność występujących tu oddziaływań - sięga 140 tysięcy jednostek Bovisa – podczas gdy neutralna biowitalność dla zdrowego organizmu jest na poziomie około 6.500 jednostek w tej skali, a najlepsze do zamieszkania miejsce powinno mieć pomiędzy 6.500 do 8.500 j. Bovisa. Z Wawelem związane są liczne podania i legendy. Według jednej z nich bóg Sziwa rzucił 7 magicznych kamieni w 7 różnych stron świata. Każdy z nich był przyporządkowany jednemu z obiektów Układu Słonecznego (Rzym – Mars, Delhi – Księżyc, Mekka – Merkury, Jerozolima – Słońce, Velehrad na Morawach – Saturn, Delfy – Wenus, Wawel – Jowisz), a z miejsc, w których upadły kamienie, miała wydobywać się silna energia boska służąca ludzkości. Ziemia, podobnie jak ciało człowieka, posiada centra energetyczne (czakry) i łączące je kanały przepływu energii znane w akupunkturze jako południki (meridiany).

Leszek Matela, znany polski geomanta i autor książek o psychotronice i promieniowaniu ziemskim, uważa, że punkty o wysokim promieniowaniu energetycznym nieprzypadkowo wybierali dawni budowniczowie miast, zamków i klasztorów. Przykładów jest wiele: klasztor na Jasnej Górze, klasztor Cystersów w Lubiążu, który powstał na terenie o odpowiednim rozkładzie podziemnych cieków i dokładnie tam, gdzie wcześniej był pogański gród i miejsce kultu czy klasztor na Łysej Górze, który został zbudowany w miejscu słynącym z pogańskich obrzędów.
Ważnym punktem na energetycznej mapie Polski jest kompleks Manor House SPA - Pałac Odrowążów w mazowieckich Chlewiskach, który z historią sięgająca XII w. jest jedną z najstarszych posiadłości szlacheckich w Polsce. Jest on nazywany Polskim Centrum Biowitalności, bowiem promieniowanie ziemskie dochodzi tu nawet do 30.000 jednostek Bovisa, a przebywanie na jego terenie niesie wiele korzyści dla zdrowia.

Potwierdzają to badania wspomnianego już Leszka Mateli, które zostały zawarte w książce pt. „Naturalne energie dla zdrowia”. Autor wskazuje w niej pozytywne oddziaływania natury wpływające na zdrowie i osiągnięcie harmonii. Większość opisanych metod można wypróbować w kompleksie hotelowym Manor House SPA, m.in. podczas koncertów na misy i gongi tybetańskie, Terapii Biowitalnej, Terapii Harmonizacji Czakr, systemu balansującego Eemana oraz Systemu Zdrowia Keshego. Niezwykłym przeżyciem jest również spędzenie czasu w zabytkowym parku z Ogrodem Medytacji, gdzie można czerpać pozytywną energię natury skoncentrowaną w licznych Miejscach Mocy, takich jak:

  • Kamienny Krąg Mocy o starannie dopasowanych i spolaryzowanych kamieniach promieniując pozytywną energią 30.000 jednostek Bovisa pozwala dostroić się do energii Wszechświata. To idealne miejsce na oczyszczenie umysłu, głęboką medytację i ćwiczenia runiczne, w tym „powitanie słońca”.
  • Spirala Energetyczna – moc 18.000 j. Bovisa zapewnia silne energetyczne doładowanie, wzmacnia i harmonizuje cały organizm. Spacer w określonym porządku po spiralnie ułożonych kamieniach oczyszcza i aktywuje pozytywne energie.
  • Ogród Zen - replika sławnego ogrodu przy świątyni Ryoan-ji koło Kioto o mocy promieniowania 24.000 jednostek Bovisa sprzyja rozwojowi duchowemu, głębokiemu odprężeniu i obdarowuje pozytywną energią natury. Jego istotę określają cztery zasady: harmonia, szacunek, czystość i spokój
  • Piramida Horusa – zestrojona z biegunem magnetycznym Ziemi tworzy pole mocy w kształcie kuli o promieniu 250 metrów. Jej „uzdrowicielska” energia zwiększa siłę życiową, witalność, koncentrację, inwencję twórczą, komunikatywność, rozwój wewnętrzny, poziom świadomości całego organizmu i jego poszczególnych komórek, wzmacnia system immunologiczny i regenerację organizmu.
  • Energetyczna Mandala - jej nazwa oznacza "koło życia, cały świat, święty krąg". Wielobarwna kompozycja kwiatowa w kształcie koła, które uważane jest za symbol harmonii i doskonałości, posiada wyjątkowe oddziaływanie energetyczne. To idealna przestrzeń do wypoczynku, medytacji i wyciszenia, podobnie jak pobliskie kąciki i ścieżki medytacji.
  • Energetyczny labirynt - replika słynnego labiryntu z katery w Chartres. Po przejściu ścieżki labiryntu następuje wzrost sił witalnych organizmu i powiększenie energetycznej aury. Droga do środka oczyszcza umysł i otwiera serce, pozwala zintegrować ciało i duszę, pobudza procesy samoleczenia, dzięki dobroczynnym energiom kosmicznym, które rezonuje labirynt. Medytacja labiryntu (medytacja w ruchu) jest praktyką uważności, samoobserwacji, doświadczania siebie tu i teraz.
  • Przypałacowe Kapliczki Bożej Rodzicielki i św. Jacka Odrowąża są przepełnione pozytywną energią natury o sile 18.000 j. Bovisa. To idealne miejsca na modlitwę i chwilę zadumy.

Pierwotna Alchemia - żywioł Powietrza

Pierwotna Alchemia - żywioł Powietrza

Żywioł Powietrza powiązany jest z myślami, umysłem, intelektem.


Osoby, które mają go w nadmiarze, mogą nie wychodzić ze swojej głowy.
Tu żyją, rozważają, rozmyślają, tworzą. To wieczni filozofowie, którym niespecjalnie potrzebny jest świat zewnętrzny, bo mają swój własny, wewnętrzny, szeroko rozbudowany.
Jakie cechy dominują u powietrznych ludzi? Z jednej strony, skupieni na własnym świecie, najbardziej cieszą się ze swojego towarzystwa.
Jednak nie znaczy to, że nie lubią ludzi. Lubią, jednak utrzymują z nimi relacje na własnych warunkach. Są wszystkiego ciekawi, więc można powiedzieć, że w pewnym sensie, „przelatują” po znajomych i przyjaciołach. Na chwilę się zatrzymują, ale zaraz biegną dalej, co czasem może być poczytywane jako niestałość, a nawet lekceważenie.
To nie jest prawda. Żywioł Powietrza, najbardziej ulotny, najszybszy, niepohamowany jest ciekawy wszystkiego, ale dłużej zatrzyma się tylko tam, gdzie naprawdę chce, gdzie czuje, że powinien być. Ponadto, wprowadza ruch w życie innych, jest rodzajem ożywczego wiatru, burzy stagnację.
Szybko się nudzi, ale jeśli ma nad czymś spędzić więcej czasu, wybierze dziedzinę, która poszerzy jego świat wewnętrzny, czyli przeczyta książkę, pójdzie na wystawę, napisze wiersz, namaluje obraz.
Osoby, u których ten żywioł jest w blasku, czyli wysokiej wibracji, są niezwykle wizyjni, natchnieni, inspirujący, przenikliwie inteligentni. Uwielbiają obserwować. To urodzeni stratedzy, ludzie, którzy tworzą we własnej głowie precyzyjne scenariusze. Ale także trudno im funkcjonować w określonych strukturach, chcą być wolni, często nie mają nawet konta w banku. Można powiedzieć, że najbardziej typowi przedstawiciele Powietrza mają „cygańskie” cechy.
Od Powietrza najłatwiej się czegoś nauczyć, bo jeśli robi coś w sposób naturalny, reszta go naśladuje.
Jednak kiedy ten żywioł spada z wibracji do swojego cienia, zamiast klarownych, pięknych wizji, pojawiają się wątpliwości. To właśnie wtedy źle o sobie myślimy, nie dajemy wiary we własne możliwości, talenty, pomysły.
I to jest moment, w którym powinniśmy się przyjrzeć myślom.
Czy naprawdę są nasze? A może pochodzą z zupełnie innego źródła?
W dzisiejszym świecie, codziennie atakuje nas miliardy informacji. Niektóre chcą tylko uczynić z nas lepszych konsumentów, inne są groźne, bo pochodzą z kontroli umysłów. Te wpływają na naszą wolną wolę i starają się uczynić z nas śpiących na jawie zombie. Przypomnijmy sobie, jak wyglądają ludzie, którzy godzinami oglądają programy telewizyjne: bezkrytycznie akceptują wszystko cokolwiek się im wyświetli. Wyciągnijmy wnioski: gdy my sami nie zadbamy o nasz żywioł myśli, zrobią to inni.
Utrzymywanie higieny mentalnej, doprowadzanie do końca wątków myślowych, ustalenie z samym sobą, że codziennie poświęcimy natarczywym myślom na przykład kwadrans i rozbierzemy je na części, by dokładnie sprawdzić, co się za nimi kryje, porządkuje mental i pozwala zachować zdrowie psychiczne.
Nasze myśli mają warstwy, są niczym cebula. Gdy zdejmiemy koszulkę po koszulce, odkryjemy wiele rzeczy. Wystarczy, że schodząc jakby po wewnętrznych schodach w dół, do piwnicy podświadomości, będziemy zadawać sobie pytania; „dlaczego”? Jeśli myśl pochodzi od nas, znajdziemy źródło „dlaczego”. Jeśli nie, odkryjemy kto nam ją sprzedał.
Pierwotna alchemia tłumaczy choroby psychiczne jako zaniedbanie żywiołu Powietrza, zlekceważenie sygnałów, jakie na początku choroby dawała psychika. Gdy nie skupiamy się na naszych myślach i wnioskach, kiedy w pewnym sensie udajemy, że ich nie słyszymy, bo np. ważniejszy jest dla nas przejawiający się w materii żywioł Ziemi , gdy pomijamy żywioł Powietrza jako mniej istotny, bo „niewidzialny”, to nie bądźmy zdziwieni, że takie postępowanie może obrócić się przeciwko nam.
Aby prawdziwie zadbać o żywioł Powietrza w nas, stosujmy na przykład jedną z technik oddechowych. Uczą się jej między innymi żołnierze z elitarnych jednostek i agenci specjalni. Tuż przed momentem, gdy ma nastąpić atak, czy apogeum, jakiegoś wydarzenia, zwalniają oni swój oddech do maksimum, co nie prowadzi do eskalowania sytuacji. Oddechy są rzadsze, ale głębsze, wszystko zwalnia, a skoro zwalnia w nas, zwalnia także w świecie zewnętrznym, zgodnie z zasadą, to co wewnątrz, to i na zewnątrz, tak na górze, jak i na dole. 
Nie zaniedbujmy żywiołu myśli, bo to on decyduje w jakim świecie żyjemy.
Możemy go nakarmić chwilą uważności. Przeczytaniem książki, zapisaniem złotej myśli, nawet jeśli nie będzie zupełnie nowatorska.
Jeżeli pragniemy w tym obszarze pomocy i chcemy pracować np. z istotami anielskimi, to wezwijmy na pomoc Archanioła Gabriela, który jest opiekunem powietrza. Chronią go także Sylfy, zwane inaczej żywiołakami.
Cały świat natury jest gotowy nam pomóc, musimy tylko poprosić.

Pierwotna Alchemia – żywioł Ziemi

Pierwotna Alchemia – żywioł Ziemi

Ziemia to żywioł, który sprowadza z energii do materii, gdyż jego alchemicznym zadaniem jest urzeczywistnić. Realnymi symbolami, które do niego należą są zarówno ziemia jako podłoże, piasek, kamienie, jak i wszelkie rośliny. Od trawy, przez kwiaty i krzewy, aż do potężnych drzew.


Osoby, u których ten żywioł jest wiodący, są stabilne i dobrze osadzone w materii. W tej dziedzinie życia nigdy nie odczuwają braków. Człowiek Ziemia, jeśli się czegoś nauczy - a wiedzę tę uznaje za ważną i potrzebną - nigdy jej nie zapomina. A jeśli nawet, to łatwo mu ją odświeżyć nawet po 20 latach. Ziemia musi mieć swoje miejsce i nie lubi zmian. Każdy z nas urodził się w określonej miejscowości, na wsi lub w mieście, na ziemi, która już do końca życia jest mu najbardziej przyjazna.
Nasi przodkowie wiedzieli, że noszenie jej w woreczku na szyi lub po prostu ze sobą, zapewnia bezpieczeństwo, nawet daleko, na obczyźnie. To z tego powodu emigranci, którzy długo przebywali w obcym kraju, prosili tych, którzy przyjeżdżali z miejsc ich narodzin: „Przywieź mi tylko trochę naszej ziemi”.
Osoby, które mają dobrą relację z tym żywiołem, wiedzą jak postępować z materią, by nigdy im niczego nie zabrakło. Może jednak zdarzyć się tak, iż Ziemia zdominuje i przytłoczy pozostałe żywioły do tego stopnia, że zdobywanie i otaczanie się rzeczami materialnymi stanie się jedynym życiowym zajęciem. W takiej sytuacji, to nie człowiek jako istota świadoma kieruje jednym z żywiołów, ale materia wyznacza mu złudny cel.
Należy pamiętać, że każdy z nas jest zjednoczonym ołtarzem alchemicznym czterech żywiołów, ale prowadzi zawsze Duch, czyli nasza dusza, która zna powód, dla którego tu jesteśmy. Gdy prawa te zostają zaburzone, życie człowieka ulega destrukcji.
Jak możemy sobie pomóc, gdy żywioł Ziemi jest w nas słaby, a my sami mamy problemy ze wszystkim co reprezentuje, czyli z rzeczami namacalnymi, tymi, które da się zważyć, zmierzyć i dotknąć? Przeważnie chodzi wówczas o braki w materii, które głęboko odczuwamy.
W takiej sytuacji dobrze jest nawiązać bliższą relację z żywiołem Ziemi, choćby poprzez, uziemianie się: chodzenie boso, zwracanie się o pomoc do minerałów, roślin i drzew. Każde z nich ma swoją dewę, czyli duszę.
Zanim więc przytulimy się do drzewa w parku lub lesie, zapytajmy czy wyraża na to zgodę. Niektóre z drzew odmówią, jednak nie dlatego, że mają osobiste preferencje i nas „nie lubią”, po prostu pewne drzewa nie są właściwe do spełniania próśb, które składamy. Gdy zdarzy nam się taka sytuacja, zapytajmy drzewo, dlaczego akurat ono nie może nam pomóc.
Na pewno dostaniemy odpowiedź. Na Bali, w miejscu gdzie szczególnie szanuje się naturę, te drzewa, które można obejmować i prosić o pomoc, ubrano w specjalne ubrania, coś w rodzaju spódnic. Wiadomo, że są to drzewa dojrzałe, mądre, współczujące. Młode drzewka muszą być chronione, gdyż energetyka człowieka mogłaby im zaszkodzić.
Pamiętajmy, gdy mamy kontakt z ziemią, pracujmy gołymi dłońmi, stąpajmy po niej boso. Dlaczego? Ziemia to żywa istota. Kiedy w kontakcie z nią używamy tylko narzędzi, nie może nas poznać. Kiedy bierzemy ziemię gołą ręką ona czuje, że jest szanowana, poznaje nas, zapamiętuje, a my z kolei - zapamiętujemy ją.
Ogrom wiedzy, jaki przyniosły ze sobą niezwykłe książki o Anastazji z syberyjskiej tajgi sprawił, że dynamicznie rozwinęła się tzw. permakultura, czyli naturalny sposób życia w naturze, bez szkodzenia środowisku.
W takich miejscach wzrastają rośliny, które dobrze wiedzą co potrzeba człowiekowi, który je zasiał, jakich potrzebuje witamin, minerałów.
Jak to możliwe? Otóż ziarno, które trafi do ziemi, najpierw trzeba potrzymać w ustach co najmniej przez 9 minut. Wtedy łączy się ze śliną, z naszym unikatowym DNA. Później ziarno trzymamy w dłoniach, chuchamy na nie, a dopiero później - kiedy stoimy na ziemi boso - sadzimy je. Wówczas roślina wzrasta z misją wykarmienia i wyleczenia nas w najlepszy sposób, bo już zna nasze niedobory i potrzeby.
Ziemia potrafi oczyścić z największych energetycznych zabrudzeń. Możemy na kilka minut, kilka godzin lub kilka dni zakopywać przedmioty, na przykład wahadła, minerały, biżuterię. Ziemia je oczyści i odda nam zresetowane, abyśmy mogli napełnić je swoją własną energią i mocą.
Są miejsca, gdzie ziemia jest szczególnie cenna, na przykład pochodząca z miejsc mocy.
Jednak zanim cokolwiek stamtąd weźmiemy, zapytajmy ziemię o pozwolenie.
To zresztą jest uniwersalny klucz do kontaktów z naturą: trzeba pytać o wszystko. Ludzie przyzwyczaili się, że mogą robić co chcą, bo są istotami o najwyższej świadomości na tej planecie. Rozejrzyjmy się i zobaczmy, do czego to doprowadziło.
Ziemia to żywioł, który pamięta i upamiętnia. Dlatego zdarzają się miejsca, w których trudno mieszkać żywym, bo umarli wciąż uważają je za swoją własność. To zwykle obszary tragicznych walk, gwałtownych śmierci.
Co wówczas możemy zrobić? Upamiętnić tamto zdarzenie i ludzi, którzy zginęli. Postawić głaz, wyryć napis, stworzyć ceremonię upamiętnienia.
Jeśli sami jesteśmy zainteresowani swoją własną historią, połóżmy się w spokojnym miejscu, przyłóżmy ucho do ziemi i powiedzmy; „Ziemio, święty żywiole pamięci, opowiedz mi swoją historię, ważną dla mnie”.
Nie przestraszmy się, gdy najpierw zobaczymy obrazy z perspektywy ziemi, czyli ludzkie stopy, nogi, a później cały zgiełk, którego ziemia doświadcza przez miliony lat. Później przyjdą obrazy i wskazówki ważne tylko dla nas. Możemy współpracować z tym żywiołem na wiele sposobów. Każdy znajdzie dla siebie najlepszy, gdy tylko regularnie zacznie wychodzić do parku, lasu, na łąkę. Ziemia sama nam podpowie.

Pierwotna Alchemia - żywioł Ognia

Pierwotna Alchemia - żywioł Ognia

Żywioł Ognia ma za zadanie przemieniać, transformować i uruchomić proces. Dlatego jest niezbędny do stworzenia czegokolwiek. 


Symbolizuje go działanie, aktywność, pasja. Bez Ognia nie uda się niczego zdziałać. Ogień w człowieku to wszelkie procesy trawienne, nasz metabolizm, przemiana materii w energię potrzebną do działania. To także temperament, charakter. Człowiek Ogień nie lubi strefy komfortu, bywa prowokatorem, daje iskrę, zaczyn.
Dlatego, kiedy dwie osoby Wody pracują nad projektem, powinny także zatrudnić Ogień, żywioł sprawczy. Wówczas praca pójdzie szybciej, a Ogień gwarantuje, że naprawdę coś się zadzieje.
To, jaki żywioł w nas dominuje, czujemy instynktownie. Wystarczy przeanalizować własne reakcje w określonych sytuacjach. Co wysuwa się na prowadzenie? Nasze emocje, czyli Woda, nasza aktywność, czyli Ogień?
A może myślenie i analiza, czyli Powietrze? Albo ziemski racjonalizm?
Gdy to odkryjemy, łatwiej nam będzie zrozumieć siebie samego.
Jakie są zatem osoby, u których żywioł Ognia jest dominujący?
Energiczne, aktywne, porywające tłumy. To zwykle idealiści, którzy inspirują innych, „zapalają” do idei, pomysłu, są prowodyrami, stają na czele wszelkich ruchów społecznych, rewolucji, walki o zmianę. To płomienni mówcy, zagrzewający do działania.
Trzeba podkreślić, że każdy żywioł ma swój blask i cień. Żywioł Ognia w blasku, to praca na rzecz ludzkości, działanie, które w intencji ma tworzenie dobra. Taka osoba rzadko pracuje tylko na własną korzyść, zawsze myśli jak zachęcić innych i zrealizować plan. Może się nawet poświęcić dla idei, oddać z honorem życie, jeśli tylko wierzy, że to posłuży ludzkości.
Jeżeli jednak Ogień znajdzie się w swoim cieniu, albo wycofuje się z działania, traci sprawczość i w pewnym sensie, trawi siebie od środka, niszczy, usuwa się w cień. Albo odwrotnie: staje się despotą, dyktatorem, który rujnuje całe społeczeństwa z powodu własnych, chorych wizji. Takie osoby najszybciej mogą stać się fanatykami, psychofanami, stalkerami.
Ogień nie cofa się przed niczym, jego dewizą jest bezgraniczność. Nigdy nie daje sobie czasu na analizę, na rozważenie wszystkich „za i przeciw”. Działa natychmiast, od razu, bo dyplomacja i taktyka to nie są jego mocne strony.
Potrafi natychmiast zobaczyć i wytknąć nieprawidłowości, jakie dzieją się w określonym środowisku.
Ogień kocha awantury. Należy razem z żywiołem Ziemi do strefy solarnej, czyli męskiej, aktywnej. Woda i Powietrze podlegają energii Księżyca, czyli żeńskiej i pasywnej.
Jeśli Ogień jest w swojej niskiej wibracji, to nie korzysta z własnej mocy.
Może wtedy wycofywać się z życia społecznego, chować w domu, a nawet nie odbierać telefonów od najbliższych przyjaciół.
Jak zatem najszybciej pobudzić ogień w sobie i jak od nowa rozpalić się do działania? Najlepiej poprzez ruch! Nie ma nic gorszego dla żywiołu Ognia, jak zastój i stagnacja. Dlatego warto wszystko, cokolwiek robimy i przy czym wytwarzamy energię kinetyczną, dedykować określonej sprawie. Robienie wszelkich rzeczy z intencją, to kierowanie strumienia własnej energii na cel, jaki chcemy osiągnąć. Jak to zrobić? Wystarczyć głośno powiedzieć: „Wysiłek z dzisiejszego treningu kieruję na tworzenie własnej firmy” lub „Energię z gruntownego sprzątania domu przeznaczam na znalezienie dla siebie właściwego partnera”. Brzmi zabawnie? Tylko dla tych osób, które nie wiedzą, jaką w sobie posiadają moc kreacji!
Żywioły mogą nam pomóc, ale musimy wiedzieć jak działają, jak odkryć je w sobie i jak zrównoważyć! A to właśnie wiedza, która pochodzi z pierwotnej alchemii. Dodajmy: kiedyś ukrywana przed tzw. zwykłymi ludźmi, dziś jest dostępna na wyciągnięcie ręki, więc skorzystajmy z niej.
Aniołem, który opiekuje się żywiołem Ognia jest Archanioł Uriel. Żywiołakiem, czyli duchem opiekuńczym, jest Salamadra. Zwierzę, do którego możemy się odwoływać pracując na transformacją samego siebie jest Feniks, który odradza się z popiołów.

Pierwotna Alchemia - żywioł Wody

Pierwotna Alchemia - żywioł Wody

Woda to nasze ciało i emocje, jakim ulegamy, to nasze hormony. Zapanowanie nad nimi w sposób świadomy sprawi, że i inne żywioły obecne w nas zaczną się porządkować.


Woda powiązana jest z Księżycem, z pływami i cyklami jakimi jesteśmy poddawani. Woda w nas pamięta wszystko cokolwiek przeżyliśmy. Ten fakt udowodniono naukowo, wystarczy zagłębić się w prace dra Emoto, by to zrozumieć. W logiczny i przystępny sposób, naukowiec tłumaczy jak informacja przenika do kryształów wody, a później wibruje określoną częstotliwością. Dlatego warto każdą wodę jaką pijemy najpierw zresetować, a następnie zwibrować. Na przykład dzięki określonym kształtom, zaczerpniętym ze świętej geometrii.
Takich symboli jest wiele. Po pierwsze: Kwiat Życia, boski wzór, matryca naszego istnienia. Ponadto, Nasiono Życia, które niesie w sobie inspirację do wszelkich działań. Plaster miodu, jako symbol dobrobytu materialnego, znak nieskończoności prowadzący do zwycięstwa - cokolwiek przez to rozumiemy.
Z kolei Klucz Nilu, zwany inaczej egipskim Kluczem Angh ma niespotykaną  zdolność do szybkiej regeneracji sił. Wystarczy, że postawimy na tym symbolu szklankę z wodą, herbatą czy innym napojem, gdy później go wypijemy, dostaniemy zastrzyk energii witalnej.

W zimie o pomoc proś kamienie
Pamiętajmy, że stajemy się tym co jemy i pijemy. Jest to szczególnie ważne w okresie jesienno-zimowym, kiedy niektóre rośliny znikają, krzewy i drzewa tracą liście, zapadają w sen. Wówczas nie mogą w naturalny sposób oczyszczać ludzi od trudnych emocji. To właśnie dlatego, jak również z braku słońca, dzięki któremu produkujemy w naszym organizmie serotoninę i endorfiny, Woda, czyli nasze emocje, mocno obrywają. Czujemy się przygnębieni, zmęczeni, łatwo wpadamy w stany depresyjne. Osoby, które znają magię natury wiedzą, że w tym czasie nie prosimy o pomoc drzew. Raczej kierujemy nasze prośby w kierunku kamieni, mchów, porostów.
Drzewo, które słucha ludzkiej prośby „puszcza soki”, czyli uruchamia wodę jaka popłynie w tej intencji. I jest wówczas w niebezpieczeństwie, bo gdyby nagle ściął mróz, pęknie i umrze.
Jeżeli żywioł wody w nas jest dominujący, to znaczy, że wszystko będziemy odbierać bardzo głęboko. Ludzie - Wody, to empaci, wrażliwi, mocno intuicyjni. Błyskawicznie odczytują nastroje innych ludzi.
Dzięki Wodzie wpływamy na otoczenie, ale to działa w dwie strony: otoczenie wpływa także i na nas. Z tym żywiołem powiązane są okoliczności życia jakie się wokół nas pojawiają, dlatego zrozumieć Wodę w sobie, to jak zrozumieć zdarzenia i sytuacje jakich doświadczamy.
Warto zatrzymać się chwilę na sformułowaniu: woda pamięta. Co to naprawdę znaczy? Otóż zauważmy, że woda, która jest w nieustannym obiegu na naszej planecie, nigdy jej nie opuściła. Są w niej zawarte wszelkie informacje, dlatego jeśli chcemy do nich dotrzeć, dogadajmy się z wodą.
Gdy potrzebujemy wiedzy o naszych dawnych inkarnacjach, zapytajmy ją o to, a odpowiedzi przyjdą do nas. Taka świadomość potrzebna jest często do tego, by coś w sobie odkryć, przepracować, od czegoś się uwolnić.
Jeżeli jesteśmy głęboko emocjonalni i Woda „nami kieruje”, prawdopodobnie podejmujemy emocjonalne decyzje, co nie zawsze jest niewłaściwe, ale w pracy nad żywiołami chodzi o świadome kierowanie nimi, a raczej pozwolenie, by kierował nimi Duch, który jest wszak przyczyną naszego istnienia, powodem, dla którego się tutaj znaleźliśmy.
Dlatego kiedy czujemy wzburzenie, głębokie poruszenie, zdenerwowanie, to jakby „woda w nas wrzała”. Taki stan nie jest korzystny, gdy trwa zbyt długo lub pojawia się za często. W alchemii mówi się, że każda choroba ma swój początek wyżej niż w ciele, choćby w mentalu, czyli świecie myśli. Kiedy dana emocja trwa zbyt długo, a my nie potrafimy jej dostrzec, a później rozbroić, czyli „rozmentalizować”, to po pewnym czasie „ugęszcza się” do ciała, co zwykle nazywamy chorobą.  W przypadku silnych emocji, możemy pomóc sobie prostą medytacją. Wystarczy wyobrazić sobie wodę jaką w tym momencie jesteśmy, a następnie położyć na tę wodę kwiat lotosu lub inny, którego płatki ułożone są fraktalnie. Wprowadzają harmonię, woda się uspokaja, a w tym samym czasie, my także.
Warto wiedzieć, że każdy żywioł obecny w nas ma swój blask i cień.
Woda w swoim blasku szybko dzieli się swoją wysoką wibracją z innymi ludźmi, potocznie mówiąc, „zaraża optymizmem” i dobrym nastrojem.

Woda w niskiej wibracji sprawia, że dopada nas kiepski nastrój, pesymizm, stany depresyjne. Osoby Wody muszą szczególnie uważać na swój nastrój, na własne emocje, by nie wysyłać ich w świat, jeśli ich jakość nie będzie wysoka. To wielka odpowiedzialność, bo nie żyjemy na świecie sami, a naszym zadaniem jest podnoszenie wibracji całej Planety.


Pozdrawiam
S.


Pierwotna Alchemia, czyli świat żywiołów w nas

Pierwotna Alchemia, czyli świat żywiołów w nas

Każdy człowiek jest zjednoczeniem czterech żywiołów: wody, ognia, ziemi i powietrza. Przenikają się ze sobą i współpracują pod przewodnictwem Światła, czyli duszy. Jeśli potrafią się ze sobą dogadać, to nasze życie jest spójne i harmonijne. Poznajmy żywioły w nas, a poznamy samych siebie.


Aby mógł powstać i pojawić się na świecie człowiek, najpierw musi być zamysł, idea, koncepcja. To żywioł ducha, zwany w starej alchemii Eterem sprawia, że pierwszy jest Powód zaistnienia istoty w materii, czyli Przyczyna. 
Każdy z nas zatem zjawia się tu z określonego powodu. Dusza zna go od początku, ale nasza mentalna świadomość odkrywa go zwykle dużo później. 
Możemy nie mieć dostępu do swojego pola duszy, gdy człowiek zrobił wiele rytualnych - świadomych lub nieświadomych - głupstw, kiedy mocno zbłądził. 
Jednak nie istnieje taka możliwość, by duszy nie miał, by był jej pozbawiony, a i takie informacje krążą w świecie opisującym duchowość. 
Przyczyna istnienia prowadzi nas do pierwszego ziemskiego żywiołu, czyli Wody. Trzeba wspomnieć, że powiązany jest ze znanym wszystkim - a przynajmniej tym, którzy choć trochę interesują się świętą geometrią - kwiatem życia. Ten doskonały i boski symbol przypomina nam proces dzielenia się komórki, czyli mejozy i mitozy. Każdy z nas powstał w taki sam sposób. 
Kiedy żywioł Ducha zaczyna zagęszczać się do materii, Woda jest pierwsza, gdyż symbolizuje nasze ciało. Czyż nie składamy się z wody w co najmniej w 75 procentach? Ale sama Woda nie wystarczy. Potrzebny jest impuls, aby zaszła transformacja i przemiana, aby zaczął się proces. Do tego niezbędny jest Ogień. To on sprawia, że zaczyna się ruch i przetwarzanie. W alchemii zawsze służył do tego, by jedną substancję zamieniać na inną i tak pozostało do dziś, możemy to przetestować w naszej codzienności, choćby w kuchni. 
 Z wody i warzyw nigdy nie powstanie zupa, jeśli nie użyjemy do tego celu ognia. 
Następny w kolejce ustawia się żywioł Ziemi, czyli tzw. prawdy fizycznej. Znaczy to, że coś jest postrzegalne, namacalne, rzeczywiste. Ziemia równa się fakt. Gdy dołącza się Ziemia, zaczynamy być dostrzegalni w materii, czyli tworzą się ramy naszego ciała. To właśnie wtedy, na ekranie monitora, lekarz pokazuje: „Proszę zobaczyć, tu dziecko ma rączkę, a tu nóżkę”. 
Czwartym, ostatnim żywiołem, który buduje człowieka, jest żywioł Powietrza. To moment pierwszego oddechu, pierwszy haust powietrza jaki nabieramy. Wówczas symbolicznie wszystko, co kosmiczne łączy się z tym, co ziemskie. Przekazy wielu kultur mówią o tym, że to właśnie ten moment jest połączeniem się duszy z ciałem.  Od tej chwili zaczyna tworzyć się mental, świat myśli i intelektu. 
Teraz jesteśmy już całością, czyli boskim pierwiastkiem, który stworzył swoje odbicie w materii. 
Gdy umieramy, proces jest odwrotny. Może on trwać kilka dni, tygodni a w rzadkich przypadkach - wiele lat. Każdy żywioł rozpuszcza się w kolejnym. Możemy o tym przeczytać w wielu źródłach, choćby w książce Lama Ole Nydahl "O śmierci i odrodzeniu, czyli jak umrzeć bez lęku”. 
Gdy żywioł Ziemi rozpuszcza się w żywiole Wody, w człowieku rośnie uczucie ociężałości. Trudniej nam się wtedy poruszać, wyraźnie ubywa sił fizycznych, a ruchy stają się nieskoordynowane. Oczy osadzają się głębiej, tracimy wyraźne czucie w dłoniach i stopach.
Gdy żywioł Wody rozpuszcza się w żywiole Ognia, słabnie ośrodek serca. Czujemy wielkie pragnienie, bo nasze ciało się odwadnia i wysycha, a płyny ustrojowe wypływają. Mowa staje się upośledzona, słabnie, w końcu ustaje zupełnie.
Gdy nadchodzi kolejny etap, czyli żywioł Ognia rozpuszcza się w żywiole Powietrza, czujemy ciągły chłód. Ciało blednie, krążenie zwalnia, oddech staje się nieregularny. Nasz mental, czyli świat myśli staje się pomieszany, pojawia się intensywne poczucie braku sensu, nie można skoncentrować się na jednym wspomnieniu lub uczuciu gdyż wszystko zlewa się w jedną całość.
Kiedy ostatni żywioł – Powietrze - zaczyna rozpuszczać się w przestrzeni, wdechy stają się krótsze niż wydechy, krążenie ustaje. Cała energia wycofuje się z ciała, świadomość uwalnia się od niego. Następuje śmierć kliniczna.
Tylko Duch, wieczna przyczyna istnienia, jest wieczny. Proces powtarzamy wielokrotnie, nim zrozumiemy w jakim celu przyszliśmy. Wówczas, według starej wiedzy, jako że „odrobiliśmy lekcje” idziemy wyżej, by żyć na kolejnych planach, które rządzą się własnymi prawami. 

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia