Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DNA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DNA. Pokaż wszystkie posty
Nadchodzi kosmiczna świadomość.

Nadchodzi kosmiczna świadomość.

Wydarzyło się coś wielkiego. Największa w naszej kosmicznej historii eksplozja promieni gamma, całkowicie zmieniła ziemską atmosferę. To właśnie o tym czasie mówili starożytni Majowie. Szykujmy się na całkowitą zmianę! 


Co się właściwie stało 9 października 2022 r.? W odległości 2 miliardów lat świetlnych od Ziemi, zarejestrowano rozbłysk gamma o mocy, jaką trudno objąć nawet zaawansowanym naukowo umysłom: 18 teraelektronowoltów! 

Dla porównania, w oficjalnych przekazach z CERNU informowano, iż podczas przeprowadzania doświadczeń w Wielkim Zderzaczu Hadronów, udało się uzyskać moc o sile 13 teraelektronowoltów, czyli przybliżoną wartość, jaka towarzyszyła Wielkiemu Wybuchowi.  
Co można zatem powiedzieć w takiej sytuacji? Nie istnieją słowa, by opisać to bezprecedensowe wydarzenie. Otworzyły się wrota, portal do Nowej Ziemi - tak mówi o obecnej, kosmicznej sytuacji niemiecki fizyk, Dieter Broers, który regularnie udziela wywiadów Tomaszowi Kierzkowskiemu. 

Tomasz Kierzkowski prowadzi na YouTube kanał, na którym zamieszcza informacje łączące naukę z duchowością, a jego myślą przewodnią jest transformacja ludzkości i powrót do naszej naturalnej mocy.  
W rozbłysku z 9 października br. zaobserwowano także promieniowanie radiowe, widzialne i rentgenowskie. Według nauki, nie ma żadnych innych procesów fizycznych we Wszechświecie zdolnych do wytworzenia takiej energii. 
Jest ona wyrzucana w postaci wiązek, tzw. „jetów”, które poruszają się z prędkością zbliżoną do światła. Silnie skoncentrowane „jety”, do tej pory nie przecinały się z orbitą Ziemi, były zatem niewykrywalne. 
Aż do teraz. 

Gdzie jednak jest źródło tego promieniowania? Wyniki badań prowadzą do olbrzymiej gwiazdy, 30 razy większej od naszego Słońca. Jej wybuch wytworzył zjawisko czarnej dziury, która zasysa wszystko, łącznie ze światłem. Wybuch nadał cząstkom przyspieszenie do prędkości światła i właśnie ta energia dotarła do Ziemi. 
Nie można nie wspomnieć, że wybuchy gamma w ciągu 1 sekundy uwalniają tyle energii, ile Słońce w ciągu całego, szacowanego na 10 mld lat, istnienia. 
Niewyobrażalna siła. 

Ponieważ detektory zapisywały promieniowanie gamma przez 10 godzin, czyli 36 tysięcy sekund, można precyzyjnie obliczyć ile tej najbardziej przenikającej energii (bez trudu „przechodzi” przez kilkucentymetrową, metalową  płytkę) dotarło do Ziemi oraz przyjąć ze stuprocentową pewnością, że każdy z nas, każdy biologiczny organizm, wchłonął jej super dawkę. 
Jak wspomnieliśmy  - zgodnie z przekazem Dietera Broersa - razem z tym wybuchem wysłane w kierunku Ziemi zostały także fale radiowe, które rezonują z naszym DNA. Podczerwień i długi zakres ultrafioletu są częstotliwościami komunikacji komórkowej. Dostaliśmy potężny zastrzyk!
Co zatem to wydarzenie oznacza dla nas, ludzi? Wpłynie na aktywację uśpionych helis DNA! Ludzie zaczną się masowo budzić, odkrywać swoje talenty i możliwości. Zaczną się spektakularne samouzdrowienia. 

Nowa świadomość błyskawicznie wzrośnie. 
Już zresztą się to dzieje!

Warto wspomnieć, że spłynięcie tak ogromnej energii fal radiowych, wprowadziło zakłócenia w pracę urządzeń technicznych. Stacje radiowo-telewizyjne, internet i inne „komunikatory” nie działały prawidłowo. 
Według fizyka, Dietera Broersa, mamy właśnie do czynienia z początkiem… NOWEGO WSZECHŚWIATA. Powstała „czarna dziura”, to portal do nowego wymiaru, do Nowej Ziemi, o której od tak dawna i tak dużo się mówi. 
W tym momencie warto przyjrzeć się mechanizmowi skoku kwantowego. 
Elektron, który porusza się po orbicie wokół jądra atomu, po otrzymaniu energetycznego impulsu z zewnątrz, staje się tzw. elektronem wzbudzonym. Gdy poziom energii przekracza pewien pułap, elektron natychmiast - mówiąc najprostszym językiem - przeskakuje wyżej. 
Najprawdopodobniej, tak właśnie stanie się z całą ziemską materią. Elektron, po „przeskoku”, znajduje się w innym wymiarze i staje się niewidzialny. 

Czy stan po przejściu elektronu to wibracja Nowej Ziemi?
Nikt nie da nam gwarancji, ale wszystkie znaki wskazują na taki scenariusz. 
Majowie mówili o promieniu, który ma odmienić człowieka, zmienić jego DNA. 
A może nie tyle zmienić, co aktywować dawne funkcje i możliwości. 
Kim tak naprawdę jesteśmy? Tylko mały krok dzieli nas od tego bezprecedensowego odkrycia.   


Rozmowy z drzewami cz. 2

Rozmowy z drzewami cz. 2

Relacja z drzewami rozwija w człowieku zapomniane zmysły. Możemy je odkryć na nowo, jeśli uciszymy myśli, a otworzymy serca. Wtedy zaczynamy słyszeć, co do nas mówią brzozy, sosny, buki…
I nie jest to tylko poetycka metafora - przekazy, rady i wskazówki od drzew są konkretne i unikatowe.



Zwróćmy uwagę na dawne słowa w językach słowiańskich, w których rdzeń zawiera historię relacji człowieka i drzewa. Choćby słowo „gaj” (a przecież właśnie w świętych gajach Słowianie gromadzili się, by modlić się, medytować, łączyć z Naturą), wywodzi się ze słowa „goić”, czyli leczyć, harmonizować.

Pradawni Słowianie, ale nie tylko oni, bo i kapłani celtyccy - druidzi - wiedzieli, że drzewa są naszymi własnymi emanacjami, zaś każde z drzew niesie ludziom cząstkę boskiej świadomości. Przez drzewa można dostać się do świadomości własnej duszy. Przecież na poziomie duchowym wszyscy jesteśmy połączeni, bo wszelkie żyjące istoty mają energetyczne, elektromagnetyczne serce.

Warto dodać, że tak, jak ludzie wyposażeni są w uszy i głośnię, dzięki którym odbierają i przetwarzają dźwięki, tak identycznym organem u drzew jest kora.

Ona jest ich oczami i uszami, poprzez korę drzewa odbierają wszelkie informacje. Drzewa, podobnie jak ludzie, mają mózgi, które ukryte pod ziemią, komunikują się ze sobą nieustannie. Mowa rzecz jasna o całym systemie korzeni. Przypomina ludzką sieć neuronową i faktycznie pełni identyczną funkcję. Mimo tego, drzewa i ludzie, różnią się od siebie.

Czy zatem jest możliwa międzygatunkowa komunikacja?

Weronika Dąbrowska, w książce „Rozmowy z drzewami” pisze, że drzewa przekazują, iż ten system istnieje od - mówiąc ludzkim językiem - wieków i jedyne co trzeba zrobić, to tylko go uruchomić. Jest uniwersalny, gdyż oparto go o język pojęć i obrazów istniejących w polu informacyjnym wszystkich żywych, ziemskich istot.

Aby aktywować naszą pradawną umiejętność, musimy zrównoważyć w sobie wszystkie zmysły. Oto przykład: ludzie, którzy dużo palą, używają mocnych perfum, pracują w zanieczyszczonych miejscach, itp., muszą zadbać o detoks, jeśli chcą zrozumieć „nosem” mowę drzew. Gdy wciąż otaczamy się hałasem, słuchamy głośnej muzyki, zagłuszamy wiadomościami, posługujemy się na co dzień młotem pneumatycznym, piłą itp., również powinniśmy zrównoważyć ten czas przebywaniem w ciszy, wsłuchiwaniem się w jej smak, koloryt, w sam jej rdzeń.

Drzewa i rodziny drzew, mają swoje „specjalizacje uzdrawiania”, bo przecież każdy gatunek powiązany jest albo żeńską, albo męską energią, innym żywiołem, rolą, jaką pełni, a także zainteresowaniami, jakie przejawia.

Na przykład dąb reprezentuje energię męską, uruchamia w nas wewnętrzną moc, pomaga właściwie ukierunkować strumień energii życia, materializować przyszłość. Kontakt z dębami przywraca witalność. Według druidów, wspierają wizjonerstwo, właściwą diagnozę sytuacji.

Z kolei jabłoń to energia żeńska. Jabłonie nas stabilizują, pozwalają pozbyć się lęków dotyczących posiadania, pobudzają do twórczego myślenia w zakresie materii. Kontakt z jabłoniami polecany jest ludziom złamanym przez życie, wyczerpanym brakami egzystencjalnymi, biednym. To drzewo pokazuje potencjał dobrobytu i docenienie obfitości. Naprawia nasze DNA.

Topola biała zwana Białodrzewem, to także energia żeńska, a drzewo to potrafi oczyszczać nawet wówczas, gdy człowiek pozbył się prawie całej energii życiowej. Dlatego kontakt z topolami polecany jest tym, którzy cierpią na silne infekcje, wysokie gorączki, stany zapalane, nadciśnienie, otyłość. Dodatkowo pomoc uzyskają wszyscy, którzy cierpią z powodu utraty bliskich, topole bowiem wspierają w zamknięciu procesu żałoby.

Klony, reprezentanci delikatnej energii męskiej, pomogą tym z nas, którzy czują, że nie panują nad swoją agresją. Również rozpraszanie panicznego lęku przed biedą i zrównoważenie proporcji między pracą, a życiem osobistym to domena tych wspaniałych drzew, tak odpornych na niekorzystne warunki glebowe…

Jodły z kolei należą do drzew uduchowionych. Ułatwiają nam stawać się sobą, zdejmować maski i pozbywać narzuconych ról, gdyż to blokuje uruchomienie osobistego potencjału.

Najbardziej polskim, związanym z naszymi terenami drzewem, jest wierzba pospolita. W językach starosłowiańskich rdzeń nazwy tych drzew pochodzi od słowa „wiedzieć”. Te drzewne istoty współczują człowiekowi, są niczym psycholożki i szamanki, których zadaniem jest byciem przewodniczką między światami. Jeśli chcemy uruchomić swoją wrażliwość, obudzić duchowość, kontakt z wierzbą będzie wspaniałym pomysłem. Nie jest ona jednak polecana cierpiącym na depresję.

Brzozy charakteryzuje empatia, leczenie, współczuje. Przychodzą z tzw. pierwszą pomocą, gdyż mają umiejętność „brania na siebie” chorób ludzi i zwierząt.

Drzewa niosą w sobie wiele tajemnic, kosmicznej mądrości, rozwiązań, na jakie trudno nam wpaść, oraz wiele sposobów na obudzenie naszych talentów.

Tylko trzeba nauczyć się ich języka, dostroić do drzewnej wibracji.

A wtedy już zawsze możemy liczyć na ich wsparcie i opiekę…

Rozmowy z drzewami cz. 1

Rozmowy z drzewami cz. 1

Drzewa są niczym kosmiczny Internet. Jednak tym się różnią od sieci, z której korzystamy na co dzień, że nie przechowują w sobie żadnych destrukcyjnych śmieci. Tym, którzy potrafią z nimi rozmawiać, przekazują wyłącznie mądre i unikatowe informacje.


- Dostaliśmy, jako Ziemianie, przedziwny dar od Boga, Braci Ziemian - drzewa - pisze w książce „Rozmowy z drzewami”, Weronika Dąbrowska, architektka, malarka, wizjonerka, a także pierwsza osoba w Polsce, która, precyzyjnie opisała, jak kontaktować się drzewami, jak nawiązać z nimi bliską więź i otrzymywać od nich wsparcie, zdrowie, wskazówki na życie.

Sama doświadczyła miłości drzew we wczesnym dzieciństwie. Później pomogły jej wyjść z ogromnych kłopotów. Wydaje się to abstrakcyjne, gdyż od dzieciństwa uczono nas, że drzewa to po prostu nieco większe rośliny, które mają korzenie ukryte pod ziemią, zdrewniały pień i koronę z gałęzi, które wieńczą liście. I nic poza tym. Uczono nas też, że rośliny nie myślą, nie mają w sobie inteligencji, możliwości przeżywania wyższych stanów duchowych. Czas zweryfikować tę absurdalną tezę, jak zresztą wiele innych tez, które w tym niezwykłym czasie, jakim przyszło nam żyć, rozsypuje się niczym zamki z piasku.

Drzewa, jako żywe Istoty połączone są z dwoma aspektami Źródła: Ziemią i Niebem, czyli żeńskim i męskim symbolem naszego istnienia. I tak jak my, ludzie, nosimy w sobie pamięć naszych przodków, tak samo drzewa niosą pamięć wszystkiego, co wydarzyło się w ich życiu. A ich życie - to i nasze. Wydaje się nam, że tylko stoją w milczeniu.

Ale może to my nie znamy, a raczej zapomnieliśmy języka, w jakim mówią?

- Drzewa są nieme, kiedy nie mają wystarczająco kreatywnych umysłów, gotowych ich zrozumieć - wyjaśnia autorka „Rozmów z drzewami” - A można z nimi porozmawiać naprawdę o wszystkim.

Jako ludzie, nosimy w sobie ogromny, niewykorzystany potencjał. Na przykład zmysłu telepatii, widzenia dalej i szerzej, niż tylko w granicach ultrafioletu i podczerwieni, słyszenia w większej, niż tylko w ograniczonej dla ludzkich uszu, skali muzycznej. Drzewa to potrafią. Więcej: uczą nas odzyskać pradawne umiejętności! Na czym zatem polega komunikacja z drzewami? Przede wszystkim, na otworzeniu się, wyłączeniu umysłu, pozwoleniu sobie na czucie. Dokładnie działa to tak, jakbyśmy dostosowywali się wibracyjnie do częstotliwości konkretnego drzewa. Konkretnego, gdyż, każdy gatunek ma inne, subtelne wibracje. To, że ludzie i drzewa należą do innych Istot, nie znaczy, że nie mogą się porozumiewać. Ludzie o wysokim poziomie wrażliwości czuciowej, usłyszą i zrozumieją je najszybciej.

W relacji z nimi, korzystamy z ich wiedzy, a jest przecież potężna, gdyż niektóre z nich mają setki, a nawet tysiące lat. Od drzew pobieramy DNA z wyższych niż mentalne, poziomów. Aby to się zadziało, nie trzeba znać specjalnych technik: wystarczy się do drzewa z miłością przytulić.

Nie tylko my korzystamy z tej relacji, one też uczą się od nas, od ludzi.

W tych cywilizacjach, gdzie postęp do końca nie zrujnował duchowości, wciąż otacza się czcią stare drzewa. Tak jest na przykład na Bali. Tam ubiera się je w specjalne szaty. To znak dla ludzi, że te drzewa są wystarczająco silne, by je prosić o pomoc, wsparcie, wskazówkę. Młodym drzewkom mogłaby zaszkodzić energetyka człowieka, ale ogromne, z gigantyczną koroną i takimi samymi korzeniami, poradzi sobie z każdą ludzką trudnością.

Jak prosić drzewa o wsparcie i jak pracują z ludźmi konkretne gatunki, w drugiej części Rozmów z drzewami.


Język naszych komórek

Język naszych komórek

Gdy obudzimy wszystkie nasze śpiące nici DNA, staniemy się z powrotem istotami, dla których nie będzie żadnych granic i które stworzą świat dokładnie taki, jaki zechcą.


Przypomnijmy. Obecny stan wiedzy biologicznej przekonuje, że DNA, czyli kwas deoksyrybonukleinowy jest dwuniciową, spiralnie skręconą, samoreplikującą się cząsteczką. Jest głównym składnikiem chromosomów i nośnikiem informacji genetycznych. Dla oficjalnej nauki geny istnieją tylko w formie substancji i możemy je zobaczyć pod mikroskopem elektronowym o wielkiej mocy. Również ten sam świat nauki ukuł pochopne określenie „śmieciowego” DNA dotyczącego 96 procent części niekodującego białka.

Zastanawiające, prawda? Jesteśmy na szczycie ewolucji i w 96 procentach jesteśmy tylko śmieciami? Na szczęście, są i tacy naukowcy, którzy mówią: tu jest coś więcej, tylko na razie nie możemy tego dostrzec, choć potrafimy… udowodnić.

Jednym z takich badaczy był zmarły w ubiegłym roku - w dość niejasnych okolicznościach - biolog kwantowy, Rosjanin, dr Piotr Garjajew, który 30 lat pracował nad ludzkim DNA. Odkrył, że aparat genetyczny człowieka to struktura kwantowa, lingwistyczna i holograficzna.

- Nasze DNA, to przede wszystkim teksty i hologramy - tłumaczył - A w tych hologramach mogą być zawarte jeszcze inne teksty. To znaczy, że informacja genetyczna jest językiem podobnym do mowy. Na początku było słowo - podkreślił - To jest pierwsza lingwistyka, która nas stworzyła.

Według Garjajewa, informacja genetyczna istnieje w formie pola, a to znaczy, że może być transmitowana na odległość, przez falę. Nie tylko zresztą Garjajew tak twierdził, wielu badaczy zgłębia te zagadnienia. Ciekawych odkryć związanych z DNA dokonał na przykład fizykVladimir Poponin, który udowodnił, iż sama obecność DNA porządkuje fotony w spójny wzór.

Zauważmy, że zdobywca nagrody Nobla w 2010 roku, za odkrycie wirusa HIV, Luc Montagnier, zrobił eksperyment, który jest niemal identyczny do pracy, jaką ze swoim zespołem wykonał dużo wcześniej Garjajew. Otóż, Montagnier wziął kawałek DNA o wielkości 104 nukleotydów i przeniósł go przy pomocy pola elektromagnetycznego do próbowki z czystą wodą, gdzie nie było DNA. I to stworzyło, tzw. reakcję PCR, czyli najprościej mówiąc - rozmnożyło pierwotne DNA. To się jednak nie spodobało światu naukowemu i nawet Nobel nie uchronił Montegniera przed szyderstwami.

Garjajew aż do śmierci pracował nad potwierdzeniem swoich odkryć i wielokrotnie je prezentował. Ponadto stworzył technologię - wcale nie tak skomplikowaną, bo opartą na działaniu lasera - pozwalającą „sczytywać” człowieka. Zgodnie z nowymi odkryciami, jeśli znamy funkcjonowanie chromosomów na poziomie kwantowym, możemy odczytać indywidualną informację człowieka, przetransformować na dźwięk, ale dźwięk specyficzny, bo zawierający elementy torsyjne (pola torsyjne, to inaczej pola świadomości, wiele pisze o tym badacz, fizyk, nieakceptowany przez akademicką naukę, Giennadij Szypow), a później - po prostu słuchać. Jedyny warunek: trzeba je sczytać i zapisać, kiedy człowiek jest całkowicie zdrowy. Słuchanie tych dźwięków, to jak dostrajanie się do idealnej wibracji. Czyż nie to właśnie w swoich doświadczeniach z wodą udowodnił dr Masaru Emoto? Tylko jedna kropla krystalicznie czystej, zharmonizowanej wody sprawia, że „uczy” się od niej cały zbiornik.

Praca Garjajewa miała realne przełożenie na wiele przypadków wyzdrowień, ale też odmłodzenia ciała, choć może nie w takim stopniu, jakby sobie wszyscy życzyli. Wiadomo dlaczego tak się dzieje: DNA nie jest liniowe, jest czymś w rodzaju kwantowej zupy, więc odmładzając się, nie cofamy się w czasie regularnie do tyłu, tylko - mówiąc w największym uproszczeniu - robimy to „skokami i kawałkami”,

To, o czym mówią najnowsze odkrycia naukowe, chociaż jeszcze ostrożnie głoszone, pokrywa się idealnie z wiedzą, która przychodzi do nas z channeligów, choćby Kryona, o czym już szczegółowo pisaliśmy…

Droga Serca. Lekcja pierwsza.

Droga Serca. Lekcja pierwsza.

W nowym świecie, który powinniśmy budować, potrzebujemy wskazówek, które wyprowadzą nas z wszechogarniającego chaosu. Kto może nam lepiej podpowiedzieć niż Ten, który znalazł wyjście?

Rozpoczynamy zatem nowy cykl: Droga Serca.

Jeśli pragniemy wewnętrznej ciszy i odpowiedzi na dręczące pytania, do celu zaprowadzą nas podpowiedzi Joszuy, bardziej znanego w naszej kulturze, jako Jezus. Jego nauki są zbieżne z odkryciami fizyki kwantowej, jeśli zatem mamy jeszcze wątpliwości czy warto zawracać sobie tym głowę, zacznijmy od umysłu, który wszystko musi zrozumieć intelektualnie.

A zatem, słowa Joszuy brzmią: „Już na początku ważne jest, byśmy wzięli pod uwagę prosty fakt: twoje doświadczenie jest zawsze skutkiem tego, na czym postanawiasz skupić swoją uwagę, swą świadomość, ponieważ twoja Jaźń jest na wieki nieograniczona i obejmuje wszystkie, liczne wymiary stworzenia. Przebywasz w tym, co obejmuje wszystko, wszędzie i zawsze. I w Prawdzie nie wiesz nic o oddzieleniu, narodzinach i śmierci, zysku i stracie”.  

Wyobraźmy sobie zatem, że wchodzimy do olbrzymiego sklepu, który tonie w ciemnościach. Mamy ze sobą latarkę. Snop światła kierujemy w jednym kierunku i odkrywamy, że na półce stoi puszka groszku. Na tej podstawie wyciągamy mylny wniosek, że w sklepie jest tylko groszek. Niczego więcej nie szukamy. Bierzemy groszek, gasimy latarkę i wychodzimy ze sklepu. Gdybyśmy zadali sobie odrobinę trudu i „przejechali” światłem latarki po wszystkich półkach, zobaczylibyśmy, jak wiele produktów jest dla nas dostępnych. A gdyby udało się zapalić górne światło? Wtedy bogactwo towaru mogłoby nas oszołomić. Jednak my zadowoliliśmy się groszkiem.

Ten przykład możemy przełożyć na nasze życie. Wybieramy doświadczenia, sytuacje, zdarzenia. Ale tylko takie, jakie jesteśmy w stanie dostrzec i stworzyć w naszym, własnym świecie. Efekty pracy fizyków kwantowych są identyczne, bo mówią o zmianie finału doświadczenia, jeśli obserwator jest obecny. Ten obserwator, to człowiek z latarką. To, że zaobserwował tylko groszek, nie oznacza, że niczego więcej nie ma na półkach.

Joszua mówi: „Niemożliwe jest, byś w jakiejkolwiek chwili był ofiarą tego, co widzisz, nie ma bowiem nic na zewnątrz ciebie. To, czego doświadczasz, sam rozmyślnie do siebie przywołałeś. I jeśli myślisz sobie: „Cóż, nie podoba mi się to, co przywołałem”, to też jest w porządku. Oznacza to bowiem, że przywołałeś doświadczenie osądzania samego siebie. Po prostu spójrz na to z dziecięcym zadziwieniem, zobacz, co czujesz i zapytaj siebie: Czy to jest energia, w której dalej chciałbym trwać, czy też wolałbym wybrać coś innego? ”

Zrozumienie, że sami tworzymy chaos wokół siebie, jest z jednej strony niezwykle uwalniające, bo dociera do nas, iż naprawdę sami kreujemy swój świat, a z drugiej -  każe nam wziąć odpowiedzialność za wszystko, co się w naszej przestrzeni dzieje.

Joszua pragnął zwrócić naszą uwagę na to, ze kiedy już wszystko odczujemy, doświadczymy, przeżyjemy, wyłoni się coś więcej: Jedna Prawda, jedna Rzeczywistość, z której jesteśmy stworzeni. Jako duchowe istoty byliśmy już, zanim ten świat zaczął istnieć i będziemy, kiedy zniknie. Gdy sobie to głęboko uświadomimy, zaczniemy czuć i widzieć inaczej.

Można użyć porównania, iż latarki naszych oczu skierują się bardziej do wnętrza. Zaczniemy traktować zewnętrzną rzeczywistość z pewnego rodzaju radosnym pobłażaniem, zaczniemy się tym bardziej bawić, niż do wszelkiej materii przywiązywać na poważnie.

I to jest właśnie moment, kiedy wkraczamy na Drogę Serca. I to jest właśnie ta chwila, kiedy umysł odpuszcza przekonania, programy, schematy, jakie zdobył podczas lat ziemskiego życia i którymi się kierował, bo sądził, że to wszystko co ma. Kiedy porzucamy zdobycze umysłu i idziemy w nieznane, nasze odwaga zostaje nagrodzona. Przestajemy być tymi, którymi - jak sądzimy -  jesteśmy. Doświadczamy boskości w nas i bez wysiłku stajemy się narzędziem, którym operuje sam Bóg. Zaczynamy inaczej odczuwać. Choćby sytuacja, która od narodzin budzi w nas grozę: śmierć. Odejście kogoś z bliskich to na biologicznej skali stresu sto procent.

Ale tylko wtedy, gdy patrzymy na to „w stary sposób”. Cierpimy i przeżywamy żałobę, bo nie rozpoznaliśmy, że ciało tego, który odszedł, nigdy nie mogłoby pomieścić tych zasobów, dzięki którym możemy się z nim porozumiewać zawsze i wszędzie.

A przecież Dusza, która porzuciła swą fizyczną formę, wciąż istnieje!

Joszua podkreśla, że pierwszy krok w przebudzeniu na Drodze Serca, to pozwolenie umysłowi na myśl, że to, czego doświadczamy, to jedynie skutki naszych wewnętrznych wyborów. A te, zawsze można zmienić…


Tajemnice ludzkiego DNA cz. III

Tajemnice ludzkiego DNA cz. III

Jesteśmy istotami, które noszą w sobie wielowymiarowe DNA. Aktywacja jego warstw pozwoli nam wyzwolić się od chorób i wszelkiego zniewolenia. I pojąć w końcu, jak wielką, jako ludzie, mamy moc.


Trudno naszemu ludzkiemu umysłowi zrozumieć jak w rzeczywistości działa DNA, zwłaszcza, że oficjalna nauka nie jest w stanie przedstawić twardych dowodów na inną, niż chemiczna budowa. Na szczęście dla tych, którzy otworzyli swoje serca i umysły, istnieją przekazy, które dają ogrom wiedzy na temat kwantowej budowy czegoś niezwykłego w głębi nas.

Przekaz, który otrzymaliśmy na temat prawdziwej budowy ludzkiego DNA podzielono na 12 warstw i 4 grupy, a wszystko po to, by działającemu w linearny sposób mózgowi człowieka łatwiej było zrozumieć cały ten, absolutnie niezwykły, boski system. Nie znaczy to jednak, że możemy sobie owe warstwy wyobrazić niczym piętrowy tort. To byłaby ludzka koncepcja. Warstwowe energie przenikają się i łączą. Tworzą coś w rodzaju „kwantowej zupy”.

A zatem, pierwsza warstwa to podwójna helisa reprezentująca właściwości chemiczne, które możemy zobaczyć pod mikroskopem. To warstwa zarówno 3D, jaki wielowymiarowa, gdyż stanowi pomost, między pozostałymi, wyłącznie kwantowymi energiami. Można powiedzieć, że jest jednocześnie odbiornikiem i nadajnikiem. Jej zadaniem jest przekazywanie informacji z kwantowych warstw do struktury naszych genów.

Druga warstwa mogłaby nosić nazwę „lekcji życiowych”, czyli czegoś w rodzaju odrabiania zadań domowych w szkole istnienia. Najprościej mówiąc - jesteśmy tu po to, by się czegoś nauczyć, coś zrozumieć i nie powtarzać tego więcej, a tym samym pójść dalej. Nawet, gdy żyjemy w bardzo trudnych, ziemskich warunkach, nie chodzi o karę, lecz o pełne zrozumienie i wyzwolenie się od strachu.

To także konieczność załatwienia pewnych niedokończonych spraw, wykorzystanie talentów, zrealizowanie pasji, oraz co bardzo ważne - poukładania relacji z innymi, szczególnie z rodziną. Trzeba tu odróżnić sprawy karmiczne (są związane z innymi ludźmi), a osobiste lekcje, które mamy do przepracowania sami z sobą. Oto kilka przykładów: nauka jak nie być ofiarą, nauka jak mówić własną prawdę, nauka kochania samego siebie, nauka wyjścia poza obwinianie innych…

Warstwę trzecią - według przekazów Kryona - można nazwać warstwą oświecenia i aktywacji. To właśnie tu zachodzi proces ruchu i akcji, by przejść z poziomu „ograniczonego człowieczeństwa” (widzenia naszych możliwości) aż do poziomu mistrzostwa. I nie chodzi tu o dokonanie jakiejkolwiek zmiany w DNA, tylko aktywację tego, co już jest. Gdy czytamy o mistrzach duchowych, którzy potrafili czynić cuda, często myślimy o nich z nabożną czcią, między innymi dlatego, że tak kształtowała nas religia.

Ale oni mieli takie samo DNA jak nasze! Różnica polegała tylko na tym, że ich było aktywne na poziomie100 procent. Ta warstwa „wie” o naszym zmieniającym się poziomie duchowym, a ten z kolei jest niczym czynnik wyzwalający więcej możliwości: samoleczenia, myślenia w zrównoważony sposób, pokonania wszelkich lęków, wejścia w zupełnie inny, wewnętrzny świat. Ta warstwa aktywuje nas samych, naszą uśpioną świadomość!

W grupie drugiej znajdują się warstwy: czwarta, piąta i szósta. Można je nazwać ludzko - boskimi.

Niełatwo będzie je pojąć, jeśli wciąż trzymamy się wyłącznie tzw. myślenia w 3D, czyli początku, środka i końca oraz za wszelką cenę chcemy zachować liniowość, logiczne uporządkowanie. Jednak w wymiarze kwantowym to tak nie działa, tu wszystko się ze sobą przenika, miesza, wzajemnie na siebie wpływa. Nie da się zatem nie powiedzieć o duszy, która choć „pojedyncza”, jest także częścią świętej, grupowej duszy. Kiedy przychodzimy żyć tutaj w ziemskim ciele, część naszej świetlistej istoty, zostaje rozdzielona.

Największa jej część, to nasze wyższe ja, które znajduje się w kwantowej części naszego DNA.

Warstwa czwarta i piąta to esencja człowieczeństwa i boskości jednocześnie.

Szósta - nazywana warstwą modlitwy i komunikacji to portal do większej i świętszej części nas, jest niczym stałe połączenie telefoniczne z wyższym ja, obecnym w naszym biologicznym ciele. Uaktywniamy ją przez modlitwę, kontemplację, medytację, wgląd w siebie. To ostatnia warstwa grupy ludzko - boskiej. Aktywnie współpracuje z wielowymiarową warstwą trzecią.

Do kolejnej grupy przynależą warstwy siódma, ósma i dziewiąta. Zwane są lemuriańskimi, gdyż ich bogactwo sięga do pierwszej, ludzkiej cywilizacji - Lemurii.

Zacznijmy od siódmej. Warto tu wspomnieć, że liczba siedem reprezentuje boskość, kompletność, perfekcję. Przypomina, że jesteśmy Pełnią, uświęconą całością.

Kolejna - ósma, to lemuriańska druga i reprezentuje jedną z najbardziej głębokich energii w ludzkim DNA, bo stanowi główną część kwantowego fragmentu podwójnej helisy oraz łączy się z mistrzowską Kroniką Akaszy. O co tu chodzi?

Przypomnijmy, że Kronika Akaszy to zapis w nas wszystkiego, co kiedykolwiek nam się przydarzyło. Jednak nie w sposób linearny, uporządkowany, inkarnacja po inkarnacji. To mieszanka wszelkich umiejętności jakich kiedykolwiek się nauczyliśmy. Jest to coś w rodzaju zestawu instrukcji pozwalających połączyć się z główną biblioteką, która znajduje się w stanie kwantowym, postrzeganym jako inny wymiar.

Mamy do niej dostęp cały czas, ale do tej pory żyliśmy bez takiej świadomości. Teraz to się zmienia.

Warstwa Dziewiąta - warstwa totalnego uzdrawiania. Pisaliśmy już o tym osobny tekst (tu przekierowanie), wspomnimy zatem tylko, że ta warstwa jest w każdym ludzkim DNA, jednak nieaktywna, dopóki do niej nie przemówimy, nie przekierujmy tam naszej uwagi. Gdybyśmy mieli użyć porównania, można tu użyć języka komputerowego - jako ludzie „jedziemy” na podstawowym oprogramowaniu. Kiedy chcemy czegoś więcej, musimy uruchomić świadomość, a ona z kolei - uruchamia zmiany w biochemii naszego ciała.

Ostatnia grupa trzech warstw, to pełnia boskości, a wielowymiarowe cechy osiągają w nich swoje maksimum.

Dziesiąta, to warstwa świętego źródła egzystencji, to pierwsza energia, która zostaje aktywowana, gdy człowiek szuka Boga i robi to absolutnie z własnej woli.

Jedenasta dotyczy współczucia i matki. Istnieje po to, by zrównoważyć współczującą, ludzką istotę tak, by mądra, boska kobiecość mogła zostać przejawiona zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Świat potrzebuje tego teraz bardziej niż kiedykolwiek. Kiedy uaktywni się całkowicie, we wszystkich ludziach, będzie to niczym narodziny nowego, harmonijnego, pełnego miłości życia.

Zwieńczeniem wszystkich jest warstwa dwunasta, czyli esencja Boga wewnątrz człowieka. Stwórca jest wewnątrz nas, w środku naszego DNA.

Dzięki temu możemy naprawdę wszystko: zmieniać warunki pogodowe, zatrzymać tsunami, uciszyć wulkan, uzdrowić siebie i innych, żyć tak długo jak zechcemy. Nie wierzymy w to - przynajmniej w powszechnym rozumieniu - bo nie dotarliśmy jeszcze do tej warstwy. Nie musimy już czekać na to tysiące milion lat, nie musimy się ćwiczyć w surowym życiu mnicha, latami medytować. Przyszedł czas na decyzję. Możemy to zrobić dzięki głębokiej, natychmiastowej przemianie. Skok kwantowy ludzkości właśnie trwa. A prawdziwa wiedza na temat naszego DNA pozwoli nam dołączyć do tych, którzy już to zrobili.

Tajemnice ludzkiego DNA cz. II

Tajemnice ludzkiego DNA cz. II

Dwanaście warstw DNA kryje odpowiedzi na pytania, jakie od zawsze nurtowały ludzkość: skąd pochodzimy, dokąd zmierzamy, czy geny to coś stałego i niezmienialnego, czy mamy w sobie boską moc kreacji? Ta wiedza jest już dostępna dla tych, którzy są gotowi ją przyjąć. 


Ciekawe, jak to się dzieje, że choć Maciek i Marek są do siebie fizycznie podobni, to psychicznie zupełnie odmienni - dziwimy się na widok braci, którzy są blondynami, słusznego wzrostu i mają niebieskie oczy oraz charakterystyczny kształt nosa po tacie. Jednak jeden na przykład jest uzdolnionym perkusistą, a drugi kompletnie nie ma słuchu, natomiast jest świetnym koszykarzem i sport to jego pasja.

Maćka i Marka interesują inne rzeczy, pragną realizować się w zupełnie innych obszarach. Mają także różne charaktery. Z czego to wynika?

Naukowcy przekonują, że wiele dziedziczymy po naszych rodzicach i przodkach. Ale przecież nie wszystko. Skąd zatem bierze się talent lub jego brak, umiejętności, z którymi już w pewnym sensie się rodzimy (za przykład niech posłuży choćby genialny, 3-letni pianista), pewne skłonności, marzenia, dążenia, tak zwana osobowość, czyli potocznie - charakter.

Gdybyśmy rozłożyli nasze DNA na części, znajdziemy tam kilka elementów.

Jedna jest biologiczna. To chemiczna, linearna część, którą znamy jako podwójną helisę. Jednak oprócz niej znajduje się tam również nasz ślad karmiczny, czyli pamięć wielu inkarnacji, a raczej umiejętności, jakie zdobyliśmy podczas naszych ewolucyjnych ścieżek. Zapis emocji, i tych pięknych i trudnych.

Na budowę naszego DNA ma wpływ astrologia. To może dla wielu brzmieć dziwnie, ale w książce „Dwanaście warstw DNA” wyjaśniono to naukowo. Najprościej mówiąc chodzi o „odbicie” śladu słonecznego przy użyciu zjawiska indukcyjności wewnątrzplanetarnej siatki magnetycznej, która z kolei przenika pole magnetyczne DNA. Wspomniany słoneczny ślad tworzy się z powodu ogromnego nacisku i wzajemnego oddziaływania na siebie planet. „Odbicie” w DNA jest bezpośrednio związane z ich układem w momencie naszego pojawienia się na świecie.

To jeszcze nie wszystko. Kolejną składową jest Kronika Akaszy, czyli zapis wszystkich naszych wcieleń. Zwykle rozumiemy to tak, że odnosimy się do postaci, którymi kiedykolwiek byliśmy. Jednak ich już nie ma! Pozostały natomiast przymioty, umiejętności, cechy, jakie zdobywaliśmy i wypracowaliśmy. Nie sięgaliśmy po nie, bo nie wiedzieliśmy o takiej możliwości. Ale możemy to zrobić, zwracając się do naszego, wciąż nieaktywnego DNA o przywrócenie dawnych talentów. To jest nasze, mamy prawo skorzystać ze wszystkiego, co kiedykolwiek zgromadziliśmy.

W końcu, ostatnim, wieńczącym elementem, z którego składa się ludzkie DNA, jest boska cząstka, świętość Boga.

Według przekazów Kryona - i to dla wielu ludzi będzie na tyle kontrowersyjne, że nawet nie będą chcieli tego czytać - energia przekazana ludziom od Plejadian, naszych kosmicznych, starszych braci.

Jak mamy to rozumieć? Pewnych rzeczy nie da się objąć rozumem. Zwłaszcza, że nauka nie może ich jeszcze udowodnić. Dlatego powinniśmy posłuchać ich sercem. Jeśli poczujemy w tym prawdę, idźmy za tym.

Jeśli nie - zostawmy tę wiedzę.

Otóż, według przekazów, ponad 100 tysięcy lat temu, na Ziemię przybyła kosmiczna, zaawansowana duchowo rasa, która postanowiła zasiać boskie, kwantowe ziarno w jednym z siedemnastu gatunków ludzkiej rasy.

Mowa o Plejadianach, którzy za boską zgodą dokonali tego dzieła. Mijały lata, setki lat, a pozostałe 16 gatunków istot ludzkich osłabło. Pozostał i rozwijał się tylko jeden - ten, który teraz zasiedla Ziemię. Tak powstała pierwsza, ludzka zaawansowana cywilizacja, zwana Lemurią.

Przekazy mówią, że nie była zaawansowana w takim sensie, w jakim dziś rozumiemy postęp, ale tamci ludzie mieli coś, czego nie mamy dziś my: ich DNA działało na poziomie 90 procent!

A zatem czas już dowiedzieć się, jak aktywować pozostałe 10 nici DNA, aby znów zacząć tworzyć cywilizację świadomych ludzi.


Tajemnice ludzkiego DNA cz. I

Tajemnice ludzkiego DNA cz. I

Nasze DNA jest bardziej niezwykłe niż moglibyśmy sądzić. Jako ludzkość, jesteśmy coraz bliżej odkrycia wewnętrznej mocy, jaką w sobie nieświadomie nosimy. 


Wyobraźmy sobie, że na Ziemi ląduje statek kosmiczny. Wcześniej unosił się nad naszymi głowami i dokonywał niesamowitych ewolucji, między innymi wbrew grawitacji. Na pokładzie nie ma nikogo, ale naukowcy z ekscytacją badają cały system sterowniczy i szukają silnika. Okazuje się, że komorę, w której znajduje się silnik, wypełnia wiele worków z czymś co przypomina granulat do pakowania, względnie popcorn. Jest to dla badaczy dość szokujące. Gdy worki zostają usunięte, ukazuje się sam silnik albo jego rdzeń: mały, błyszczący przedmiot, który ma kilka do niczego nie podłączonych przewodów. Sądzą, że to on zarządza wszystkim.

Jednak podczas eksperymentów okazuje się, że sam silnik nie działa. Aby spodek poleciał, potrzebne są „worki z granulatem”, które początkowo uznali za śmieci!

Ta historia ilustruje obecną wiedzę ludzkości dotyczącą naszego DNA.

To, co o nim wiemy i potrafimy zaobserwować pod mikroskopem elektronowym, to zaledwie 4 procent całości. Ponieważ nie byliśmy w stanie niczego więcej odkryć i logicznie opisać, uznaliśmy, że cała reszta to coś zbędnego, niepotrzebnego, bez znaczenia. Funkcjonuje nawet nazwa: „śmieciowe DNA”. Ale czy naprawdę tak jest?

Zastanówmy się nad tym zagadnieniem neutralnie z poziomu ewolucji.

Czy natura, w której nie ma miejsca na chaos i niepotrzebne procesy, utrzymywałaby w ludzkim DNA aż 96 procent materiału genetycznego, który byłby zupełnie niepotrzebny? To nielogiczne i absurdalne. Znane wszystkim powiedzenie „narząd nieużywany zanika”, można zastosować i w tym - a może szczególnie w tym - przypadku.

A co, jeśli nasza wiedza dotycząca budowy i funkcjonowania DNA jest błędna? Wychodzimy wszak z założenia, że istnieje i działa tylko to, co możemy dostrzec, opisać i zrozumieć. Oraz do czego możemy zastosować, wszelkie, znane nam prawa fizyki, chemii, matematyki. Dlatego już wiemy, że te wspomniane 4 procent naszego DNA składa się z chemicznej, „opisywalnej” struktury, z kwasu dezoksyrybonukleinowego i rybonukleinowego. O DNA i RNA uczyliśmy się wszyscy na biologii, a wiedza ta jest trzeciogęstościowa, „widzialna”, mierzalna.

Jednak rozwój ludzkości postępuje i nawet hermetyczna nauka zaczyna otwierać się na to, co niewidzialne i niemierzalne. Oczywiście dla ludzkiego mózgu, który jest niczym komputer, w którym zainstalowano określone programy. Gdy jakiegoś brakuje, nie można wykonać pewnych operacji. Na przykład zobaczyć czegoś, co posiada inną gęstość i odmienną strukturę. Nasz mózg zwyczajnie nie ma oprogramowania do widzenia zjawisk wykraczających poza trzecią gęstość, w jakiej żyjemy. Ludzka percepcja widzi to, co widzi i mówi: więcej nic nie ma.

Jednak to wcale nie znaczy, że tak jest w istocie. To, co widzialne dla naszych oczu, to chemiczna i liniowa forma. Sądziliśmy, że zarządza wszystkimi procesami, ale teraz coraz częściej nauka skłania się ku twierdzeniu, że prawdopodobnie jest zupełnie odwrotnie, czyli całe 96 procent DNA posiada budowę kwantową, wielowymiarową, w której znajdują się wzory, algorytmy i dane do kierowania… tymi czterema odkrytymi procentami. I tu wracamy do przykładu granulatu i silnika, który bez pozornych śmieci, nie ma mocy, aby unieść spodek kosmiczny w górę.

A zatem to wygląda tak, jakbyśmy nie skupili się na czymś najcenniejszym w naszym DNA, nie aktywowali jego całości, tylko z zadowoleniem zatarli ręce, że robota została wykonana, bo wiemy już jak wygląda podwójna helisa ludzkiego DNA…

Być może wiele osób, które nigdy nie zgłębiały tych zagadnień, będzie zaskoczone, że to dopiero początek. Według starej, odkrywanej ponownie wiedzy, ale także przekazów channelingowych, między innymi Kryona, wiemy już, że mamy nie dwie helisy, ale… dwanaście. Tylko dwie są aktywne.

Pozostałe dziesięć śpi. Co się stanie, gdy je obudzimy i przywrócimy do życia? Odzyskamy całą swoją moc!

W książce „Dwanaście warstw DNA”, która zawiera channellingi Kryona, jakie przekazał Lee Carroll, znajdziemy dokładny opis każdej warstwy, jej źródło i zadanie, jakie spełnia. Powinniśmy je poznać, by każdą z nich aktywować do działania, co sprawi, że będziemy mogli się uzdrawiać, odmładzać, w pełni rozwijać i kreować rzeczywistość w radosny, przepełniony miłością sposób.

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia