Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modlitwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modlitwa. Pokaż wszystkie posty
Odpuść i nie biegnij za fałszywymi prorokami. Droga serca - lekcja dziesiąta.

Odpuść i nie biegnij za fałszywymi prorokami. Droga serca - lekcja dziesiąta.

W kolejnej, bezcennej lekcji Joszua mówi o własnym, mistycznym doświadczeniu. 
O tym, jak przekierować energię, by odkryć Prawdę, a także o tym, jak nie dać się zwieść duchowym ścieżkom, które prowadzą na manowce…


Wyobraź sobie dziecko, które bawi się zabawkami, ustawia wieże z klocków, wozi w wózkach misie. Ale przychodzi taki moment, że zabawki stają się nieatrakcyjne, zaś ich miejsce zajmują na przykład: komputer, książki, płyty.

Ta decyzja nie jest wynikiem zewnętrznego nakazu. Dziecka nikt przecież nie zmusza, by porzucił rzeczy, które do tej pory stanowiły sens jego życia, ono działa naturalnie, zgodnie z tym, co czuje.

Ten przykład posłużył Jezusowi na pokazanie nam, że nie jesteśmy przywiązani do niczego na stałe, że w każdej chwili, dzięki naszej świadomej decyzji, możemy zrezygnować z nadawania wartości rzeczy, która już nam nie służy. „Zwyczajnie to przekraczasz i masz to już za sobą - przekazuje niezwykłą mądrość w prostym obrazie - Nic wielkiego. Nikt tego nie robi za ciebie, po prostu sam podejmujesz decyzję. Wycofujesz wartość, jaką to obdarzałeś i obiekty, które były symbolami tego, co ceniłeś, a te zwyczajnie znikają z twego życia…”

I dalej, w piękny sposób, Joszua kontynuuje: dokładnie w ten sposób możemy odłożyć na bok… stan nieoświecenia, jakby był taką właśnie zabawką, z której wyrośliśmy.

Czyż nie jest to wspaniałe, zrozumiałe dla każdego porównanie?

W tej lekcji, Mistrz zwierza się z własnych mistycznych przeżyć, które miały miejsce w jego młodzieńczym życiu. Był człowiekiem, jak każdy z nas.

I jak każdy uczestniczył w istnieniu świata, który wchłania wszelkimi swoimi smutkami, problemami, radościami, szczęściami. Ku temu zewnętrznemu światu kierujemy całą naszą uwagę, gdyż myślimy, że to jedyne co mamy.

Ale Jeszua - wówczas mały, a później coraz starszy chłopiec - nosił w sobie głęboką potrzebę rozwikłania powodu, dla którego jesteśmy obecni na tej planecie, wielkie pragnienie poznania Prawdy, która mogłaby wyzwolić całą ludzkość. Dzięki medytacjom, modlitwom, trwaniu w ciszy i obserwacji własnego wnętrza, zaczęły przychodzić do Niego rozpoznania, wglądy i wspomnienia z innych wymiarów. Pojął, że jesteśmy czymś znacznie większym i potężniejszym, niż sądzimy. Ujrzał, iż nasza świadomość jest absolutnie kosmiczna i wykracza poza ciało, z którym się identyfikujemy.

Zobaczył także, iż ludzie myślą, że to, co przydarza się ciału, przydarza się im, że są w nim w jakiś sposób uwięzieni.

Jaki zatem jest - według Mistrza - sposób na uwolnienie się od pułapki ciała?

Dokładnie taki sam, jak w przytoczonym na początku przykładzie: zabierz swoją energię z miejsca, które już ci nie służy i przenieś do własnego wnętrza. Tylko tyle. I aż tyle. Nie wszyscy wierzą w najprostsze rozwiązania, bo właśnie świat zewnętrzny nauczył nas, iż cenne jest to, co skomplikowane, z trudem zdobyte, okupione bólem lub ciężką pracą.

Joszua mówi prosto: skieruj energię do wnętrza, a tam znajdziesz Prawdę.

Zaufaj sobie, zaufaj temu głosowi w sercu, bo to Bóg do Ciebie przemawia.

Oczywiście, że wielu duchowych nauczycieli, będzie nas od tego odwodzić, wszak odzyskanie naszej własnej mocy nie jest w ich interesie.

W czasie wysypu fałszywych proroków - a ten czas właśnie nadszedł - wcale nie tak trudno ich odkryć. Jezus mówi, że trzeba zadać sobie pytanie, czy człowiek, który naucza, ofiarowuje prostotę czy złożoność? Zwyczajny spokój czy konieczność otaczania się szeregiem rekwizytów rytualnych? Skomplikowane medytacje i modlitwy oraz listę zadań do wykonania, czy też po prostu przypomina o Prawdzie i prosi, abyśmy w niej spoczęli?

A może sugeruje, że konieczne jest wybranie się na wiele pielgrzymek?

Czy też raczej mówi, że Niebo jest obecne, kiedy robimy sobie rano filiżankę herbaty, jeśli tylko zechcemy pamiętać, kto zaparza tę herbatę?”

Jeśli wspierają nas, towarzyszą w wewnętrznych procesach i przypominają, że nie są wyżsi i więksi od nas, bo wszyscy jesteśmy równi, to dobry znak.

Jeżeli jednak mówią z lękiem i w lęku sugerują, że wiedzą jak kontrolować siły natury i siły umysłu, jak chronić się przed złem, to lepiej będzie odejść, by posiedzieć w ciszy własnej, wewnętrznej Prawdy.

Tylko w nas samych jest możliwość przemiany, uzdrowienia i totalnej transformacji. Tylko w nas - a Jezus nam to ułatwił - jest boska świadomość decyzji, by od tego momentu, od następnej sekundy być już kimś innym…

Moc i wiedza zapisana w modlitwie.

Moc i wiedza zapisana w modlitwie.

 „Ojcze nasz, któryś jest w Niebie”… Chyba każdy, nawet wychowany w ateistycznym duchu człowiek,  zna tę modlitwę. Ale jaki skrywa ona przekaz?

Według Edgara Cyase, mistyka i jasnowidza, to nie tylko słowa, to głęboka, duchowa instrukcja, która ma moc przebudzenia i oświecenia.  

Często modlimy się tak, jak nas nauczono: bezmyślnie klepiąc formułki, wykonując pewne gesty dłońmi, dotykając ciała dokładnie tak, jak robili to nasi rodzice, a wcześniej ich rodzice, i ich rodzice… 
Nazywamy to tradycją, wiarą przodków. Jednak rzadko kiedy zatrzymujemy się i analizujemy: dlaczego właśnie takie słowa, czemu takie, a nie inne gesty? 
W książce Lin Cochran, „Edgar Cayce. O Tajemnicach Wszechświata”, znajdujemy informacje, które rzucają nowe światło na słowa Modlitwy Pańskiej. Według nich, mają one bezpośrednie połączenie z czakrami, czyli ośrodkami energetycznymi w naszych ciałach. Dosłownie oznacza to, że każdy wers jest przypisany do innej czakry, a jeśli modlimy się świadomie, aktywujemy ją, wzmacniamy i ułatwiamy przepływ energii między duchem a ciałem. 
O czym mówi nam pierwszy: „Ojcze Nasz, który jesteś w Niebie”?
Mówi o połączeniu z czakrą siódmą, która nosi nazwę czakry korony i łączy nas z najwyższym źródłem, boską jaźnią. 
Kolejny wers: „Święć się imię Twoje” - wprowadza równowagę w naszym mózgu, a łączy się z czakrą szóstą i odwołuje do naszego duchowego centrum, którego źródło jest w okolicy trzeciego oka, choć może warto byłoby je nazywać pierwszym? 
„Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na Ziemi” - ta sekwencja łączy się z czakrą gardła, bo wyraża wołanie, zwerbalizowaną intencję. 
„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” - nic dziwnego, że wymawiając te słowa, łączymy się z czakrą pierwszą, czakrą podstawy - a przecież podstawą istnienia w materialnym świecie jest przede wszystkim pokarm. 
„I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” - ten wers wiedzie nas wprost do czakry splotu słonecznego. Według najnowszej, niekoniecznie ezoterycznej wiedzy, czakra ta jest punktem przejścia na wyższy poziom. A kiedy już tam jesteśmy, potrafimy wybaczać i akceptować, bo widzimy wszystko z szerszej perspektywy. 
„I nie wódź nas na pokuszenie” - tu znajdujemy połączenie z drugą czakrą: sakralną. Odpowiada ona między innymi za niekontrolowane emocje. A jeśli tak, to brak wewnętrznej stabilności może doprowadzić do podejmowania gwałtownych, nieprzemyślanych, „niskich” decyzji. 
„Ale nas zbaw ode złego” - nitka kolejnego wersu prowadzi prosto do czakry czwartej: serca. To przestrzeń Miłości. A kiedy jest Miłość, zło po prostu nie istnieje. 
Kolejny wers, ”I potęga” - zwraca się ku czakrze szóstej, wspomnianemu już wyższej, trzeciemu oku, czyli obecnej w nas, boskiej świadomości. 
„I chwała na wieki, Amen” - to znów łączność z czakrą siódmą, najwyższą, co może stanowić podsumowanie naszego życia na tej gęstości,  w tym wymiarze… 
A teraz porównajmy modlitwę „Ojcze Nasz” z inną wersją - według Cyase, wersją przystosowaną do symboliki Króla i Królestwa. 

O, Królu, który jesteś w 
Królestwie mojego umysłu
Oddaję pokłon 
Umysłowi Twemu
Obecnemu zarówno w mym ciele
Jak i w umyśle
Uznaję dziedzictwo moje
W sprawiedliwości swej, wybacz mi błędy. 
Podążę za Tobą. 
Przemienię bunt w zgodność.
Mój umysł jest Twoim. 
Poprowadź mnie domu. 
Niech tak się stanie. 

Co możemy zrobić by sobie pomóc, jeśli mamy wewnętrzne wątpliwości, dylematy, czujemy złość, wściekłość, buntujemy się. Sugestia jest taka: oddaj wszystkich buntowników Ojcu, bo to jego sprawa. Zrób to podczas modlitwy. 
Po prostu zdejmij z barków to, co ci ciąży, czego nie rozumiesz, co jest twoim największym ciężarem i z ufnością i miłością - oddaj. 
Poczujesz wielką ulgę i spokój. 

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia