Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandemia. Pokaż wszystkie posty
Totalna Biologia lekiem na lęk

Totalna Biologia lekiem na lęk

Lęk, strach, panika. To uczucia, które bezpośrednio uruchamiają zmiany w naszych ciałach. Na to liczą ci, którzy stoją za światowym zamieszaniem i jak widać - na razie ich obliczenia są prawidłowe. Czas to przerwać!


Coraz wyraźniej dzielimy się - jako ludzkość - na dwie grupy. Pierwsza ufa temu co słyszy w głównych mediach, coraz mocniej izoluje się i zamyka w lęku. Druga, mniej liczna, nie daje wiary przekazom i myśli samodzielnie. Szuka odpowiedzi na niezależnych kanałach informacyjnych, ale również w sobie, we własnych odczuciach, które przychodzą dzięki niedocenianej do tej pory intuicji.

A gdyby wesprzeć się w tym wszystkim nową wiedzą i zobaczyć obecne wydarzenia w jej świetle? Z logiczną pomocą przychodzi Medycyna Germańska, Biologika, Totalna Biologia. Przypomnijmy, że twórcą Nowej Medycyny Germańskiej był dr Rykee Hamer, Niemiec, który jako pierwszy odkrył prawdziwą przyczynę każdej choroby. Stało się to w latach 70-tych ubiegłego wieku, ale do wielu ludzi ta niezwykła wiedza wciąż nie dotarła!
Doktor Hamer był prześladowany przez system, bo tym, którzy nami zarządzają nie zależy na naszym zdrowiu i świadomości. A w większości przypadków sami możemy sobie pomóc - rozumiejąc procesy, jakie w nas zachodzą. Nie potrzebujemy leków i kosztownych operacji, na których bogacą się firmy farmaceutyczne.

Odkrycia doktora Hamera eksplorowali inni lekarze i terapeuci (tak powstała Biologika/Nowa, MedycynaTotalna Biologia/Recall Healing), dzięki czemu dziś mamy uporządkowaną wiedzę na temat źródeł niemal wszystkich chorób i zachowań. Tylko dlaczego z niej nie korzystamy?

Każdy z nas powinien już wiedzieć, że źródłem choroby są nieprzepracowane, nieuwolnione emocje. Na uporanie się z nimi, czyli mówiąc językiem biologicznym - rozwiązanie konfliktu - mamy około 9 miesięcy. Tyle czasu daje nam nasze biologiczne oprogramowanie. Jeżeli tego nie zrobimy, mózg nie będzie mógł dłużej utrzymywać tych procesów na poziomie psychiki i przekaże je do ciała. Od tego, jakie przeżywamy emocje, zależeć będzie jaka tkanka, organ czy w końcu - cały układ, który przejmie „na siebie” nasze psychiczne zmagania. Jeżeli boimy się o życie, swoje lub bliskich, będziemy przeżywać lęk, strach, przerażenie, a to zapisze się w naszym ciele, w płucach, w krtani, ale też w oskrzelach. Czy nie to właśnie dzieje się od prawie roku?

Trzeba wspomnieć, że są między tymi organami subtelne różnice. Po pierwsze: płuca zbudowane są z tkanki endodermalnej, która w fazie aktywnej (wtedy, kiedy coś intensywnie przeżywamy) reaguje przyrostem tkanki, czyli rośnie guz. Po co on rośnie w płucach? Aby pomóc nam oddychać. Skoro boimy się śmierci, a śmierć to dla biologii brak możliwości oddychania, nasz mózg chce nam pomóc i produkuje guz w płucach, który - według archaicznych kodów przetrwania - pozwala wziąć większy haust powietrza, bo więcej tkanki, to lepsze działanie określonego organu.

W fazie zdrowienia, po rozwiązaniu konfliktu, guzy usuwane są przez grzyby, mykobakterie, prątki gruźlicy. To symbionty współpracujące z organizmem. Kiedy ich nie ma (bo np. wytępiliśmy je szczepionką lub lekiem), guz zostaje otorbiony, co oznacza, że jest to stara, nieaktywna zmiana. Kiedy bardzo boimy się o własne życie, na płucach pojawia się kilka guzków, kiedy lęk dotyczy innej osoby - zmiana jest jedna.

Sprawa ma się nieco inaczej, gdy zmiana pojawia się w krtani, która zbudowana jest z innej niż płuca tkanki, tym razem ektodermalnej. W fazie aktywnego konfliktu tkanki ubywa, tak jakbyśmy się „kurczyli ze strachu” i zmniejszali, by być jak najmniej widoczni. Zmiany w krtani mówią o panicznym lęku, wręcz przerażeniu, jaki osoba musiała przeżywać. Jednak w tym czasie nie pojawiają się widoczne objawy. W chwili, gdy sprawa w naszym pojęciu została załatwiona a konflikt rozwiązany, mózg uaktywnia proces zdrowienia, czyli nadbudowuje „nadszarpnięte” tkanki. Wykorzystuje do tego celu…wirusy. Te, które są dostępne, czyli aktualnie koronawirusy. Pojawia się kaszel, wysoka gorączka (wirusy pracują tylko przy temperaturze powyżej 39 stopni Celsjusza), możemy otrzymać diagnozę zapalenia krtani, a nawet raka krtani. A my właśnie … zdrowiejemy.


Jednak, czy uda nam się pokonać chorobę zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od tzw. masy konfliktowej, jaką nagromadziliśmy, czyli czasu i intensywności emocji, w jakiej tkwiliśmy. Ważna jest ogólna kondycja psychiczna i fizyczna naszego organizmu, przekonania jakie w sobie nosimy.


Oskrzela mówią o konflikcie na naszym terytorium - tu, gdzie oddychamy tym samym powietrzem, co inni. Na przykład we własnym domu, pod jednym dachem, jednak z ludźmi, którzy - według nas - nie rozumieją nas, nie są nam życzliwi, krytykują nas, co czyni nasze życie koszmarem.

Kiedy poprzedniej wiosny wszyscy zostaliśmy zamknięci na parę tygodni, a większość rodzin w ciasnych mieszkankach, to co mogliśmy przeżywać? Łatwo zgadnąć! Oskrzela podobnie jak krtań, zbudowane są z ektodermy. W fazie aktywnej nie ma żadnych objawów, jednak po przejściu w fazę wagotonii (zdrowienia), zaczynamy kaszleć (a kaszel, jakikolwiek by nie był, suchy czy mokry, ZAWSZE jest objawem zdrowienia), pojawia się gorączka, obrzęk, nadmierne wydzielanie śluzu, co może być niebezpieczne przy bardzo intensywnym konflikcie. Oskrzela mówią także o lęku przed utratą tego, co nasze, tego, co wypracowaliśmy (terytorium), co ma dla nas wartość. Rodzi się pytanie? Ilu osób straciło pracę i finansowy grunt pod nogami, mieszkanie (bo nie mogło spłacać kredytu), poczuło się w nowej sytuacji niepewnie i niebezpiecznie?

Strach zasiany wiosną zebrał swoje żniwo po 9 miesiącach, dokładnie wtedy, gdy zapowiadano powrót pandemii. Czy to nie daje nam do myślenia? Ponieważ jednak powszechnie nie znamy tych zależności, sądzimy, że kiedy pojawia się kaszel, kłucie w piersiach i gorączka, to już właśnie dopada nas najsłynniejsza choroba świata. Jeszcze dwa lata temu, powiedzielibyśmy, że mamy grypę i zostali kilka dni w domu, pod kocem, z herbatką z malin. Ale teraz ktoś się postarał, by było inaczej, a w całym tym procesie jest dla ludzkości wiele niebezpiecznych elementów.

Jednak ten kluczowy, to ciągłe nakręcanie lęku! Rozwiązanie konfliktu przynosi objawy choroby, a my - widząc to - zaczynamy się jeszcze bardziej bać i proces zaczyna się od nowa! Jeśli tego nie zrozumiemy, wszystko może trwać w nieskończoność. Czy naprawdę tego chcemy?


Sonia Ross, konsultantka Biologiki, terapeutka Recall Healing/Totalnej Biologii

Rekalibracja człowieka

Rekalibracja człowieka

Zanim narodzi się nowe, stare musi umrzeć. To bolesny, ale konieczny proces. Nie bójmy się dziwnych objawów fizycznych, bo one są częścią tego procesu…


Czy jest ktoś teraz na Ziemi, kto nie zadaje sobie pytania: „Co się dzieje”? albo „ O co tu chodzi” ? Większość odczuwa strach. Ogromna grupa jest przekonana, że problem leży w wirusie, który zjawił się nie wiadomo skąd.
Sądzą, że to właśnie z jego powodu dochodzi na naszych oczach do katastrofy gospodarczej, jakiej na Ziemi nie było od setek lat. A może w znanej nam cywilizacji - nigdy?
Grupa najmniej liczna - można byłoby ich nazwać starymi duszami - widzi to, co dzieje się dookoła w zupełnie innym świetle. Kiedy tłumaczą swój punkt widzenia często słyszą - chociaż trzeba przyznać, że coraz rzadziej - że są to teorie spiskowe. W takim razie zacznijmy od czegoś, czego nie da się podważyć, bo stoi za tym wiedza, nauka. A konkretnie: fizyka.
Mowa o rezonansie Schumanna. Wolfgang Schumann był niemieckim fizykiem, który po raz pierwszy zapisał rytm, w jakim wibruje Ziemia. Było to 7,83 Hz. 
Naukowiec interesował się zjawiskiem wibracji naszej planety od końca lat 50 -tych, ale zapisu udało się dokonać dopiero wiele lat później.
Dzięki temu, wiadomo było, że od roku 2012 puls zaczął gwałtownie wzrastać. To było szokujące, bo uważano, że ta elektromagnetyczna częstotliwość Ziemi jest stała, niezmienna. Dlaczego zatem zaczęła się  podnosić? Tak jakby Ziemia nagle, gwałtownie przyspieszyła, jakby nie było już czasu, jakby się gdzieś spieszyła.
Nawet gdy wciąż są między nami tacy, którzy nie uważają Ziemi za odrębny, kosmiczny byt, który rozwija się tak samo, jak każdy z nas, nie da się podważyć, że żyjemy w pewnej kosmicznej strukturze, wzajemnej zależności.
Ziemia oprócz tego, że jest naszym planetarnym domem, przechodzi swoje własne, indywidualne procesy. Musimy wziąć w nich udział, bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie! Podniesienie wibracji z 7, 83 Hz do ponad 40 Hz ( a częstotliwość wciąż rośnie)  również i nam, ludziom, każe je podnosić.
Z czym to się wiąże?  Ze zmianą naszej biologicznej budowy komórkowej.
To gigantyczne zadanie nie uda się bez zmiany naszej świadomości i  kompletnej przebudowy wszystkiego, czym do tej pory dysponowaliśmy.
Powszechnie wiadomo, że każda „przechorowana” choroba, wzmacnia i uodparnia nasz organizm. A ponieważ wszyscy jesteśmy połączeni jednym polem informacyjnym, wspólne, zbiorowe „przechorowanie”, wzmacnia nas jako grupę, społeczeństwo, naród, a w obecnym przypadku jako mieszkańców jednej planety - Ziemian.
Gdybyśmy zrobili to w jednym czasie, pozwoliłoby nam to szybciej przejść wyżej, na kolejny poziom rozwoju, na utęsknioną przez stare dusze, piątą gęstość.
Zadajmy sobie zatem pytanie: komu zależy na zatrzymaniu nas w tym miejscu, w którym jesteśmy? Dlaczego przez wiele tygodni fundowano ludziom areszt domowy a ci, którzy przejrzeli ten makiaweliczny plan, poddawani byli i nadal są represjom ze strony władz? Kontakt człowieka z człowiekiem pozwoliłby na szybszą zmianę, działanie, ruch. Ludzi są silni energią grupy. Podzieleni są słabsi. Również - choć wydaje się to paradoksalnie - w biologicznym sensie.
Niezależnie jednak od sił ciemności, które od wieków zarządzały Ziemią, ewolucja musi trwać, stąd taka ogromna zmiana, rekalibracja wszystkich ciał, jakie posiadamy. Wielu ludzi nie rozumie i obawia się dziwnych objawów fizycznych, które pojawiają się i znikają. Na przykład bezsenność u kogoś, kto do tej pory spał całą noc mocnym snem. Albo odwrotnie: nagłego odcięcia od prądu, zupełnie tak, jakby nam ktoś wyjął wtyczkę i zmusił do głębokiej drzemki. Pojawiają się też bóle i zawroty głowy, napady wielkiego głodu lub przeciwnie - przez wiele godzin lub dni możemy nie jeść zupełnie nic.
Alergie, bóle kości i gardła, kołatanie serca, niesprecyzowany niepokój. Niektórzy mają dziwne, symboliczne sny. Warto je zapamiętać - przynoszą przekazy z naszej podświadomości. 
Ciekawe informacje na ten temat znajdziemy między innymi na stronie kryon.pl, gdzie zamieszczono channelingii od istoty wysokowibracyjnej, Kryona.
Być może dla niektórych samo sformułowanie „istota wysokowibracyjna” jest nie do przyjęcia, ale warto otworzyć się na nowe i posłuchać a później ocenić, tego co do nas przychodzi w postaci nowej informacji. Ale ocenić z przestrzeni serca a nie rozumu.
Nie możemy nie zauważyć, że świat, który znaliśmy, rozpada się na naszych oczach. Czas tworzyć nowy. A zatem każda mądra, pełna miłości do rasy ludzkiej podpowiedź  - jest cenna. Bo każda daje nadzieję na życie w nowym, lepszym świecie.

Zmiana: egzamin dla duszy i ciała

Zmiana: egzamin dla duszy i ciała

Nic nie dzieje się w naszej rzeczywistości przypadkiem. Zwłaszcza wydarzenia na olbrzymią skalę. Takie jak to, którego właśnie doświadcza ludzkość na całym świecie. 


Poniżej prezentujemy artykuł Sonii Ross, eksperta Totalnej Biologii (Recall Healing):

O wirusie, pandemii i jego skutkach społecznych napisano i powiedziano już niemal wszystko, zarówno w tzw. mainstreamie, jak i w mediach  alternatywnych. Wciąż jednak brakuje sięgania do źródła, odszukiwania drugiego dna, łączenia tak pozornie, bezładnie rozsypanych kropek.
Być może pomocne będzie spojrzenie na całą sytuację raz jeszcze przez pryzmat Totalnej Biologii/Recall Healing, czyli wiedzy, która dociera do prawdziwych przyczyn chorób i zachowań, a później porównanie jej odkryć z faktami, jakie miały miejsce na przestrzeni lat. 
Powszechnie uważa się, że przyczyną chorób zakaźnych są bakterie i wirusy.  Totalna Biologia daje inne niż tradycyjna medycyna wyjaśnienie ich istnienia. Twierdzi, że „zaraźliwe” są nasze odczute doświadczenia, które przenikają z jednej ludzkiej nieświadomości do drugiej. Wszyscy  jesteśmy ze sobą połączeni. Przeżywamy podobne konflikty, a ten główny, to lęk o przetrwanie.
Boimy się o zdrowie swoje i swoich bliskich, drżymy z lęku przed utratą pracy.
Ten lęk towarzyszy każdemu z nas, ale… nie wszystkim w jednakowym stopniu. Kto boi się mniej lub prawie wcale? Ten, kto rozumie wewnętrzne procesy i zna prawa natury. Kiedy wiemy, że każda choroba przebiega w dwóch fazach (sympatykotonia i wagotonia),  znamy ich cechy charakterystyczne, rozumiemy, że kaszel, gorączka i ból jest już objawem fazy zdrowienia. W tym czasie zostają uruchomione nasze symbionty, czyli bakterie i wirusy, które są nam biologicznie znane.

„Hiszpanka” i radiotelegraf
Kiedy zjawia się coś nowego, nawet gdy nie pochodzi z natury, a jest sztucznie stworzone, mamy w sobie odporność i siłę by się z tym zmierzyć.
Dlaczego ? Bo stawanie w szranki z czymś nowym i nieznanym to można by rzec - specjalność ludzkości. Zauważmy: nic w naszym życiu nie jest stałe. Patrzymy na nie z perspektywy naszych ziemskich lat i z przerażeniem myślimy, że czegoś takiego nigdy nie było.
Ależ było! I to wiele razy :) Jako ludzkość nieustannie konfrontujemy się z nowymi zjawiskami, bo inaczej ewolucja nie byłaby możliwa. A przecież mierzymy się z nimi zarówno jako jednostki, jak i grupy, narody, i cały gatunek ludzki, cała populacja. I kiedy przychodzi „coś nowego”, to tak, jakby nadszedł wielki egzamin, na którym Życie zadaje nam pytania: Wiesz to czy nie? Rozumiesz o co chodzi? Dasz radę zmienić swoje myśli?
I teraz od nas zależy co zrobimy. Czy poszerzymy naszą percepcję o nowe myśli, idee i znajdziemy sposób na stworzenie nowej konstrukcji psychicznej, czy może zasłonimy maseczką nie tylko usta i nos, ale także oczy i uszy, by hibernować w zamrożonych lękiem ciałach? Decyzja należy do nas.
Totalna Biologia/Recall Healling przedstawia dowody, iż wielkie epidemie ludzkości „wybuchały” zawsze wtedy, gdy ludzie musieli zmierzyć się z nowymi zjawiskami i ideami, których nigdy wcześniej nie doświadczali.
Choćby Dżuma, która w XIV wieku zebrała swoje żniwo w postaci około 25 milionów ludzi w Europie. Dlaczego akurat wtedy? Średniowiecze chyliło się upadkowi a nowe myśli i koncepcje wypływały na szersze wody. Czas mroku mijał, pojawiło się światło Renesansu. Trzeba było transformować własne wnętrze, dostosowywać do warunków zewnętrznych. Warto wspomnieć, iż dżuma to choroba, która dotyka węzłów chłonnych.
Te organy - w świetle Totalnej Biologii, czyli Nowej Medycyny - mówią o konfliktach obniżenia własnej wartości w kontekście zrobienia określonego ruchu, zablokowania, ograniczenia.  Są także związane z naszą odpornością.  Ten ruch to nic innego, jak zmiana kierunku w życiu. Ludzie, którzy nie byli na to gotowi, musieli zniknąć.
Z kolei znana wszystkim grypa, zwana „hiszpanką” unicestwiła około 80 milionów ludzi (źródła nie są precyzyjne), zaś samych żołnierzy i cywilów zginęło podczas wojny około 20 milionów. Zakończenie wojny sprawiło, że ludzie odetchnęli i wyszli z konfliktu który dla grypy jest następujący: „boję się z powodu zagrożenia na moim terytorium”.  Tym zagrożeniem były same działania wojenne, ale też nowe zjawiska jakie się wówczas pojawiły: samoloty bojowe, nowa broń, również chemiczna. Po raz pierwszy wprowadzono także radiotelegraf. Ta technologia oparta na emisji fal elektromagnetycznych działa na ludzkie ciało, zmieniając jego wibracje.
Istota ludzka ma możliwość dostosowania się do nowych częstotliwości, ale to nie jest pakiet dostępny w standardzie: musimy jako ludzie wykonać pewną świadomą pracę, a nie każdy jest na to gotowy. Ci, którzy nie nadążają za zmianą wibracji w sposób psychiczny, nie nadążają także cieleśnie, stąd choroba, która może zakończyć się śmiercią ciała fizycznego. 
Warto wspomnieć o tym, że w tym samym czasie diametralnie zmieniał się świat na skalę globalną, między innymi z powodu rewolucji w Rosji i upadku  200 letnich rządów carskich. Ludziom usuwał się grunt pod nogami, tracili wszystkie punkty oparcia, znane im do tej pory. 

Śmiercionośne anteny 5 G
Zmiany geopolityczne plus technologia, nigdy nie są zawieszone w próżni, oddziaływają na ludzkie emocje i tym samym - ciała. Tak stało się, gdy pod koniec lat 50 - tych montowano radary. Wprowadzenie nowych fal do przestrzeni sprawiło, że ludzie masowo zachorowali na tzw.”grypę azjatycką”.
Z kolei rok 1981 przyniósł kolejną epidemię - AIDS. To wtedy zakładano anteny 1G. Z punktu widzenia Totalnej Biologii, temat jest złożony, zacytuję zatem tylko słowa dr Hamera, który na podstawie badań i statystyk stwierdził, że nikt nigdy nie zmarł na AIDS, jeśli wcześniej nie usłyszał, że ma HIV.
Działa to dokładnie tak samo jak w przypadku każdej innej choroby: negatywna percepcja tworzy konflikt diagnozy - prognozy, który natychmiast znacznie pogarsza nasz stan.
Rok 2002 i 2009 to SARS i świńska grypa. Kolejno montowano wtedy anteny 3 G i 4 G. Świat przyspiesza gwałtownie, zmienia się jak w kalejdoskopie. Wartości, które jeszcze wczoraj były aktualne, dziś przestają mieć znaczenie. Trzeba na bieżąco kształtować własną wizję życia.
Wszyscy wiemy o masowo instalowanych obecnie antenach 5 G, których działanie jest wyjątkowo intensywne i brutalne. Ludzki organizm, osłabiony zmodyfikowanym ludzką ręką ( tylko czy na pewno ludzką?) wirusem i atakowany falami elektromagnetycznymi o ogromnej sile, nie radzi sobie w nowych warunkach. I o to właśnie chodzi tym, którym zależy na depopulacji ludzi. Dobra wiadomość jest taka, że nie jesteśmy bezbronni. Z punktu widzenia choćby epigentyki, to ŚWIADOMOŚĆ wpływa na biologię naszego ciała! Mamy w sobie większą silę, niż większość z nas myśli.
Zanim podejmiemy działania społeczne, zajmijmy się własnym wnętrzem.
Tam tkwi nasza MOC.

Sonia Ross


Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia