Młodość na zawsze.

Nie musimy się starzeć. I nie jest to żadna przenośnia, ani motto z filmu science fiction. To może być nasza rzeczywistość. 


Wieczna młodość i zdrowie. Z jednej strony wciąż o tym marzymy. Z drugiej -akceptujemy istniejący porządek: człowiek się rodzi, dojrzewa, starzeje i umiera. Co możemy z tym zrobić? - pytamy bezradnie. Taki już jest świat. 

A co by było, gdyby się okazało, że młodość i zdrowie możemy utrzymać tak długo, jak tylko będziemy chcieli? Że zarządzanie wewnętrznymi biologicznymi procesami naprawdę zależy tylko i wyłącznie od nas? 

Raczej nie dalibyśmy temu wiary, bo wszystko w świecie zewnętrznym mówi nam, że to niemożliwe. Jest jednak wiele dowodów na to, że jeśli tylko poznamy i wcielimy w życie boskie prawa, zapanujemy nad własnymi komórkami, które nie będą ulegały rozpadowi. To zresztą żadna tajemnica, świat naukowy już dawno ogłosił, że komórki w naszym ciele odnawiają się zawsze i całkowicie co 7 lat. Wygląda na to, że najstarszy człowiek na Ziemi to siedmiolatek. 

Dlaczego więc tego nie widać? Deepak Chopra, amerykański lekarz, filozof, autor wielu książek z dziedziny medycyny holistycznej, tłumaczy to błędem w powielaniu. Owszem, komórki odnawiają się, jednak zawsze według błędnego wzoru. Aby to zrozumieć, spójrzmy na przykład z drukarką. Chcemy wydrukować tekst, jednak okazuje się, że jest tam błąd ortograficzny. Drukujemy zatem jeszcze raz. I znów to samo! I znów! Zamiast poprawić go w tekście i wydrukować dobrą wersję, naiwnie liczymy, że tym razem się uda. 

A gdzie jest ten tekst w nas? Można by go nazwać wadliwym oprogramowaniem. Zainstalowano go w naszych umysłach, a my - równie naiwnie - przyjęliśmy go za prawdę, przestaliśmy szukać i zadawać pytania. 

Na szczęście byli i tacy którzy tego nie zaprzestali. Między innymi Amerykanin, naukowiec, inżynier, odkrywca i podróżnik, Baird T. Spalding. W 1894 roku razem z grupą innych naukowców zorganizował wielką, kilkuletnią, mistyczną wyprawę do Indii, Chin, Tybetu i w Himalaje, a cel tej ekspedycji był głęboko duchowy. 

Jej członkowie chcieli znaleźć odpowiedź na pytania: skąd pochodzi ludzka rasa, co osiągnęły dawne cywilizacje, a nade wszystko zbadać cuda, jakich dokonywali tam mistrzowie duchowi, przedstawić naukowe wyjaśnienie - między innymi - ich wiecznej młodości. 

Nie tylko udało im się do nich dotrzeć, ale również solidnie udokumentować całą wyprawę. W sześciu tomach książki pt. „Życie i nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu”,  która sprzedała się w milionach egzemplarzy, jej autor  Baird T. Spalding przekazuje wszystkim  zainteresowanym wiedzę mistrzów tłumaczącą między innymi „cud” ich wiecznej młodości. 

Dlaczego słowo cud zostało wzięte w cudzysłów? Bo cuda to fizyka, jakiej jeszcze nie znamy. To, co nazywamy cudem, jest tylko urzeczywistnieniem boskiego prawa obecnego wszędzie we wszechświecie. Mistrzowie, którzy nie tylko biernie towarzyszyli członkom ekspedycji, ale aktywnie pomagali w logistyce całego przedsięwzięcia, liczyli po 300, 400 lat, a ich ciała wciąż były młode, zaś włosy pozbawione siwizny. 

Więc jak to działa? 

Spalding mówi o tym tak: „Człowiek w głębi swej prawdziwej natury nie jest niczym ograniczony, gdyż jest istnością wieczną i nieskończoną. Nie istnieje dla człowieka żadne prawo starzenia ani śmierci, prócz szczególnego przypadku - jego własnych myśli”. 

I tak dochodzimy do źródła zagadki wiecznej młodości i nieśmiertelności. 

To nasze myśli tworzą zarówno nasz świat, jak i nas samych! Ciało mentalne jako kreator rzeczywistości jest siłą sprawczą wszystkiego. Szczegółowo opisywaliśmy ten mechanizm we wpisach o Prawach Hermetyzmu. Myśli wyrażają nasze przekonania. Te zaś wbudowywane są precyzyjnie w nasze umysły, odkąd człowiek dokonał w sobie wewnętrznego podziału: na zapomnianą boskość i egotyczny umysł, który kieruje go na fałszywą ścieżkę. 

Gdy rodzi się dziecko, wszyscy przewidują dla niego 70 - 80 lat życia. Ono przejmuje te myśli, co nie pozwala mu kształtować umysłu na własny sposób. Wszystko co nas otacza: ludzie, książki, które czytamy, filmy, piosenki których słuchamy, mówią nam jak wygląda świat i jak żyć, żeby się do niego dopasować. Nawet popularne, niewinne „sto lat”, również jest programem naszego ograniczenia, bo stawia nam granicę, za którą mało kto przechodzi. 

Każde świętowanie naszych urodzin, chociaż miłe, bo otrzymujemy od bliskich dowody pamięci i kwiaty, jest pewnego rodzaju odliczaniem do mety życia, z tyłu głowy czai się myśl, że znów oto jesteśmy o rok starsi. 

Jeśli uważnie przestudiujemy książki, jakie sprezentował nam Baird T. Spardling, znajdziemy tam konkretne wskazówki, dotyczące biochemii naszego organizmu. Pisze on, że najważniejszym gruczołem, który pobudza nas do życia jest tarczyca. To właśnie z tarczycą powinniśmy nawiązać kontakt, podobno mistrzowie, w tym Jezus, bardzo często kierowali swe myśli do tarczycy, która stymulowana miłością i wysoką wibracją, wciąż aktywowała całe ciało. Równie ważny jest prawidłowy oddech, bo większość ludzi oddycha płytko, co wynika ze strachu jakim przesycone jest, a może raczej było, ludzkie życie. A skoro o strachu mowa. To uczucie, które obniża maksymalnie nasze wibracje. Jeśli wybieramy zdrowie i młodość, to pierwszym krokiem jest porzucenie strachu i od tego powinniśmy zacząć. 


1 komentarz:

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia