Jaka woda, taki człowiek ?

Jaka woda, taki człowiek ?

Co wiemy o wodzie ? Naprawdę niewiele. Zbyt mało, jak na tak ważną część otaczającej nas materii. Woda to wciąż wielka tajemnica.


Przyzwyczailiśmy się, że woda po prostu jest. Odkręcamy kurek i zmywamy naczynia, napełniamy wannę, bierzemy chłodny prysznic. Wydaje się nam to całkiem oczywiste, że mamy dostęp do bieżącego strumienia, a w każdej chwili, możemy wejść do sklepu i kupić zgrzewkę mineralnej.

Ale… kiedy wnikniemy w istotę wody głębiej, znajdziemy wiele ciekawych wątków i aspektów, o których na co dzień nie myślimy.

Choćby my sami: czyż nie jesteśmy zbudowani niemal w 80 procentach z wody?

Zdaje się, że tak samo rzecz się ma z naszą planetą. Ziemia posiada mniej stałego lądu niż obszarów zalanych wodą. Ta analogia nie jest przypadkowa.

W psychologii jungowskiej woda to nieświadomość, głębia, tajemnica.

To także symbol żeńskości. Psychobiologia udowadnia, że woda w nas „przewodzi” emocje, które ugęszczają się później w materii ciała.

O ile oczywiście, odpowiednio wcześnie, nie zareagujemy i nie uwolnimy ich z siebie.

A skoro woda zawiera w sobie informacje, co zostało wielokrotnie udowodnione choćby przez japońskiego badacza Masaru Emoto, oznacza to, że i my jesteśmy pełni różnych informacji i emanujemy nimi…

Do niezwykle ciekawych wniosków doszedł Bartłomiej Góralski, który na YouTube prowadzi swój kanał „Prometej Wyzwolony”. W autorskich filmach udowadnia, że nasz język jest spadkobiercą pierwotnego języka na Ziemi - języka źródłowego. W związku z tym, prócz podstawowej funkcji każdego języka - komunikacji, zawiera w sobie ukrytą wiedzę o nas samych, naszych możliwościach, naszej mocy. Tu kryje się także klucz do zrozumienia świata i mechanizmy jego funkcjonowania.

Czy nie jest zatem ciekawie spojrzeć na wodę z tej perspektywy?

Jednak do takiego zrozumienia będziemy potrzebowali choćby podstawowej wiedzy na temat znaczenia liter i ligatur, a zainteresowani mogą pogłębić temat i zajrzeć na wspomniany kanał.

W odcinku o wodzie Bartłomiej odnosi się do boskiej cząstki „ło”, która symbolizuje koło życia. Cząstka ta zawarta jest zarówno w słowie „człowiek”, jak i „ciało”, z czego można wyciągnąć logiczny wniosek, że my, jako ludzie (każdy pojedynczo), jesteśmy odbiciem Wszechświata, wspomnianego koła życia. I skoro woda ma pamięć i my tę pamięć w ciele manifestujemy, to jesteśmy dokładnie jak woda z koła życia.

A woda jest zatruta, skażona, pełna metali ciężkich. W czym kupujemy dziś przeważnie wodę? W czym ją przechowujemy? W plastikowych butelkach. Nic dziwnego. W naszym kole życia mnóstwo jest plastiku…

Być może wodę kiedyś nazywaliśmy „łodą”. Już sam ten dźwięk, jak i znaczenie liter niesie w sobie miękkość, łagodność. Dziś mówimy twardo „woda”. Słowo zaczynające się na twarde i ostre „w”- łączy się raczej z walką, wojną, warownią, wartą…

Tym samym i my jesteśmy pełni agresji, wiecznie walczymy o przetrwanie.

Ciekawe, że na przykład w języku angielskim, słowo woda, choć pisane przez „w”, wymawiamy miękko, przez „ło”.

Może warto o tym pomyśleć? Zastanowić się, jaką wodą jesteśmy dla świata i siebie samych…

Autorytet to Ty

Autorytet to Ty

Zaufaj swojemu wewnętrznemu głosowi. Zaufaj sobie. To najwyższy czas, gdyż raz za razem, upadać będą wszelkie autorytety…


Któregoś dnia tytułowy bohater filmu „Forrest Gump”, pchnięty wewnętrzną potrzebą, zaczyna biec przed siebie. Niestrudzony mija kolejne granice stanów. Wzbudza ciekawość ludzi i mediów. Kolejne osoby przyłączają się do niego i biegną, choć nie mają pojęcia dlaczego, jaki jest powód, jaka idea?

I kiedy nagle, główny bohater zatrzymuje się, grupa przystaje zaskoczona i zdezorientowana - Dlaczego już nie biegniesz? - pytają – To, co my mamy teraz zrobić?

Ta symboliczna, alegoryczna scena mówi o tym, że nie umiemy uwierzyć sobie i iść za własnym czuciem, wewnętrzną intuicją i sercem.

Nieustannie szukamy przewodników, liderów, przywódców.

Opieramy się na autorytetach, a te zapadają się i kruszą niczym domki z kart. W ostatnim czasie mieliśmy wiele takich przykładów, choćby w obszarze służby zdrowia.

Kilka tygodni temu głośny skandal z udziałem Dalej Lamy zachwiał nie tylko światem buddystów. Prowokacyjne zachowanie „oświeconego” wywołało ogólnoświatowy szok. Skandale w kościołach, obnażanie tzw. „świętości”, odkrywanie prawdziwych oblicz - nieskazitelnych jakby się zdawało - dotychczasowych autorytetów. To właśnie się dzieje i dziać się będzie na coraz większą skalę.

To nieunikniony proces, wszak podnosi się nasza świadomość, rozwijamy się, rośniemy duchowo. Tym samym poszerza się czucie, wracamy do swego centrum, do wnętrza. Coraz trudniej wmówić nam coś, co kiedyś „kupilibyśmy” bez mrugnięcia okiem. Coraz wyraźniej widzimy fałsz, również wtedy, gdy nie umiemy go od razu precyzyjnie nazwać, ubrać w słowa.

I nawet argument, że skoro wszyscy idą za pewną ideą, bo przecież „tłum ludzi nie może się mylić”, staje się dla nas oczywistą nieprawdą.

A jeśli ktoś jeszcze nie jest przekonany, wystarczy wspomnieć nazizm. Pół świata poszło za jednym zaburzonym człowiekiem. W tym tłumie były również światłe, nieprzeciętne umysły. Jednym z nich był na przykład Martin Heidegger, jeden z największych, światowych filozofów.

Po upadku Hitlera, Heidegger tłumaczył, że po prostu poszedł za przywódcą narodu. Jak to możliwe? Czy na czas tej wędrówki wyłączył swój genialny umysł? Otóż, wcale nie. Po prostu nie włączył innego typu inteligencji: duchowej.

Zbyt rzadko jej używaliśmy, zbyt rzadko dawaliśmy się jej prowadzić, bo zawsze ulegaliśmy zewnętrznej presji kogoś, kto wie lepiej, umie więcej, ma doświadczenie. Tym samym porzucaliśmy swoje talenty i potencjały. Podszepty intuicji. Traciliśmy odwagę, by iść tam, dokąd chciała prowadzić nas dusza. A przecież każdy z nas rodzi się inteligentny, unikatowy.

Jednak nie każdy ma odwagę podążać tylko za sobą.

Teraz będziemy w tej odwadze wspierani. Czas przestać ślepo ufać autorytetom, czas w końcu uwierzyć sobie.

Tajemnicze Istoty w kapeluszach   cz. II

Tajemnicze Istoty w kapeluszach cz. II

Nie mają wartości odżywczych ani witamin. Są ciężkostrawne i mogą być niebezpieczne. Takimi hasłami odstraszano nas od grzybów całe lata.
Jednak prawda na ich temat jest inna.


I w dodatku nie pochodzi ona z tzw. alternatywnych źródeł, ale od uznanych naukowców, na przykład od prof. dr hab. Bożeny Muszyńskiej. Pani profesor, wybitny fachowiec, farmaceutka, botanik i mykolog, chętnie dzieli się swoją wiedzą ze wszystkimi, którzy chcą poznać prawdziwe „oblicze” grzybów. 
Ciekawe, że pierwsze, historycznie udokumentowane, powiązanie człowieka z grzybami sięga 30 - 40 tysięcy lat wstecz. To właśnie z tamtego okresu pochodzi afrykański wizerunek człowieka z głową pszczoły. Jego ciało, pokryte grzybkami psilocybe, uważnemu obserwatorowi wiele mówi o rozwoju naszej świadomości. Może grzyby nie tyle zmieniają naszą świadomość, co ją przywracają na właściwe miejsce? 
Wiedziały o tym dawne kultury. Jest wiele dowodów na współpracę ludzi z grzybami, na korzystanie z ich unikatowych umiejętności „podłączania” się do kosmicznego, wszechwiedzącego internetu. 
Grzyby niosą w sobie wiele „naj”. Nie tylko są najstarszymi ziemskimi organizmami, ale również tymi, które zajmują największe przestrzenie.
Kiedy zmierzono obszar, jaki zajmuje opieńka oregońska, okazało się, że grzybnia tego gatunku ma aż 886 hektarów… co stawia ją w czołówce największych organizmów żyjących na Ziemi. 
- Grzyby możemy użytkować na wiele sposobów. Na przykład huba, należąca do gatunku „nadrzewnych”, nie jest w żaden sposób toksyczna i można nią doskonale… wyczyścić zęby. A ponieważ zawiera w sobie związki przeciwzapalne, świetnie działa na dziąsła - tłumaczy prof. Muszyńska. 
„Zwykłe” pieczarki, które można kupić wszędzie albo samodzielnie nazbierać, nabierają podgrzybkowego aromatu, kiedy je wysuszymy. Nie trzeba ich także obierać, bo w skórce znajduje się najwięcej substancji prozdrowotnych. W pieczarkach jest także bardzo dużo antyoksydantów, które „biorą na siebie” wolne rodniki, jakie dostają się do naszego organizmu. 
Z kolei „nóżki” boczniaków - jeśli wydają się nam zbyt twarde do jedzenia - warto ususzyć, zmielić i dorzucać do zup, gdyż zawierają w sobie dużo polisacharydów. Zaś same boczniaki - cudowne grzyby, które występują na wszystkich kontynentach poza Antarktydą, zostały wprowadzone do powszechnej uprawy w 1942 roku, a powodem był… głód.  
Te grzyby są niesamowite! Z badań przeprowadzonych na boczniaku ostrygowatym wynika, że mogą rosnąć nie tylko na drewnie i innych naturalnych podłożach, ale nawet na zużytych pieluchach, przy czym są jednocześnie w stanie redukować ich masę i objętość degradowalnych komponentów. Ale pieluchy to jeszcze nic!
Te grzyby potrafią rozłożyć promieniowanie radioaktywne! 
Nie dość, że mogą nas ochronić, nakarmić, uleczyć to jeszcze po prostu świetnie smakują i z powodzeniem zastępują mięso. 

Ponadto grzyby podnoszą nastrój, wspomagają wychodzenie z depresji, gdyż jest w nich obecna serotonina i melatonina, jednak najważniejsze jest to, że zawarty w nich tryptofan, oddziałuje bezpośrednio na mózg. 
Regularnie jedząc grzyby, łatwiej przechodzimy przez życiowe zakręty, lepiej radzimy sobie z problemami. 
Możemy także naturalnie się odmłodzić i zyskać dodatkową energię. 
Japoński „grzyb wiecznego życia”, czyli shitake, nie dostał takiej nazwy przypadkiem. Wspaniała jest także ganoderma, grzyb, który króluje w kosmetyce…

Wiele można byłoby pisać o grzybach. Dopiero na nowo odkrywamy ten świat. Świat zdrowia, długowieczności i nowej świadomości. 

Tajemnicze istoty w kapeluszach  cz. I

Tajemnicze istoty w kapeluszach cz. I

Grzyby nie są roślinami. Nie są też zwierzętami. Czym zatem są? 
Tworzą własne królestwo. Jako ludzie, nie wiemy o nich niemal nic, a mają one ogromy wpływ na nasze życie…


Jeśli mówisz: „znam się na grzybach”, nie wiesz, co mówisz. Jest ich bowiem około 1,5 mln gatunków. Leśni zbieracze mają na myśli te najbardziej powszechne, przynajmniej w naszym obszarze geograficznym: kurki, rydze, borowiki, podgrzybki… 
Jednak do królestwa grzybów zaliczane są także i te, które wciągamy do płuc razem z powietrzem. Te, które porastają wszelkie naturalne podłoża, Te, które wyhodowano w pieczarkarniach… Grzyby są wszędzie.
Dlaczego nie wszystkim dobrze się kojarzą? Bo przywodzą na myśl rozkład, śmierć, koniec jakiegoś etapu. Jednak koniec zawsze jest nowym początkiem. Grzyby, rozkładając to, co powinno być rozłożone, przygotowują podłoże pod nowe życie. 
Mykolodzy, a także inni pasjonaci i badacze tego świata, twierdzą, że grzybnia, która znajduje się w glebie, jest niczym ogromna sieć. Nici grzybni tworzą coś na kształt ludzkich neuronów, komunikują się wzajemnie ze sobą i z całym ekosystemem. A dzięki nimi, wszystkie rośliny również pozostają w nieustannej interakcji.
Jest to precyzyjny system, którego poznaliśmy zaledwie mizerną cząstkę.
Głównie z powodu ludzkich ograniczeń komunikacyjnych, czyli mówiąc najprościej: nie rozumiemy nie tylko języka grzybów, ale i języka otaczającej nas natury w ogóle. 
Nie znamy także możliwości, jakie oferują nam grzyby. 
Amerykański badacz i mykolog, Paul Stamets, dzieli się w filmie „Niezwykły świat grzybów” swoją osobistą historią związaną z rozwojem duchowym w kontekście grzybów halucynogennych. Jako nastolatek zafascynowany lekturą „Odmiennych stanów świadomości” pożyczył ją koledze. Jednak jego ojciec, zdenerwowany, po prostu ją… spalił.  To dziwne zachowanie jeszcze bardziej pogłębiło zainteresowanie Paula. I trwa do dziś, bo mykolog hoduje, obserwuje i bada wiele gatunków, między innymi wspaniałą lakownicę żółtawą (Ganoderma lucidum), bardziej znaną jako reishi, grzyb młodości i długowieczności. 
I oczywiście, nieustannie szuka odpowiedzi na pytanie, jak komunikować się z tym inteligentnym gatunkiem.
Jednym z wątków we wspomnianym filmie jest próba odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, że w ciągu zaledwie dwóch milionów lat ewolucji nasz mózg nieprawdopodobnie się zmienił: część kory mózgowej potroiła swoją wielkość. Zrobiliśmy ogromny skok! Jednak bardzo trudno to racjonalnie wyjaśnić. 
Psychiatra i behawiorysta, Charles Grob z Uniwesytetu w Los Angeles, dopuszcza możliwość spożywania przez naszych dalekich, ludzkich przodków, grzybów, które zmieniają świadomość. „Magiczne” grzyby otwierają dostęp do informacji, do kosmicznej biblioteki wszelkiej wiedzy, są niczym łączniki między synapsami w mózgu.
A jednak stwierdzenie, że wszystko to wydarzyło się dzięki psylocybinie jest ogromnym uproszczeniem. Na pewno jednak ta substancja sprawiła, iż nasz mózg przyspieszył w ewolucji, dzięki swoistemu „przeprogramowaniu”, stał się narzędziem tworzenia i kreacji, nie tylko walki o przetrwanie. 
Wspomniany już Paul Stamets opowiada jak całkowicie i w ciągu jednej nocy pożegnał się z jąkaniem, jakie towarzyszyło mu od wczesnego dzieciństwa. Dzięki sporej porcji grzybów reishi (nie wiedział, jakie są proporcje jednorazowej dawki), przyjął od razu całość. Niemal całą noc spędził na drzewie, szalała ogromna burza, a on przechodził mistyczny proces odnowy. Kolejnego dnia przestał się jąkać…
A jednak wniosek, że po zażyciu grzybków halucynogennych przestaniemy się jąkać jest błędny.  
W tej historii wydarzyło się coś mistycznego, nieuchwytnego. 
Jak to w świecie tajemniczych kapeluszników…

Co mówią Twoje włosy?

Co mówią Twoje włosy?

Włosy to tajemnicza część ludzkiego ciała. Są czymś więcej niż tylko ozdobą. To anteny, które ściągają i przechowują zarówno wiedzę, jak i życiową esencję.



W dawnych kulturach nikt nie obcinał włosów. Związywano je, zaplatano, chowano pod nakryciami głowy. Wtedy mieliśmy jeszcze świadomość, że to anteny, dzięki którym „ściągamy” z przestrzeni informacje. Wystarczy też przypomnieć sobie, co robiono z ludźmi z podbitych terenów, niewolnikami oraz kobietami, które chciano upokorzyć: golono im włosy. To nie przypadek, że gdy Czingis Chan podbił Chiny, nakazał kobietom ściąć włosy, ale nosić grzywkę. Chodziło o blokadę światła, które dzięki porowatym kościom czołowym, przenika do mózgu. Światło daje nam moc i wzmacnia odwagę. Dlatego właśnie kiedyś wiedza o włosach była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Włosom pozwalano na swobodny wzrost, a następnie zatrzymanie na konkretnej długości. Włosy same „wiedzą”, jak długie mają być. 

A wiedza ta pozwala im produkować pierwiastki, między innymi fosfor, potas i witaminę D, które finalnie przedostają się do płynu mózgowo rdzeniowego. Co nam to daje? Lepszą pamięć, lepszą wydajność fizyczną i to, co ogólnie nazywamy witalnością. 

Według wiedzy jogicznej, każdorazowe ścięcie włosów, skutkuje koniecznością dodatkowej produkcji tego, co zostało usunięte. Organizm musi znów wykonać  pracę, by wyrównać konieczny poziom pierwiastków. Dlatego przy podcinaniu warto zachować zdrowy rozsądek i dobrze ten krok przemyśleć, gdyż od ścięcia do ponownego, pierwotnego stanu mija aż 3 lata…

Jak już wspomnieliśmy, włosy to anteny, które ściągają z przestrzeni kosmiczną energię i przekierowują ją do płatów czołowych. To miejsce w naszym mózgu odpowiedzialne jest za wyższe stany: medytację, kreację, tworzenie. Aby skoncentrować energię, można zwinąć włosy w ciągu dnia w coś w rodzaju „koczka”, by wieczorem, rozpuścić je i wyczesać. 

Energia słoneczna i prana, poprzez skórę głowy, wchłania się w głębsze warstwy, wzmacnia aurę, „ładuje” szyszynkę. Zwapniona i osłabiona szyszynka, dostaje zastrzyk energii, a to z kolei wznosi nas na wyższy poziom świadomości. A może nie tyle „wznosi”, co po prostu odkrywa to, co zawsze było, ale nie mieliśmy do tego dostępu. 

Z kolei zaplatanie włosów na noc, pomaga w zrównoważeniu pola elektromagnetycznego w ciągu dnia. Niekoniecznie musimy często podcinać końcówki, które są naszymi „ czułkami”. Zamiast tego, dobrze jest, zanim pójdziemy spać, wetrzeć w nie olejek. Przez noc idealnie się wchłonie i nawilży włosy. 

Dobrze jest także od czasu do czasu zrezygnować z suszarki i pozwolić włosom wyschnąć na słońcu, by wchłonęły jak najwięcej witaminy D.

Jeśli mamy dokonać wyboru między plastikowym a drewnianym grzebieniem, zawsze wybierzmy ten drugi. Używanie go, zapewnia lepsze krążenie i ukrwienie skóry głowy, a dodatkowo, drewno nie wytwarza elektryczności statycznej. 

Z punktu widzenia odkryć Nowej Medycyny i celowej biologii, włosy symbolizują kontakt, gdyż pochodzą z tkanki ektodermalnej, zwanej też nabłonkiem płaskim czy naskórkiem. W tej warstwie naszego ciała zapisują się przeżycia emocjonalne dotyczące rozłąki. A zatem utrata włosów wiąże się z konfliktami rozdzielenia, odseparowania, tęsknoty za kimś. Może być także odwrotnie, gdy problemem jest zbytnia bliskość. U mężczyzn, łysienie może mieć związek z poczuciem niedowartościowania czy doznawania braku szacunku, szczególnie od rodziny, dla której się stara, partnerki, która podważa jego kompetencje. 

Włosy symbolizują także duchowość, połączenie z boskim aspektem w nas. W tym kontekście, ich utrata może oznaczać brak kontaktu z Wyższą Jaźnią, zboczenie ze ścieżki, jaką chciałaby podążać nasza dusza… 


Wzór naszego istnienia cz. II - Którą drogą pójdziesz?

Wzór naszego istnienia cz. II - Którą drogą pójdziesz?

W końcu mamy szansę wyjść z makiawelicznej pułapki. Nie pojedyncze istoty, ale cała ludzkość.


W poprzednim poście opisaliśmy dwie linie rzeczywistości, które chociaż biegną równolegle i nakładają się na siebie, są oparte na innych wzorcach. Pierwsza - Kristal, organiczna, boska i nieśmiertelna, Druga oparta na metatronicznym kodzie, upadła i śmiertelna. Linie przetną się już w tym roku i zaczną zmierzać w różnych kierunkach, przestaną być też dla siebie widoczne. Dlatego już teraz musimy dokonać wyboru, i to wyboru na skalę kosmiczną. Wyboru, który trudno do czegokolwiek przyrównać, gdyż takie zjawisko nie miało wcześniej miejsca na Ziemi.

Te dwie linie, to dwa pola światła i dźwięku. Przypomnijmy: światło to promieniowanie elektromagnetyczne. Jesteśmy zbudowani ze światła i dźwięku. Jesteśmy świadomością, która przywdziała fizyczną powłokę.

Spirala Krystal i Spirala Fibonacciego różnią się wszystkim.

Przede wszystkim, ta pierwsza, zaopatruje nas w nieskończoną ilość potrzebnej nam energii, a druga - wręcz odwrotnie - wyciąga i pozbawia nas siły życiowej.

Co jednak spowodowało, iż zapomnieliśmy kim jesteśmy i ulegliśmy tak ogromnej manipulacji? Kiedyś mieliśmy wpływ na swoje ciało fizyczne i sami decydowaliśmy o jego śmierci (chodzi o śmierćciała, bo nasza świadomość jest wieczna), dziś uważamy, że śmiertelność, to coś naturalnego.

Najprościej można powiedzieć tak: każda żywa istota, jaka się tu zrodziła, ma wdrukowany w siebie fałszywy kod, który na tej planecie przeniknął wszystko, gdyż jest jak wszechobecny kurz, jakiego się nie dostrzega. Skoro manipulacja i fałsz jest na poziomie siatki planetarnej, nic dziwnego, że odciska się w naszym DNA, zgodnie z zasadą: co na górze, to na dole, co wewnątrz, to na zewnątrz.

Schodząc - jako świadomość - do tego ziemskiego ciała, nasza wiedza automatycznie zostaje odcięta, zamrożona. Dzieje się tak dlatego, bo wzorzec siatki Kathara nie jest kompatybilny ze sztucznym tworem Spirali Finonacciego. Musimy dostosować się do oprogramowania.

Brzmi to bardzo przygnębiająco, prawda? Tak, jakbyśmy byli na wieki uwięzieni i znikąd pomocy.

Patrząc na ziemski czas - to prawda. Aż do teraz. Teraz mamy bowiem szansę wszystko zmienić! Właśnie dlatego, że linie się rozdzielają, a na ziemię spływa taka ilość boskiego, organicznego światła, jak nigdy wcześniej!

A skoro zadbano, byśmy tkwili tu w uśpieniu około 26 tysięcy lat (według przekazów wiedzy keylontycznej), jako baterie i nieświadome owce, które cały czas są strzyżone, nic zatem dziwnego, że teraz rozgrywa się o ludzkie dusze ostatnia bitwa. Trzeba tylko umieć to dostrzec. Nie zrobimy tego jednak poprzez umysł, a wyłącznie przez czucie, serce.

I jeśli ktoś jeszcze wątpi w przewagę pola serca nad umysłem, warto by obejrzał w Internecie film: „6 sekund serca”…

Będziemy przekazywać w uproszczonej formie kolejne porcje wiedzy keylontycznej, ale zainteresowani jej pogłębianiem, mogą zajrzeć na kanał dr Nelly Radwanowskiej. Lekarka medycyny, która obecnie zajmuje się dźwiękopunkturą (autorska metoda uzdrawiania kamertonami nastrojonymi na dźwięki planetarne) w jasny i klarowny sposób przedstawia tę niełatwą, ale fascynującą, naukę w swoich video.

Wzór naszego istnienia cz. I -  Kwiat życia czy śmierci?

Wzór naszego istnienia cz. I - Kwiat życia czy śmierci?

Każde istnienie, posiada swój wzorzec, pierwotną matrycę.
Wygląda na to, że nasza, ludzka, jest inna, niż do tej pory sądziliśmy. I jeśli tak, to jest to rewolucyjne odkrycie, które zmienia wszystko!


Kwiat życia. Chyba każdy zna wzór 19, nakładających się na siebie okręgów, które na bazie sześciokąta, tworzą symetryczny, zdawałoby się, idealnie harmonijny wzorzec manifestowania wszelkiej materii.

Ta popularna mandala, symbolizująca prapoczątek, jest powszechnym patternem, jaki możemy zauważyć niemal wszędzie: na obrazach, naczyniach, podstawkach (również tych do programowania wody), tatuażach, wzorach na ubraniach, biżuterii… Według wiedzy opartej na prawach tzw. świętej geometrii, to właśnie wzorzec nas samych.

Jednak nauka tzw. keylontyczna, którą przekazuje Ashayna Deane (autorka wielu książek, między innymi „Podróżników”) zaprzecza temu. Według tej najstarszej nauki na Ziemi, wszystko w naszym świecie jest zniekształcone i zmanipulowane, gdyż na organiczną, boską i wiecznie żyjącą siatkę planetarną nałożono inną strukturę - destrukcyjną, śmiertelną siatkę kodu metatronicznego.

Aby to lepiej zrozumieć - a nie jest to wcale łatwe, gdyż trwamy jako ludzkość w tej manipulacji tysiące lat - możemy przyjrzeć się dwóm strukturom, dwóm liniom czasowym.

Pierwsza z nich to siatka Katara (Ka – światło, TA – dźwięk, Ra - jedność), organiczna, nieśmiertelna matryca życia, zwana linią Krystal. Na tym wzorcu przejawia się zewnętrzna manifestacja. Siatka ta, składa się z 12 centrów. Tworzy geometrię, na której osadza się spirala czasu. Spirala bierze swój początek z centrum i biegnie do dwunastego punktu, na szczycie siatki. Ten 12 punkt, to miejsce, w którym możemy, jako istoty, „przełączyć” się do innego wymiaru, innej przestrzeni, a mówiąc językiem wiedzy kaylontycznej - kolejnego, harmonicznego uniwersum. Można porównać to do schodów, którymi wspinamy się do góry: półpiętro, jest tym symbolicznym przeskokiem.

Geometria Spirali Kristal jest nośnikiem kodu kreacji (bo przecież wszystko, co chcemy stworzyć, wykreować, musi mieć bazę w pomyśle, wzorcu, koncepcji), który mieści się w samym środku matrycy.

Gdybyśmy podążali drogą tej spirali, nasz świat wyglądałby zupełnie inaczej.

Byłby przepełniony miłością i miłosierdziem - wibracją, jakiej Ziemia, jaką znamy, jeszcze nie doświadczyła. Brak chorób, brak jakichkolwiek niedoborów i zamiast wszechobecnego lęku - Miłość.

Tak się nie dzieje, gdyż obok wspomnianej spirali Kristal, biegnie równolegle druga. Znamy ją pod nazwą spirali Fibonacciego. Oparta o kod metatroniczny - czyli sztuczny i śmiertelny, prowadzi do upadku.

Te spirale biegły równolegle na współistniejących liniach czasowych, zaś rzeczywistości nakładały się na siebie. Stąd na naszej planecie tyle cierpienia, przemocy, wojen, agresji, lęku i braków. A jednocześnie - współistnieje przecież współczucie, troska, opieka, czułość, bezinteresowna miłość.

Spirala Kryst i anty-Kryst na załączonej grafice przecinają się w punkcie 144.

Co to oznacza? Absolutnie niezwykłą dla nas sytuację, jaka jeszcze nigdy nie wydarzyła się na Ziemi. Linie czasowe, biegnące od tysięcy lat tuż obok siebie - rozejdą się. Z wyliczeń wynika, że wydarzy się to w listopadzie (między 9 a 11) 2023 roku. Żyjące na Ziemi, ludzkie istoty, będą mogły - zgodnie z zasadą wolnej woli - dokonać wyboru. Podążanie spiralą Kryst będzie jednoznaczne z akceptacją wszystkiego, co niesie ona w swoim kodzie kreacji. I analogicznie, wybór spirali Fibonacciego - przyniesie inne owoce.

Musimy zdecydować, gdzie podążamy. Czy drogą boskiej, organicznej nieśmiertelnej matrycy, czy drogą destrukcji i w efekcie - upadku.

Im szybciej podejmiemy tę decyzję, tym lepiej dla nas.

A jak będzie wyglądało samo rozdzielenie? Oczywiście, nie stanie się to z dnia na dzień. Nikt też dokładnie nie wie, jak przebiegnie mechanizm rozłączenia linii czasowych. Być może przestaniemy się nawzajem dostrzegać? Być może zapomnimy o „starym życiu”?

Zanim to jednak nastąpi, będziemy świadkami wielkich zmian i burzenia społecznych struktur. Więcej o nadchodzących wydarzeniach w następnym wpisie...

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia