Kapilaroterapia, czyli rozgrzej się i bądź zdrów!

Chcesz być zdrowy? Wietrz pokój i kąp się! Te wskazówki jakby żywcem wyjęto z porad leczniczych z lat 60-tych ubiegłego wieku. A jednak jest w tym głęboka logika. Jak zwykle, gdy uważnie przyjrzymy się Naturze.  




Jeśli spojrzymy na nasze choroby z punktu widzenia najnowszych, choć jeszcze niepotwierdzonych przez tak zwany główny nurt medyczny odkryć, dotyczących immunologii,   a konkretnie dotyczących mieszających się antygentów partnerów, pewne zdarzenia mogą nareszcie układać się w spójną całość.
Ale wiedza to jedno, a praktyczne działanie - drugie.
Co zrobić, by mówiąc w dużym uproszczeniu, „niepasujące” do siebie płyny ustrojowe, nie sklejały się i nie powodowały powikłań, a także nie indukowały chorób, które medycyna określa jako te o nieustalonej etiologii?
Dobrze w takim przypadku zainteresować się kapilaroterapią.
Co to takiego kapilary? Nic innego, jak cienkie, wyjątkowo cieniutkie naczynia włosowate, które ma każdy człowiek. Są absolutnie wszędobylskie, bo docierają do każdej komórki naszego ciała. I mają niezwykle ważne zadania do wykonania. To właśnie dzięki nim dochodzi do wymiany między krwią, a tkanką zarówno gazowej, jak i składników pokarmowych, hormonów, witamin oraz zbędnych składników przemiany materii. Można obrazowo powiedzieć, że to, czego nie da się usunąć z organizmu przez krwioobieg i układ chłonny, „utyka” na końcu naczyń włosowatych. One są czymś w rodzaju mety, do której dobijają wspomniane wyżej substancje.
Warto także wspomnieć, że życie, to ciągła  wymiana płynów między komórkami, a także wewnątrz nich. Gdy ruch jest spowolniony, dochodzi do zakłóceń w pracy organizmu. Kiedy następuje całkowita blokada, pojawia się poważna choroba.
Jaka? Według Daniela Rose, autora książki „Kapilaroterapia" - niemal każda. Odczucie chłodu, pocenie się kończyn, bladość skóry, drętwienie, choroby skóry, atrofia  - wszystko są to różne przejawy niewystarczającej cyrkulacji w kapilarach - pisze autor - Choroby infekcyjne, onkologiczne, reumatyczne -  one wszystkie mają jedno źródło,
A zatem, jak sobie pomóc? Jakie praktyczne kroki poczynić, żeby uwolnić się od cierpienia i nie przysparzać nowego?
Skuteczną metodą są… kąpiele i terapia ciepłem. 
Czy to może być aż tak proste? - zdziwią się niektórzy.
A co, jeśli tak? Dla człowieka najlepsze jest to, co najprostsze. Tylko zapomnieliśmy o tym w świecie pełnym drogich medykamentów, inwazyjnych zabiegów, leków, dzięki którym bogacą się firmy farmaceutyczne.
Jeśli zatem ktoś logicznie proponuje prosty zabieg, budzi się w nas wątpliwość, a może nawet podejrzliwość. Tymczasem pozornie zwyczajne, lecznicze kąpiele przywracają naszemu organizmowi właściwy rytm.
Wystarczy uświadomić sobie, że w zdrowym ciele wszystko jest rytmiczne: oddech, puls, skurcze kapilar, uwalnianie tlenu, reakcje chemiczne.
Jeśli są w równowadze, jesteśmy zdrowi. Dla „złapania rytmu” z pomocą przychodzi ciepło.
Możemy zadziałać nim na wiele sposobów. Niezwykle skuteczne jest dozowanie coraz większych dawek ciepła, czyli na przykład, zaczynając kąpiel od temperatury 36 stopni i dolewając gorącej wody - stopniowo zwiększać rozszerzanie kapilarów. Uwalnianie toksycznych składników, jednocześnie przywraca „dostawę” tlenu oraz innych substancji odżywczych do dotkniętych stanami zapalnymi miejsc, co szybko regeneruje komórki i odbudowuje tkanki.
W zależności od schorzeń i potrzeb, korzystne będą kąpiele np. z siana, które rewelacyjnie usuwają napięcia nerwowe, palpitacje serca, bezsenność, itp.
Z kolei te z wyciągiem z orzecha włoskiego dobre będą na wszelkie choroby skóry, zaś kąpiele z ałunem zalecane są przy żylakach i owrzodzeniach.
Postępujący paraliż można leczyć kąpielami hipertermicznymi. Autor „Kapilaroterapii” przekonuje, że badania, które były prowadzone wśród paralityków zaszczepionych szczepionką przeciwko malarii, doprowadziły do śmierci 35 proc. osób, które się im poddały. Wśród tych, którzy korzystali z pozornie prostego zabiegu hiportermicznego nie umarł nikt.
Kąpiele terpentynowe bardzo skutecznie otwierają wysuszone, wysepki w tkankach, co skutkuje przypływem tlenu i drenażem potrzebnym, aby wydalić wszelkie metabolity. Efekt? Odżywione, natlenione, a tym samym odmłodzone tkanki. To właśnie cel każdego człowieka, który szanuje swoje ciało i jak najdłużej chce pozostać w dobrej formie.

Pozdrawiam gorąco!

S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Alchemia Zdrowia